niedziela, 24 kwietnia 2016

Read More Books Challenge

Witam kochani!
Dzisiaj dodam tutaj swoją pierwszą recenzję (tak, nie zachęcajkę, recenzję). Zostałam nominowana do challenge'a przez Paulinę za co gorąco dziękuję. Miałam za zadanie przeczytać powieść Rainbow Rowell - "Eleonora i Park". Bardzo mi się podobała, a więcej moich odczuć, co do książki, możecie przeczytać poniżej!





Tytuł Oryginału: Eleanor & Park
Autor: Rainbow Rowell
Tłumaczenie: Magdalena Zielińska
Wydawnictwo: Otwarte
Data premiery: 16 marca 2015 
Ilość stron: 340
Kategoria: literatura młodzieżowa
Moja ocena: 8/10

        Eleonora nie jest pierwszą-lepszą nastolatką. Ma swój styl, który wyróżnia ją wśród innych uczniów nowej szkoły. Jest uparta i opryskliwa, co nie pomaga jej w zjednywaniu sobie przyjaciół. Dodatkowo, rude włosy nie ułatwiają dziewczynie znikania w tłumie.
        Parka można od razu rozpoznać na ulicy. Jego azjatycka uroda przyciąga spojrzenia wielu osób, co niekoniecznie mu się podoba. Cechuje go uprzejmość, ale w razie potrzeby jest gotowy walczyć o swoje.
        Co może się wydarzyć, gdy ta dwójka się spotka?
        Powieść "Eleonora i Park" opowiada o niezwykłym uczuciu, jakie może połączyć dwójkę nastolatków. Poznajemy w niej nieprzyjemną historię rodziny Eleonory oraz kontrastującą z nią - historię rodziny Parka. Mimo odmiennego środowiska życia, bohaterowie odnajdują między sobą wiele wspólnego, a różnice zdają się jeszcze bardziej przyciągać ich do siebie. Ale czy pierwsza miłość może trwać wiecznie?
        Przy tej książce wielokrotnie się śmiałam, robiłam głupie miny i otwierałam szeroko oczy ze zdziwienia. Historia wzbudzała we mnie tak wiele odmiennych emocji, że nie byłabym w stanie ich tu wszystkich wypisać. Gniew, złość, szczęście, rozbawienie, zaskoczenie... to tylko część z nich. Kompleksy Eleonory uświadomiły mi, że słuchanie opinii innych na swój temat może być najgorszym błędem, jaki się w życiu popełnia. Postawa Parka wobec rodziców dała mi do myślenia - dzięki niej zrozumiałam, że warto walczyć o to, na czym nam zależy.
        Mimo tego, że głównym wątkiem powieści jest miłość, wątki poboczne grają dużą rolę w tej historii. To one nakreślają akcję, narzucają głównym bohaterom tempo i emocje, przez które podejmują takie, a nie inne decyzje. Oprócz relacji z rodzicami, poznajemy także kilku przyjaciół nastolatków, którzy dla nich są gotowi stracić swoje nachos albo zrezygnować z pokręconych planów. Okazują im zrozumienie, ponieważ tak samo, jak bohaterowie, rozumieją, czym jest pierwsza miłość i dlaczego warto o nią walczyć.
        Była to moja pierwsza styczność z twórczością Rainbow Rowell. Bardzo dokładnie opisała emocje nastolatków, co jest godne podziwu. Z pewnością sięgnę jeszcze po książki tej autorki i mam nadzieję, że będą tak samo dobre, jak ta!
        Gorąco zapraszam do zapoznania się z treścią powieści, bo naprawdę warto!

A teraz czas na nominację do challengu!
Dziewczyny, liczę, że książki przypadną Wam do gustu!

Lena - "Lustrzany świat Melody Black" ~Gavin Extance
Blue Spark - "Plaga samobójców" ~Suzanne Young
Caxi Iris - "Łza" ~Lauren Kate
Anelim Cakeas - "Urodzona o północy" ~C. C. Hunter
Oliwia Olinek Ciri - "Pora na życie" ~Cecelia Ahern

Gdyby się okazało, że któraś z Was czytała książkę, do której przeczytania Was nominowałam  to napiszcie do mnie, wtedy poszukam czegoś innego ;)
No to tyle z tego! Na końcu jeszcze tylko wspomnę, że bardzo mała jest aktywność pod ostatnim rozdziałem! Wyliczyłam już, że jeśli nie dojdą nowe komentarze, to kolejny rozdział pojawi się dopiero 13 maja! Chyba nie chcecie tak długo czekać?
Przy okazji, proszę pytajcie się mnie o co chcecie, bo chciałabym odpowiedzieć na małe Q&A (mam plany, o których nie dowiecie się, dopóki nie będzie tych kilku pytań!)
Miłej niedzieli!

