Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książnica. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 13 sierpnia 2018
czwartek, 9 sierpnia 2018
Augusta Docher vel Beata Majewska - jak pisze? co szykuje? /wywiad
Cześć kochani!
Dzisiaj mam dla Was coś wyjątkowego. Wywiad z wyjątkową osobą. Wywiad z osobą, od której książek zaczęłam współprace recenzenckie i nabrałam tyle odwagi, by zacząć sama pisać do blogerów, autorów czy wydawców. Augusta Docher znana też jako Beata Majewska na ten moment wydała już 12 książek, kolejne 2 czekają na swoje premiery. Jak to się wszystko odbywa?
Dzisiaj mam dla Was coś wyjątkowego. Wywiad z wyjątkową osobą. Wywiad z osobą, od której książek zaczęłam współprace recenzenckie i nabrałam tyle odwagi, by zacząć sama pisać do blogerów, autorów czy wydawców. Augusta Docher znana też jako Beata Majewska na ten moment wydała już 12 książek, kolejne 2 czekają na swoje premiery. Jak to się wszystko odbywa?
Jak możecie o niej przeczytać na lubimyczytać i w jej książkach, autorka to:
"Mama, żona, córka i siostra.
Plastyczka, księgowa, manicurzystka i pisarka.
Ogrodnik, kura domowa i bizneswoman.
"Mama, żona, córka i siostra.
Plastyczka, księgowa, manicurzystka i pisarka.
Ogrodnik, kura domowa i bizneswoman.
Polka, Ślązaczka.
Tradycjonalistka modyfikowana.
Ale przede wszystkim kobieta z krwi i kości."
czwartek, 19 kwietnia 2018
„Baśnik” – recenzja #42
Autorka: Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica
Data premiery: 31 stycznia 2018 roku
Liczba stron: 344
Kategoria: literatura obyczajowa
Moja ocena: 10/10
środa, 10 stycznia 2018
Pierwsze premiery 2018 roku!
Cześć kochani!
Wydawnictwa rozpieszczają nas już od początku nowego roku! Zapraszam Was do zapoznania się z poniższym zestawieniem kilku zapowiedzi zaledwie na styczeń! Ojj, to będzie czytelniczy rok! ;)
Wydawnictwa rozpieszczają nas już od początku nowego roku! Zapraszam Was do zapoznania się z poniższym zestawieniem kilku zapowiedzi zaledwie na styczeń! Ojj, to będzie czytelniczy rok! ;)
czwartek, 2 listopada 2017
Moje ostatnie zdobycze książkowe!
Cześć kochani!
Jakoś tak wyszło, że we wrześniu nie zrobiłam Book Haula. Powodem tego był przede wszystkim fakt, że dostałam wtedy 4 książki i wolałam poczekać do końca października. A więc jak prezentują się moje zdobycze? Serdecznie zapraszam do przeczytania postu! <3
środa, 28 czerwca 2017
„Bilet do szczęścia”; recenzja #26 [PRZEDPREMIEROWA]
Autor: Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica
Data premiery: 5 lipca 2017 roku
Ilość stron: 288
Kategoria: literatura obyczajowa
Moja ocena:10/10
O drugich tomach serii często się mówi, że są gorsze niż pierwsze części. Czy „Bilet do szczęścia” Beaty Majewskiej potwierdza regułę?
Sprawy między Łucją a Hugonem się pokomplikowały. Odkryta tajemnica mężczyzny sprawiła, że przyszła matka nie wie już, jak postąpić.
Termin ślubu i porodu zbliża się wielkimi krokami. Nagle pewien wypadek zmusza Łucję do zostania w szpitalu na 2 miesiące – do dnia porodu. Świeżo upieczony mąż nabiera podejrzeń, że żona, chcąc wyrwać się od życia z nim, specjalnie doprowadziła do niebezpiecznego zdarzenia. Przyszła matka od radu zaprzeczyła, tym bardziej, że poza zagrożeniem życia dziecka i swojej niewygody w szpitalu, wypadek utrudnił jej kontakt z babcią, która nie mogła jej odwiedzić, ze względu na swój stan zdrowia.
Związek Łucji i Hugona przechodził ciężką próbę – chociaż publicznie udawali szczęśliwe małżeństwo (choć nie zawsze im się to udawało), to w domu traktowali się chłodno, zazwyczaj Łucja zamykała się w pokoiku dziecięcym. Czy uda im się ponownie rozbudzić namiętność?
Jak młodzi rodzice nazwą córeczkę?