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Rozdział XXXII.

A więc oto wyczekiwany przez Was rozdział :D By kolejny pojawił się za 2 tygodnie, niech będzie pod tym rozdziałem... 12 komentarzy. Dacie radę?
Dziękuję za komentarze odnośnie tego, że na pewno uda mi się dobrze napisać egzamin. Też na to liczę, za tydzień (18-20 kwietnia) trzymajcie za mnie kciuki!
Ach... przy okazji jeśli macie do mnie jakieś pytania, to je zadawajcie tutaj, bo chciałabym jakieś Q&A zrobić ;)
Miłego czytania!!!
________________________________________



Kręciło mi się w głowie. Widziałam wszystko, jak przez mgłę, nie rozpoznawałam twarzy, ani głosów ludzi do mnie mówiących. Minęło trochę czasu zanim wzrok i słuch wróciły mi do stanu naturalnego.
- Jak się czujesz?
To była Alessia. Rozpoznałam jej głos po melodyjnym tonie.
- Moja głowa... - wymamrotałam.
Podniosłam się. Popatrzyłam na ludzi dookoła. Tylko na twarzach Alessi, Eleo, Kevina i Kuby czaił się niepokój. Dorośli byli niewzruszeni.
- Skończyłaś już leżeć?! - wykrzyczała moja matka. - To świetnie! Zbieramy się na ten przeklęty bal.
- To już dzisiaj?! - Wykrzyczałam z przyjaciółmi.
- Nie, wczoraj! Oczywiście, że dzisiaj!
Coś było nie tak z tą wyspą. Czas tam mijał w bardzo dziwny sposób.
Moja matka klasnęła dłońmi.
- Służba, szybko. Trzeba doprowadzić ich do stanu godnego ich statusu.
Nagle otoczyło nas mnóstwo ludzi. Zaprowadzono nas do samolotu, gdzie mieliśmy być ubrani i wymalowani. Z Eleo byłyśmy w jednym pomieszczeniu, chłopcy obok. Tradycja nakazywała, by dzieci arystokracji, będące innej płci, nie patrzyły na siebie przed balem.
Z Eleo niestety nie mogłyśmy za dużo rozmawiać, bo służba nie próżnowała. Na początku kazano mi się wykąpać. Zastanawiałam się, jak udało im się załatwić tyle wody na pokład samolotu, ale dzięki gorącej kąpieli szybko przestałam o tym myśleć. Gdy ubrałam się w bieliznę, która była przygotowana, zaprowadzono mnie do garderoby. Niestety nie mogłam wybrać sukienki, choć do tej pory łudziłam się, że będzie inaczej. Musiałam się ubrać w barwy rodowe - turkus, złoto i czerń.
Suknia była turkusowa, rozkloszowana i sięgała mi do kostek. Zdecydowali się na nałożenie na moje ręce czarnego tatuażu z henny, pięknych spirali rozpoczynających się na moim karku, a kończących za nadgarstkami. Nałożyli mi złoty pasek i wisiorek z sową. Złote szpilki przyprawiały mnie o dreszcze, bałam się, że upadnę, chwilę po ich założeniu. Jedyne co mnie przerażało bardziej, to przedmiot, bez którego nie powinnam pokazywać się na balu. Przedmiot, który sugerował o moim statusie wśród magów. Przedmiot, którego nienawidziłam najbardziej na świecie.
Złoty diadem.
Na szczęście, najpierw musieli mnie uczesać. Zdecydowali się po prostu rozczesać moje włosy i zrobić przedziałek po prawej stronie głowy, tak by grzywka lekko zasłaniała moje lewe oko.
Patrzyłam na diadem z nienawiścią. Służba to chyba zauważyła, ale posłali mi tylko współczujące spojrzenie i założyli mi go na głowę.
Postać w lustrze wyglądała, jak nie-ja. Piękna, z pomalowanymi rzęsami, różowymi ustami. Sukienka niczym u księżniczki. Wyglądałam, jak postać z bajki.
- Mamma mia! - To na pewno była Alessia. - Wyglądasz magnificamente!
- Dzięki. - poczułam, że się minimalnie zarumieniłam.
- Gdzie Eleonora?
- Chyba w pomieszczeniu obok. Jej musieli bardziej pomagać z ubiorem niż mnie.
- Chodźmy tam.
Ruszyłyśmy do drzwi, dzielących mnie z przyjaciółką. A tam nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
-  Eleo! - podniosłam ręce do twarzy. - Wyglądasz cudownie!
- Szkoda, że sama nie mogę tego zobaczyć. Powiesz mi w co mnie ubrali?
Przykro mi się zrobiło, gdy usłyszałam tę prośbę. Spełniłam ją.
- Tak jak mnie, ubrali cię w barwy rodowe. Purpurowa  suknia do kolan, pomarańczowy pasek, buty białe, a biżuteria z białego złota.
- Wow. Musi być niezły efekt. A jak na tobie użyli turkusu, czerni i złota?
- Mam turkusową suknię do kostek, czarny tatuaż z henny na ramionach i złote szpilki i biżuteria.
- Tatuaż?! No, no... Chyba cię odpicowali aż za bardzo.
- Też tak uważam.
- Dziewczyny, nie chcę wam przerywać... - wtrąciła się Alessia. - ale musimy wychodzić. Za chwilę rozpoczyna się bal, a wy musicie tam wejść w towarzystwie swoich rodzin.
- Dobrze. Eleo, będziemy miały mnóstwo czasu by pogadać. Na balu rezerwuję sobie jeden taniec z tobą.
- Masz to jak w banku.
Alessia wzięła mnie pod ramię i zaprowadziła do mojej matki.
- W końcu wyglądasz godnie, Aleksandro.
- Dziękuję.
- Mam nadzieję, że na balu pokażesz się z dobrej strony, ponieważ po nim wszystko się zmieni.
- Co masz na myśli?
- Przekonasz się wkrótce. Na szczęście eksperyment z przyspieszeniem waszej przemiany się udał, więc już niedługo będziemy mieli szanse na o wiele więcej. Liczymy, że wkrótce, nie będzie potrzeby rozdzielania dzieci od rodziców do 10. roku życia.
- Dlaczego Karolina mogła być z rodzicami?
- Ponieważ ona od dziecka wykazywała się zdolnościami wyjawiania sekretów, więc trzeba było zapobiegawczo zostawić ją z rodziną. Widzisz, jak to się skończyło? Zniknęła w czasie wypadu na miasto. Ciesz się, że ciebie wtedy nie porwali.
- Czy ktokolwiek jej szuka? - po chwili  zrozumiałam, że zapytałam o to na głos. Moja przyjaciółka zniknęła, a tymczasem ja muszę wybrać się na bal,o którym ona marzyła od dawna. Ja się miałam bawić, a ona przeżywała nie wiadomo co i nie mogłam nic z tym zrobić.
- Szukają jej oddziały aniołów. Na pewno ją znajdą.
Wyszłyśmy z samolotu. Słychać było bardzo głośno muzyka, wydobywającą się z sali balowej akademii.
Moja matka miała na sobie czarną suknię, złotą biżuterię i turkusowy pasek do sukienki. Szła dumnie w stronę szkoły. Miałyśmy do niej wejść, jako ostatnie, jako najstarszy ród naszego społeczeństwa.
Dawno temu rodów było o wiele więcej. Z czasem jednak, działo się z nimi to samo, co z moim - zaczęło się rodzić coraz mniej dzieci, które mogłyby objąć wysokie stanowiska. U mnie w rodzinie zostałam tylko ja i matka. To ode mnie zależy los rodziny.
- Księżna Kamila Barwińska  i jej córka, księżniczka Aleksandra Barwińska.
Ruszyłyśmy środkiem drogi. Ludzie wpatrywali się w nas, szeptali o naszych strojach, o wszystkim. Nie dawałyśmy po sobie poznać, że słyszymy to wszystko, po prostu szłyśmy dumnie do sali balowej.
- Aleksandro, masz godzinę, możesz robić, co uważasz. Za godzinę, rozpocznie się ważne wystąpienie, w którym będziesz musiała uczestniczyć. Nie zawiedź mnie.
- Dobrze.
Poszłam w przeciwną stronę do tej, którą wybrała matka. Nie wiele przeszłam, gdy od tyłu przytuliły mnie ciepłe ramiona.
- Mike... - szepnęłam.
- Cześć, anielico. - pocałował mnie w policzek i obrócił twarzą do siebie.
- Przestań. Wiesz przecież, że tak nie jest.
- Wiesz... szatan to właściwie upadły anioł. Więc tak trochę jesteś anielicą.
- Jak uważasz. - wtuliłam się w niego. - tęskniłam za tobą.
- Ja za tobą też. Ale...
- Ale co?
- Szczerze powiedziawszy, miałem nadzieję, że jednak tu nie przylecisz.
- Dlaczego?
Byłam smutna, zła, wściekła. Tyle za nim tęskniłam, a on wolałby, żeby mnie tu nie było?!
- Będzie dzisiaj niebezpiecznie. Boję się, że nie uda mi się ciebie ochronić.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Kwietniowe problemy