Jaką decyzję o związku z Hugonem podejmie Łucja?
Czy Hugo będzie walczył o swoją miłość?
Co będzie biletem do szczęścia Łucji i Hugona?
Przyznam szczerze, że zaczynając czytanie „Biletu do szczęścia” obawiałam się, że klątwa rzucona na drugie tomy serii nie ominęła tej powieści. „Konkurs na żonę” oczarował mnie już na pierwszych stronach i możliwe, że przez to bardzo wysoko postawiłam poprzeczkę tej książce. Na szczęście już po pierwszych kilku rozdziałach moje obawy zniknęły i z coraz większą niecierpliwością czytałam dalsze losy bohaterów wykreowanych przez Beatę Majewską.
W tym tomie, Łucja przeszła całą siebie. Już w „Konkursie na żonę” mnie irytowała, ale w „Bilecie do szczęścia” sprawiła, że co chwilę prychałam i krzyczałam na książkę, że ta dziewczyna jest głupia i nie myśli. Wielokrotnie dopuściła do sytuacji, gdy rozpoczynała temat, po którym było wiadome, że będzie musiała przepraszać.
I jeszcze za każdym razem zaczynała płakać, przez co wszyscy musieli ją uspokajać.
I jak w takiej sytuacji nie spojrzeć do góry i nie powiedzieć: „Boże, widzisz, a nie grzmisz”?
Już przy okazji recenzji „Konkursu na żonę” wspominałam, że polubiłam postać Hugona. Za każdym razem, gdy Łucja traktowała go oschle, miałam ochotę ją udusić, bo przecież Hugo na to nie zasługiwał. Jego postać pod wpływem dziewczyny przechodziła przemianę i w „Bilecie do szczęścia” ta zmiana była widoczna. Niewiele zostało w nim z tego playboya, którego poznaliśmy w pierwszym tomie, ale na szczęście nie zniknął całkowicie, bo wtedy Hugo nie byłby tak ciekawą postacią.
Bardzo rozśmieszały mnie sytuacje, do których doprowadzała pani Hania. W pewnym momencie nawet ona zdała sobie sprawę, że czasem przesadza oraz powinna trzymać język za zębami i wypowiedziała takie słowa do swojej małej wnuczki: „babcia przysięga na wszystkie świętości, że już nigdy nie odezwie się do nikogo poza tobą”, ale na szczęście nie wywiązała się z obietnicy, dzięki czemu do samego końca można się było pośmiać z różnych sytuacji.
„Bilet do szczęścia” to wspaniała kontynuacja „Konkursu na żonę”. Trzyma w napięciu, bawi, wciąga i wprowadza fakty, które zupełnie zaskakują czytelnika. Jest to bardzo przyjemna i lekka lektura, idealna do wzięcia na plażę lub po prostu do przeczytania w domowym zaciszu. Może i Wam pomoże odnaleźć bilet do szczęścia, który może być bliżej niż sądzimy? ;)
Już przy okazji recenzji „Konkursu na żonę” wspominałam, że polubiłam postać Hugona. Za każdym razem, gdy Łucja traktowała go oschle, miałam ochotę ją udusić, bo przecież Hugo na to nie zasługiwał. Jego postać pod wpływem dziewczyny przechodziła przemianę i w „Bilecie do szczęścia” ta zmiana była widoczna. Niewiele zostało w nim z tego playboya, którego poznaliśmy w pierwszym tomie, ale na szczęście nie zniknął całkowicie, bo wtedy Hugo nie byłby tak ciekawą postacią.
Bardzo rozśmieszały mnie sytuacje, do których doprowadzała pani Hania. W pewnym momencie nawet ona zdała sobie sprawę, że czasem przesadza oraz powinna trzymać język za zębami i wypowiedziała takie słowa do swojej małej wnuczki: „babcia przysięga na wszystkie świętości, że już nigdy nie odezwie się do nikogo poza tobą”, ale na szczęście nie wywiązała się z obietnicy, dzięki czemu do samego końca można się było pośmiać z różnych sytuacji.
„Bilet do szczęścia” to wspaniała kontynuacja „Konkursu na żonę”. Trzyma w napięciu, bawi, wciąga i wprowadza fakty, które zupełnie zaskakują czytelnika. Jest to bardzo przyjemna i lekka lektura, idealna do wzięcia na plażę lub po prostu do przeczytania w domowym zaciszu. Może i Wam pomoże odnaleźć bilet do szczęścia, który może być bliżej niż sądzimy? ;)
Za egzemplarz przedpremierowy serdecznie dziękuję wydawnictwu <3
środa, 10 maja 2017
Dzisiaj premiera "Konkursu na żonę"!!!