Cześć moi drodzy!
Liczyłam, że uda mi się uniknąć tego postu, ale niestety muszę go napisać. W tym roku piszę wspaniałe egzaminy, a że ja chcę pójść do jednej z najlepszych szkół w kraju, muszę je napisać jak najlepiej. Z tego też powodu w tym miesiącu będzie się pojawiać znacznie mniej postów niż w każdym innym. Oczywiście rozdział się pojawi w poniedziałek za tydzień, z niego nie zrezygnuję.
Skoro już zaczęłam pisać ten post to chciałabym w nim podziękować Paulinie z bloga Miasto Książek, za nominację do Reading More Book Challenge. Oczywiście podejmuję się wyzwania, ale spełnię je dopiero po wspominanych wyżej egzaminach.
Wiecie jaka jestem głupia? Obiecałam sobie, że skoro mam egzaminy, to dopóki ich nie napiszę, nie mogę czytać książek. Minął już tydzień, a ja czuję się jakbym miała gąbkę zamiast mózgu. Miejmy nadzieję, że uda mi się przetrwać :/
No cóż, to chyba tyle, więc pozostaje mi się tylko pożegnać.
Miłego kwietnia xd
Pozdrawiam,
Lexi D.

wtorek, 22 marca 2016

Rozdział XXXI.

Moi drodzy! Jak zwykle daję Wam tu pewną liczbę komentarzy do dodania. Ile? 10. Dacie radę? Wierzę, że tak! Przy okazji chciałabym Was prosić, byście udostępniali moje posty za pomocą G+1, ponieważ daje to możliwość dotarcia do większej ilości osób. Zapraszam także do dodania mnie do kręgów w google, co da Wam możliwość sprawdzania, czy dodałam kolejny post, ponieważ udostępniam tam linki. Będę też wdzięczna za obserwowanie mojego bloga, głosowanie w ankietach i wybierania reakcji na posty. To chyba tyle. Wesołych Świąt! (Tak to już tak blisko! :) )