Cześć wszystkim!
O "Konkursie na żonę" na blogu już mówiłam kilka razy. Pisząc zapowiedź, recenzję czy Book Haula. A teraz wreszcie czas na napisanie czegoś w związku z oficjalną premierą!
Na dzisiaj przygotowałam dla Was kilka cytatów z tej wspaniałej powieści, które mam nadzieję, że już na 100% przekonają Was do zapoznania się z tą niesamowitą książką. Dajcie znać w komentarzach, który z nich najbardziej Wam przypadł do gustu!
Mam nadzieję, że cytatami Was zachęciłam ^_^
Bannery pochodzą od autorki i kopiować oraz udostępniać można je jedynie za zgodą jej lub wydawnictwa.
Wszystkie grafiki z cytatami, które pojawiły się w tym poście są mojego autorstwa i chcąc je gdzieś udostępnić/opublikować należy najpierw mnie o tym poinformować.
Dajcie znać, jak już książkę przeczytacie, a także, które cytaty Wam szczególnie się spodobają! :)
Pozdrawiam!
Lexi D.
O "Konkursie na żonę" na blogu już mówiłam kilka razy. Pisząc zapowiedź, recenzję czy Book Haula. A teraz wreszcie czas na napisanie czegoś w związku z oficjalną premierą!
Na dzisiaj przygotowałam dla Was kilka cytatów z tej wspaniałej powieści, które mam nadzieję, że już na 100% przekonają Was do zapoznania się z tą niesamowitą książką. Dajcie znać w komentarzach, który z nich najbardziej Wam przypadł do gustu!
Mam nadzieję, że cytatami Was zachęciłam ^_^
Bannery pochodzą od autorki i kopiować oraz udostępniać można je jedynie za zgodą jej lub wydawnictwa.
Wszystkie grafiki z cytatami, które pojawiły się w tym poście są mojego autorstwa i chcąc je gdzieś udostępnić/opublikować należy najpierw mnie o tym poinformować.
Dajcie znać, jak już książkę przeczytacie, a także, które cytaty Wam szczególnie się spodobają! :)
Pozdrawiam!
Lexi D.
piątek, 5 maja 2017
„Konkurs na żonę”; recenzja #23 [PRZEDPREMIEROWA]
Autor: Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica
Data premiery: 10 maja 2017 roku
Ilość stron: 304
Kategoria: literatura obyczajowa
Moja ocena: 10/10
„Konkurs na żonę” to pełna humoru i niezwykłych zwrotów akcji powieść autorstwa Beaty Majewskiej.
Gdy umiera wuj Hugona Hajdukiewicza, mężczyzna wraca do Polski, gdzie poznaje testament krewnego. Z dokumentu młody prawnik dowiaduje się, że, jeżeli chce zarządzać całą firmą wuja, musi przed trzydziestymi urodzinami wziąć ślub i mieć potomka. By zyskać to, czego pragnie, Hugo wraz z przyjacielem wdraża w życie plan „Żona”.
Plan „Żona” wydawał się genialnym pomysłem. Hugo miał przeznaczyć pieniądze na bibliotekę i zorganizować konkurs, z którego zwyciężczynią miał umówić się na randkę. Jednak czy autorka zwycięskiego tekstu okaże się być idealną partnerką?
Łucja Maśnik pochodzi z dużej, mieszkającej na wsi rodziny. Jest jedną z niewielu krewnych, którym udało się uciec z małej mieściny do Krakowa, gdzie rozpoczęła naukę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dziewczyna była na tyle inteligentna, że wydawało się, iż nie da sobą nigdy zmanipulować.
Gdy Łucja dowiedziała się o konkursie w uniwersyteckiej bibliotece, zdecydowała się wziąć w nim udział, gdyż wiedziała, że każdy grosz jej się przyda. Wyniki konkursu ją zaskoczyły – nie spodziewała się, że dostanie drugie miejsce. Idąc po odbiór nagrody, studentka nie wiedziała, że jednym z organizatorów jest mężczyzna, którego kiedyś zobaczyła w bibliotece. Nie mogła się też domyślać, że ten zaprosi ją na randkę.
Czy pierwsza randka pójdzie po myśli Hugona?
Czy Hugo oświadczy się Łucji?
Jak przyjaciele wpadli na pomysł organizacji konkursu?
Czy Łucja wyczuje podstęp?
W powieści zakochałam się, czytając już pierwsze strony. Historia mnie oczarowała, nie mogłam się od niej oderwać, a gdy byłam zmuszona do zrobienia sobie przerwy, wyobrażałam sobie różne scenariusze dalszych wydarzeń.
Sama nie rozumiem dlaczego, ale bardzo polubiłam Hugona. Choć był on typowym playboyem i chciał wykorzystać Łucję, nie jestem w stanie go nie lubić. Ma on w sobie „to coś”, co sprawia, że zawsze mam o nim pozytywne myśli. Jest to postać ciekawie wykreowana, z przykrą, rozlegle opisaną w powieści przeszłością, a przy tym z każdym kolejnym rozdziałem obserwowałam zachodzącą w nim zmianę, która bardzo mnie cieszyła.
Powieść napisana jest lekkim, przyjemnym do czytania językiem. Pomysł na historię był bardzo ciekawy, a jego realizacja – bezbłędna.
Łucja jest dla mnie bardzo trudną do zrozumienia postacią. Z jednej strony to bardzo inteligentna dziewczyna, a z drugiej – dzieciątko, które nie rozumie realiów świata, na jakim przyszło jej żyć. Skłonności do płaczu z byle powodu nie ułatwiają zrozumienia toku jej myślenia. Jej naiwność doprowadzała mnie do szału, aczkolwiek to właśnie ona tak wpłynęła na akcję powieści i innych bohaterów.
„Konkurs na żonę” pozwolił mi na nowo poznać twórczość Beaty Majewskiej. Po przeczytaniu dwóch tomów serii o Wędrowcach (pisanej pod innym pseudonimem – Augusta Docher) zakochałam się w twórczości tej autorki, a ta powieść sprawiła, że przypomniałam sobie, dlaczego tak lubię jej książki. Jej styl pisania jest jedyny w swoim rodzaju i każda powieść spod jej pióra sprawia, że nie mogę się powstrzymać od czytania.
Moim zdaniem powieść jest wspaniałym początkiem serii i już nie mogę się doczekać, aż będę miała możliwość przeczytania „Biletu do szczęścia”. Gorąco polecam „Konkurs na żonę”, bo to wspaniała powieść pełna pasji, od której nie da się oderwać!
Wydawnictwo: Książnica
Data premiery: 10 maja 2017 roku
Ilość stron: 304
Kategoria: literatura obyczajowa
Moja ocena: 10/10
„Konkurs na żonę” to pełna humoru i niezwykłych zwrotów akcji powieść autorstwa Beaty Majewskiej.
Gdy umiera wuj Hugona Hajdukiewicza, mężczyzna wraca do Polski, gdzie poznaje testament krewnego. Z dokumentu młody prawnik dowiaduje się, że, jeżeli chce zarządzać całą firmą wuja, musi przed trzydziestymi urodzinami wziąć ślub i mieć potomka. By zyskać to, czego pragnie, Hugo wraz z przyjacielem wdraża w życie plan „Żona”.
Plan „Żona” wydawał się genialnym pomysłem. Hugo miał przeznaczyć pieniądze na bibliotekę i zorganizować konkurs, z którego zwyciężczynią miał umówić się na randkę. Jednak czy autorka zwycięskiego tekstu okaże się być idealną partnerką?
Łucja Maśnik pochodzi z dużej, mieszkającej na wsi rodziny. Jest jedną z niewielu krewnych, którym udało się uciec z małej mieściny do Krakowa, gdzie rozpoczęła naukę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dziewczyna była na tyle inteligentna, że wydawało się, iż nie da sobą nigdy zmanipulować.
Gdy Łucja dowiedziała się o konkursie w uniwersyteckiej bibliotece, zdecydowała się wziąć w nim udział, gdyż wiedziała, że każdy grosz jej się przyda. Wyniki konkursu ją zaskoczyły – nie spodziewała się, że dostanie drugie miejsce. Idąc po odbiór nagrody, studentka nie wiedziała, że jednym z organizatorów jest mężczyzna, którego kiedyś zobaczyła w bibliotece. Nie mogła się też domyślać, że ten zaprosi ją na randkę.
Czy pierwsza randka pójdzie po myśli Hugona?
Czy Hugo oświadczy się Łucji?
Jak przyjaciele wpadli na pomysł organizacji konkursu?
Czy Łucja wyczuje podstęp?
W powieści zakochałam się, czytając już pierwsze strony. Historia mnie oczarowała, nie mogłam się od niej oderwać, a gdy byłam zmuszona do zrobienia sobie przerwy, wyobrażałam sobie różne scenariusze dalszych wydarzeń.