_____________________________________________




- Mogę wam pomóc.
Po rozmowie z Erykiem zdecydowałem się porozmawiać z dyrektorką akademii.
- W czym niby?
- Wiem, co się dzieje w szkole. Anioły które tu przybędą, nie wystarczą by chronić wszystkich uczniów.
- Co sugerujesz?
- Jestem w stanie załatwić, by do szkoły przybyło od tak miliony demonów. Na świecie nie ma tylu aniołów.
- A  skąd to niby wiesz?
- Jako zaświatowiec mam  dostęp do różnych źródeł informacji, z których jasno wynika, że nie ma tylu aniołów.
- Nie mogę uwierzyć...
- W co?
- Zgadzam się. Niech szkoła będzie bezpieczna. Ale demony mają się nie rzucać w oczy i nie zrobić krzywdy magom.
- Da się załatwić.
- Kiedy przybędą?
- Postaram się, by w ciągu godziny.
- Wspaniale.
Wyszedłem z jej gabinetu. Rozważałem jak dostać się do piekła, nie zostawiając za sobą zbyt dużego demonicznego śladu. Zdecydowałem się na samochód Oli. Miałem nadzieję, że się nie obrazi, że go pożyczyłem.
Diabeł miał niezły interes w przekazaniu takiego ferrari Oli. Śmiertelnicy o tym nie wiedzą, ale samochody tej marki zostały zaprojektowane specjalnie dla istot magicznych, ponieważ zacierają ślad magiczny. Każde stworzenie ma swój ślad, ale ten od aniołów, demonów i magów jest najmocniejszy, dlatego też trzeba go specjalnie zacierać. Nie wiem właściwie dlaczego akurat ten model,  ale jakoś nie chcę w to głębiej wnikać.
Ruszyłem.  Szykowałem się na to, co nieuniknione. Jechałem prosto na ścianę budynku. Tego samego co ostatnio z Olą. Szatan zadbał o to, by w wielu miejscach na planecie znajdowała się mała szczelina między światem żywych a piekłem. Ma to służyć małej grze diabła z Bogiem, ponieważ chodzi o to, kto pierwszy przechwyci duszę zmarłego. Byłem pierwszą osobą, która zmarła na tej wyspie oraz była magiem.
Władca piekieł się mnie chyba spodziewał. Cerber nie zaczął mnie atakować, co było dużą zaletą.
- Czemu tak szybko wróciłeś, demonie?
- Myślę, że znasz odpowiedź na to pytanie.
- Znam,  ale chciałbym  ją  usłyszeć.
- Akademia potrzebuje pomocy demonów.
- A czemu miałbym chcieć oddać moje demony?
- Nie oddać. Raczej...wypożyczyć.
-  Użyj czasownika, jakiego tylko chcesz, ale powiedz mi, dlaczego miałbym to zrobić.
- Ponieważ będzie tam twoja córka. Chyba zależy ci na jej bezpieczeństwie, prawda?
- Nie do końca... Zależy mi tylko na tym, by żyła.
- Czy ty masz świadomość, że Bonzo niedługo zamiast okaleczać, zacznie zabijać?!
- Wtedy zainterweniuję.
- Wtedy, może być już za późno.
Szatan namyślił się. Po chwili zapytał:
- Ilu chcesz?
- A ilu jesteś w stanie udostępnić?
- Liczba nie gra roli, gdy chodzi o mój ród.
- Co najmniej tysiąc.
- Dostaniesz 10.
- 10 demonów?!
- 10 tysięcy demonów.
- Skąd ta decyzja?
- No, błagam. Dziennie do piekła trafia 75 tysięcy dusz, z czego 1 procent zmienia się w demona. W ciągu miesiąca zdobędę więcej niż stracę.
- Masz dziwne podejście do zmarłych dusz.
-  Alessandra è più importante di chiunque altro...
- Od kiedy masz takie podejście do niej?
Zrozumiałem jego słowa, ponieważ jako demon miałem prawo do używania magii dla siebie i pierwsze, co zrobiłem, to nauczyłem się wszystkich języków świata, bo pomyślałem, że może to być użyteczne. 
Zdziwiło mnie jednak, że diabeł użył języka aniołów. Włoski jest jedynym językiem, którego nie można używać na terenie piekła. Osoby zmarłe, posługujące się nim, były nieme, chyba że nauczyły się jakiegokolwiek innego języka. 
- Jak już ci kiedyś wspominałem, mam wobec niej plany. A teraz nie zawracaj mi głowy, muszę przeprowadzić casting na demona, który zaraz się zacznie. Stworzenia piekieł czekają.
Szatan zniknął. Obróciłem się, a za mną stała cała armia demonów.
- Macie się nie rzucać w oczy na terenie akademii. Za chwilę pokażę wam mapę, na podstawie której dowiecie się, jakie pozycje macie zająć. Połowa z was będzie tylko w pogotowiu, gdyby zaczęła się jatka. Zaledwie 100 będzie bardziej na widoku, reszta w ukryciu ma obserwować uczniów, w poszukiwaniu oznak szaleństwa, ataku Bonza albo czegokolwiek innego. Bądźcie przygotowani. Dowodzenie przejmuję ja, ale podzielcie się na zespoły około 100-osobowe, które będą miały wyznaczone zadania i pozycje.
Wszystko poszło gładko. Po chwili stało przede mną 100 zespołów, a na czele każdego stał jeden dowódca. Szybko omówiliśmy szczegóły i byliśmy gotowi. 

wtorek, 15 marca 2016

Zachęcajka #1

Witam kochani! Od teraz planuję wstawiać na blogu "Zachęcajki". Co to dokładnie będzie?
Będą to posty a'la recenzje, ale znacznie krótsze. Będę w nich próbowała Was zachęcić do niektórych mniej znanych książek. Mam nadzieję, że takie wpisy zachęcą Was do czytania nieznanych wcześniej autorów oraz mojego bloga.





Tytuł: Niech Ci się coś pięknego przyśni
Autor: Massimo Gramellini
Tłumaczenie: Joanna Ugniewska
Wydawnictwo: W.A.B.
Data premiery: 09.04.2014
Ilość stron: 224
Kategoria: literatura piękna
Moja ocena: 9/10








Zanim cokolwiek - cofnij się pamięcią do czasu, gdy miałaś/miałeś 9 lat. Jest Sylwester. Jak wygląda to u Ciebie?
Znajomi bawią się w Twoim domu? A może ty bawisz się u nich?
Towarzyszą Ci rodzice, prawda?

Massimo nie sądził, że w tego Sylwestra wszystko się zmieni.
Jego matka umiera. Ojciec mówi mu, że dostała zawału.
Chłopiec myśli, że matka umarła, ponieważ go nie kochała. Z czasem poznaje prawdę.
Powieść była dla mnie niezwykle inspirująca. Czytając ją, płakałam, ponieważ sytuacje przytaczane były naprawdę przykre. Co gorsza, działy się naprawdę.
Książkę przypasowuje się do literatury pięknej, ale patrząc na to, iż jest ona oparta na życiu autora, zastanawiam się, czy nie można też tego uznać za autobiografię. Ale to takie moje przemyślenia.
Powieść była napisana lekkim, przyjemnym dla oczu językiem. Zazwyczaj odkładałam ją na bok, po smutnych scenach, ponieważ bałam się, że po nich nadejdą kolejne. Najbardziej urzekła mnie historia Salema. Jeśli chcecie się dowiedzieć, o kim mowa, polecam otworzyć powieść na stronie 149, gdzie rozpoczyna się rozdział XXV.
Powieść opowiada o dochodzeniu do prawdy, zmianach jakie zachodzą w nas pod wpływem smutku, a także o stosunkach międzyludzkich.Pokazują, jak się zachowujemy, gdy poniesiemy stratę, bądź gdy stanie się to komuś nam bliskiemu.
Uważam, że powieść jest naprawdę godna polecenia. W każdym wieku można ją czytać, choć myślę, że zrozumienie jej nie musi przychodzić z łatwością.
 Na końcu, by jeszcze bardziej Was zachęcić, przedstawię moje ulubione cytaty:
"[...] Krótki odpoczynek racz jej dać, Panie. Obudź ją, zrób jej kawy i odeślij z powrotem."
"[...] wyznał mi, że wybiera się na safari ze stadem bankierów. Życzyłem lwom smacznego."


 O następnych takich postach będę pisała na paskach bocznych. Możliwe, że będą się pojawiały ankiety, o tym czy znacie jakieś książki. Liczę na Wasze wsparcie! :)

Pozdrawiam, miłego wieczoru, bądź dnia,
Lexi D.

piątek, 11 marca 2016

Girl Book Tag

Witam! Oto Girl Book Tag, autorstwa Pauliny, która mnie do niego nominowała. Nie przedłużając - oto moje odpowiedzi:


1. Troskliwa - postać, której nie można nie pokochać.
Pierwszą postacią, jaka mi się skojarzyła, jest Sloane z "Plagi Samobójców". To, jak pomaga chłopakowi... Nie chcę spojlerować, więc więcej wolę nie pisać.

2. Kumpela - postać, z którą mogłabyś/mógłbyś się przyjaźnić.
Katy z serii Lux Jennifer L. Armentrout. Jest blogerką i ogólnie bardzo fajną postacią.

3. Kokietka - postać, która pojawia się zawsze w nieodpowiednim momencie.
Hm... myślę, że pasowałaby Aniela z "Cienia anioła" Iwony Czarkowskiej. Pojawia się w dziwnych momentach.

4. Rozpustna - postać myśląca tylko o sobie.
Elisabeth w "Cześć księżniczko" i ogólnie całej serii Klub Outsiderów Blue Jeansa. Jeny, jak ja nie lubię tej dziewczyny!

5. Poprawna - postać, która musi mieć wszystko zaplanowane i przygotowane na każdą okazję.
Emma z "Play" Javiera Ruescasa. Zdecydowanie!

6. Zachwycona - postać zgadzająca się na wszystko, rzadko mająca swoje zdanie.
Hahaha Lena pewnie też się zaśmieje - skojarzyło mi się ze Słoneczkiem z serii Niefortunnych zdarzeń Lemony'ego Snicketa. W końcu jest niemowlakiem!

7. Lwica - postać, która ma zawsze wysokie wymagania i trudno ją czymkolwiek zadowolić.
Lexington z "52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca". Dla niej ubrania muszą być z górnej półki, tak jak i cała reszta!