Sama nie rozumiem dlaczego, ale bardzo polubiłam Hugona. Choć był on typowym playboyem i chciał wykorzystać Łucję, nie jestem w stanie go nie lubić. Ma on w sobie „to coś”, co sprawia, że zawsze mam o nim pozytywne myśli. Jest to postać ciekawie wykreowana, z przykrą, rozlegle opisaną w powieści przeszłością, a przy tym z każdym kolejnym rozdziałem obserwowałam zachodzącą w nim zmianę, która bardzo mnie cieszyła.
Powieść napisana jest lekkim, przyjemnym do czytania językiem. Pomysł na historię był bardzo ciekawy, a jego realizacja – bezbłędna.
Łucja jest dla mnie bardzo trudną do zrozumienia postacią. Z jednej strony to bardzo inteligentna dziewczyna, a z drugiej – dzieciątko, które nie rozumie realiów świata, na jakim przyszło jej żyć. Skłonności do płaczu z byle powodu nie ułatwiają zrozumienia toku jej myślenia. Jej naiwność doprowadzała mnie do szału, aczkolwiek to właśnie ona tak wpłynęła na akcję powieści i innych bohaterów.
„Konkurs na żonę” pozwolił mi na nowo poznać twórczość Beaty Majewskiej. Po przeczytaniu dwóch tomów serii o Wędrowcach (pisanej pod innym pseudonimem – Augusta Docher) zakochałam się w twórczości tej autorki, a ta powieść sprawiła, że przypomniałam sobie, dlaczego tak lubię jej książki. Jej styl pisania jest jedyny w swoim rodzaju i każda powieść spod jej pióra sprawia, że nie mogę się powstrzymać od czytania.
Moim zdaniem powieść jest wspaniałym początkiem serii i już nie mogę się doczekać, aż będę miała możliwość przeczytania „Biletu do szczęścia”. Gorąco polecam „Konkurs na żonę”, bo to wspaniała powieść pełna pasji, od której nie da się oderwać!
Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu i autorce :)
sobota, 22 kwietnia 2017
"Konkurs na żonę" - zapowiedź!
Data Premiery: 10 maja 2017 roku
Wydawnictwo: Książnica
Opis: ,,Młody prawnik z Krakowa, Hugo Hajdukiewicz, planuje jak najszybciej zmienić stan cywilny. Założenie rodziny przed trzydziestymi urodzinami to warunek narzucony mu w testamencie przez wuja. W poszukiwaniu idealnej kandydatki pomysłowy biznesmen wprowadza w życie plan „Żona”. Wkrótce poznaje młodziutką, nieśmiałą studentkę. Niedomyślająca się niczego dziewczyna szybko ulega urokowi przystojnego mężczyzny. Jednak misternie przygotowany plan matrymonialny niespodziewanie wymyka się spod kontroli… "
Jeszcze nie przeczytałam tej książki, a już mam wrażenie, że ją kocham. Dlaczego?
Napisana jest przez Beatę Majewską, znaną nam jako Augusta Docher, czyli autorkę "Anatomii uległości" oraz młodzieżowej trylogii o Wędrowcach (Eperu i Habbatum, trzecia czeka na publikację). Jeżeli czytacie mojego bloga co najmniej od stycznia tego roku, to wiecie, że Wędrowców pokochałam. Obie książki przeczytałam w niecały tydzień, więc liczę, że powieść obyczajowo-romantyczna spod pióra tej autorki mnie nie zawiedzie.
Ma cudną okładkę. Gdyby ktoś mi podłożył taką książkę pod oczy i zapytał się, czy za niego wyjdę (zakładając oczywiście, że znałabym tę osobę i byłabym z nią w co najmniej neutralnych stosunkach), to zgodziłabym się. Naprawdę! Jej prostota i wdzięk... Ostatnio zaczęłam przekonywać się do różu, a ta okładka potwierdza, że ten kolor wcale nie jest taki zły!
Mam też przyjemność napisać, że jestem jedną z osób, które będą mogły przeczytać tę książkę przed premierą! Także wyczekujcie recenzji, gdyż jeżeli Was przekonam wcześniej, to będziecie mieli szansę zapłacić znacznie mniej! Np. teraz na stronie empik.com zapłacicie 21,99zł (cena okładkowa to 29,90zł). Uważam, że jest to dość przystępna cena, więc może warto się zastanowić? ;)
Etykiety:
Książnica,
Luźne posty,
Zapowiedzi wydawnicze
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