8. Agresywna - postać kick ass.
Diletta z "Dzień, w którym umarłam" Belen Martinez Sanchez. Ona to miała temperament!

9. Zmienna - postać, która często zmienia uczucia.
Abby z "Lustrzany świat Melody Black". W końcu miała chorobę afektywną dwubiegunową!

10. Zraniona - postać po przejściach.
Lucy - bohaterka "Pory na życie" Cecelii Ahern. Z jej przejściami wiele się wiązało.

Mam nadzieję, że moje odpowiedzi Was satysfakcjonują. Wybrałam dość specyficzne pozycje, mając nadzieję, że osoby, które będą czytały ten post nie będą znały co najmniej jednej z powieści wymienionych, by zachęcić do przeczytania ich.

Czas na nominacje:

Lena (wspominana już w 6 punkcie)
Blue Spark
Oliwię Olinek Ciri
Paczi P.
Caxi i Anelim

Tak szybko też powiem, że jeśli chcecie szybko kolejny rozdział, to polecam skomentować ostatni, ponieważ jak na razie, zapowiada się, że kolejny będzie dopiero dzień, po dniu wiosny. Chyba wolelibyście mieć w najbliższym czasie, co? ;)

Życzę miłego wieczoru (czy też dnia, nie wiem kiedy to czytacie xD)!
Pozdrawiam,
 Lexi D.


wtorek, 1 marca 2016

Poznajcie mnie

Witam! Dzisiaj mam dla Was specjalny post. Nie jestem  pewna, jak do końca powinnam go napisać, ale zrobię co w mojej mocy, by Was zaintrygować i byście mogli mnie zrozumieć.
Chciałabym zostawić tu część siebie. Poznajmy się, zbliżmy się do siebie. Dowiedzcie się, jaka jestem, dlaczego piszę, co mnie do tego pobudza. Może Was zainteresuję, a może sprawię, że odrzucę Was do mojego bloga. Liczę jednak na to pierwsze, ale to od Was wszystko zależy.
No to... Zapraszam.

Nie chcę pisać, jak adminki na stronach na facebooku. Nie chcę wypisać Wam listy bezsensownych faktów w stylu "Mam na imię Ola", "Lubię pisać". Nie o to chodzi w tym poście. Chcę się pokazać jako ktoś naturalny, a nie robot.
Urodziłam się i mieszkam w Szczecinie - miejscowości, która już była wspominana w opowiadaniu. Wśród moich znajomych jestem jedną z niewielu osób, które mogą pochwalić się całkiem niezłą znajomością miasta - a jest ono trzecim największym pod względem powierzchni. Nie mam wielu przyjaciół - nauczyłam się, że przyjaciół nie wolno mieć wielu, bo wtedy się wszystko psuje. Nie zmienia to faktu, że ludzie raczej odbierają mnie dość pozytywnie - jestem miła, pomocna, szczera. Jestem też uparta jak osioł, sarkastyczna, wredna, często w złym humorze. Ludzie nauczyli się, że ze mną trudno jest wygrać. Poznali mnie już z wielu stron - jako szaloną imprezowiczkę, cichą czytelniczkę, głośną rozmówczynię i wrażliwą dziewczynę. 
Czasami zastanawiam się, czy ludzie rzeczywiście mnie znają. Wtedy przypominam sobie, o jednej osobie, która rozumie mnie bez słów. Wie kiedy jest mi źle, a ja wiem kiedy, trzeba jej pomóc. Moją przyjaciółkę znam właściwie od zawsze - znamy się już prawie 13 lat, a w tym roku skończymy 16. Jest dla mnie bardziej siostrą, niż kimkolwiek innym. 
W moim otoczeniu, ludzie nauczyli się nie krytykować książek. Jestem bardzo nieprzyjemna, gdy słyszę, że jestem głupia z powodu mojej  pasji. Umiem zacząć krzyczeć, bić kogoś. Zwykle jednak utrzymuję emocje na wodzy i po prostu idę gdzie indziej albo odwracam się. Książki są dla mnie bardzo ważne, bez nich nie byłoby mnie. Każdą, którą posiadam, głaszczę, przytulam, czule się do niej uśmiecham. Są dla mnie niczym włosy, a ja jestem ich głową - osobno, każde z nas źle wygląda, ale razem tworzymy piękną całość.
Choć nie przepadam za sportami, jest jeden, któremu oddaję się bez reszty. Mówię tu o siatkówce. Od zawsze, miałam słabość do tych piłek i bardzo im współczułam, gdy na w-fie w podstawówce musieliśmy nimi grać w zbijaka. Jak można tak źle piłki  traktować?! To tak, jakby wykorzystywać kartki książek, jak papier toaletowy... Zło... Siatkówkę uwielbiam  za to, że muszę być skupiona, dzięki czemu nie myślę o tym, że nie lubię koleżanki, która stoi obok mnie na boisku. Przy okazji, w czasie gry, wykorzystuję moją siłę. Niewiele dziewczyn może się pochwalić siłą większą od chłopców. Choć rzeczywiście są przypadki, gdy jestem od nich słabsza, raczej nie zdarza się to często. Dam tu nawet przykład z sytuacji, która mnie niedawno spotkała. Przyszła moja znajoma z ciężkim (według niej) plecakiem. Prawdopodobnie ważył koło 20 kilogramów. Podniosłam go małym palcem lewej dłoni. Przyglądał się temu mój kolega. Stwierdził, że on też tak potrafił. Gdy przekazałam mu plecak, ledwo utrzymał go całą dłonią. Wyobraźcie  sobie, jak się śmiałam!
A teraz powiem może o czym innym - Dlaczego piszę?
Zacznę od tego, że miłość do książek zawdzięczam J.K. Rowling, Rafałowi Kosikowi i Stephenie Meyer. Od ich powieści zaczęłam spotkania z literaturą. Będąc w piątek klasie szkoły podstawowej zaczęłam pisać pierwsze opowiadanie - nie skończyłam go do tej pory, ale miało około 30 stron (nie wiem, czy je odzyskam, ponieważ znajdowało się na komputerze, który się popsuł i czekam aż go oddadzą z naprawy). Później założyłam bloga, na którym pisałam historię o Janice, inspirowaną powieścią Ricka Riordana. Skończyłam je pisać, gdy poczułam, że jest zbyt dziecinne. Zanim skończyłam tamto pisać, czułam się dziwnie. Zaczęłam widzieć pewne sceny, wymyślałam różne przygody. Przez to zaczęłam pisać Dobrą córkę zła. Rozpoczęło się to dokładnie pod koniec września 2014 roku. Napisałam kilka pierwszych rozdziałów i wtedy wpadłam na pomysł, by na mojej stronie na facebooku wstawić pierwszy rozdział i poznać opinię innych ludzi. Wtedy było tam około 60 polubień. Teraz strona ma ich 114. Ludziom przypadło do gustu, więc zdecydowałam się założyć bloga. Pierwszy post wstawiłam 15 listopada 2014r., o ile się nie mylę. 
Pisanie sprawia mi wielką radość. Gdy mam wenę, czuję się jak ptak, mam  ochotę wzlecieć wysoko w niebo, pisać i pisać. Po jakimś czasie, Dobra córka zła stała się moim marzeniem - Marzeniem, że kiedyś zaistnieję w książkowym świecie, ludzie będą kupować moją książkę z myślą "Spełniła swoje marzenie, więc może zainspiruje mnie, bym i ja to zrobił/a". Może to się kiedyś spełni, może nie. Wiem, że zanim wyślę pytanie do wydawnictwa, o wydanie tego, musiałabym mieć większe poparcie czytelników - stąd też te prośby o komentarze. Proszę Was o nie z dwóch powodów - bym czuła, że ktoś mnie czyta,  bym chciała pisać dalej i by moje marzenie miało większą szansę się spełnić. Liczę, jak głupia, że do 45 rozdziału będzie tu wielu czytelników,  przestanę pisać, i te osoby kupią moją powieść, by przeczytać kolejne 21 rozdziałów.


Pisałam to, myśląc, czy aby na pewno  to publikować. Cóż mi po tym, że mnie poznacie? Może to jest po prostu głupie? Nie wiem... 
Jeśli macie do mnie pytania,  walcie śmiało. Może coś Was zaintrygowało, może chcecie  mnie poznać jeszcze bardziej... Mam nadzieję, że czytaliście to zainteresowani, a nie bo liczyliście, że jednak jest to kolejny rozdział. Liczę na Wasze wsparcie w wielu kwestiach i wierzę, że mnie nie zawiedziecie.
Rozważam  też dodawanie różnego rodzaju  artykułów pisanych przeze mnie - chodzi o to, że zastanawiam się nad przyszłością dziennikarki, gdyby pisarstwo nie wypaliło. Co myślicie?
Miłego dnia!