środa, 2 listopada 2016

Rozdział XLI.

Witajcie! Mam nadzieję, że rozdział ten się Wam spodoba. Żeby przyspieszyć publikację kolejnego, napiszcie jak najwięcej komentarzy (najlepiej 23). Miłego czytania!


______________________________________



Każdy nauczyciel i niektóre dzieciaki, podchodził do Oli, by przekazać jej trochę magii. Wiedziałem jednak,że ta magia jej nie wystarczy, więc ukradkiem dałem jej jak najwięcej swojej - piekielnej. Oddałem jej prawie wszystko, co miałem, ale moja ewentualna potrzeba regeneracji nie miała dla mnie znaczenia. Liczyło się tylko jej życie.
Wiele osób burzyło się z powodu mojej obecności przy Oli. Alessia przyszła mi z pomocą, mówiąc, że jej podopieczna czuje się bezpiecznie tylko w mojej obecności. Wtedy przestali narzekać.
Czekałem przy Oli dniami i nocami. Po trzech dniach szatan wezwał mnie do siebie, a ja nie mogłem zlekceważyć jego rozkazu. Poprosiłem Alessię, by zastąpiła mnie na czas mojej nieobecności.
- Nie ma sprawy. Jak się obudzi, powiadomię cię o tym. - usłyszałem w odpowiedzi. Skinąłem głową.
Nie miałem wystarczająco dużo energii, by dostać się do piekła za pomocą teleportacji. Znowu musiałem skorzystać z samochodu Oli.
Jazda była tym, czego mi było trzeba. Wiatr, który uderzał mnie w twarz, był niczym zimny prysznic. Przejechałem przez szczelinę do piekła. Zaliczyłem znaną już dobrze trasę i jak zwykle szatan czekał na mnie przed bramą.
- Co się dzieje z moją córką. - przeszedł od razu do rzeczy.
- Nie wiesz? - zupełnie mnie zaskoczył. Zwykle był jedną z pierwszych osób, które znały aktualne wydarzenia.
- Tylko to, co dochodzi z plotkami. Dopóki jest nieprzytomna niczego się o niej nie dowiem bez pośredników.
- Już nie ma gorączki. Czekamy, aż się wreszcie obudzi.
- Dobrze. Na twoim miejscu zostałbym w piekle na kilka godzin. Dopóki Ci się magia nie zregeneruje, będziesz bezużyteczny, a tutaj odzyskasz siły szybciej.
Skinąłem głową. W świecie śmiertelników magia odnawia mi się pięć razy dłużej niż w piekle, a gdy nie śpię, to nawet siedem razy.
Zdecydowałem się zostać na kilka godzin w tym okropnym świecie.
Jako jeden z ważniejszych demonów szatana, miałem możliwość korzystania z jednej z sypialni w jego posiadłości.
Mój pokój był wielki. Do tej pory przebywałem w nim tylko kilka razy, za każdym razem będąc w trakcie regeneracji. Wielkie łóżko stało pomiędzy dwoma wysokimi oknami, przez które nie przedostawało się światło.
Chciałem pójść spać jak najszybciej, bo po moim obudzeniu móc od razu wrócić do Oli. Mój organizm mnie nie zawiódł; w momencie, w którym położyłem się na miękkiej pościeli, zasnąłem.


***


Po moim powrocie ludzie zaczęli zadawać mi dziwne pytania o Olę. Rosło masowe podekscytowanie.
Było po pierwszej w nocy, gdy siedząc przy jej łóżku, usłyszałem ciche:
- Mike? - miała naprawdę słaby głos.
- Nic nie mów. - szybko podałem jej szklankę wody. - Powinien teraz dać ci kopa w tyłek. Coś ty sobie myślała?!
- Przepraszam. - wychrypiała. - miałam przeczucie i musiałam sprawdzić do czego mnie doprowadzi.
- Prawie umarłaś.- wyszeptałem. W tych dwóch słowach zawarłem cały ból jaki czułem od momentu, w którym uciekła od przyjaciół.
- Prawie.  Dobre słowo. Sprawia, że zdanie traci pesymizm, który miało zawierać.
- Musisz o czymś wiedzieć. - wypaliłem.
- Słucham.
- Gdy byłaś nieprzytomna... Sprawdzili jakie masz znamię.
- Och...
- Poszukali różnych informacji... - z każdym słowem rosła moja ekscytacja. - i okazało się, że nie jest to nowe znamię. Dawniej też było rzadkie, ale częstsze niż teraz.
- Czyli... gdybym urodziła się kilka wieków temu, to moje znamię nie byłoby niczym zaskakującym?
- Nie. - uśmiechnąłem się. Zrobiła to samo.
- Co to za znamię?
Pogodziła się ze swoim losem. Była gotowa na poznanie prawdy.
- Dawniej nazywano  je znamieniem śmierci. Jest całe czarne, jak atrament. Jeszcze szukają o nim informacji, ale do tej pory udało się ustalić, że osoby takie jak ty najczęściej były kimś w rodzaju patologów i prokuratorów w jednym. No wiesz, przychodzili na miejsce czyjejś śmierci, poznawali przeszłość ofiary, zazwyczaj skupiając się na jej zgonie. Jeśli było to morderstwo, odszukiwano sprawcę i skazywano.
- Od zawsze chciałam być patologiem. - zażartowała.
- Ciekawe jest to, że w pewien sposób powinnaś mieć też przeciwieństwa umiejętności innych profesji. Zauważyłaś coś takiego?
Widziałem po jej wyrazie twarzy, że zauważyła.
- Kiedy? W jaki sposób? - zapytałem.
- Uświadomił mi to Milek, chwilę przed konfrontacją z Bonzo. - skrzywiła się na wspomnienie tego potwora. - Lecąc do tego dziwnego ośrodka widziałam śmierć Alessi.
- To ona nie urodziła się aniołem?! - zdziwiłem się.
- Nie. Umarła jako dziecko. W każdym razie - gdy tam byłam, wkurzyłam się na ich obojętność do przypadłości Eleonory. Ziemia zaczęła się trząść. Gdy zaatakowano mnie i Karolinę, myślałam o ucieczce, nie o ataku.
- A co z eliksirami, naprawianiem i leczeniem?
- Eliksiry do tej  pory ważyłam tylko z nauczycielem. Nigdy nie potrzebowałam czegoś naprawić. A co do leczenia - jak na razie łatwiej idzie mi robienie sobie krzywdy, a leczy mnie moja krew. Innych ludzi nie leczyłam.
Nagle ktoś zaczął głośno otwierać drzwi. Po chwili zza nich wyłoniła się głowa Alessi. Gdy zobaczyła, że Ola nie śpi, na jej twarzy pojawił się uśmiech ulgi.
- Tak się martwiłam.
Szybko podeszła do łóżka podopiecznej i ją przytuliła.
- Cześć Alessio.
- A nas nie przywitasz?
Któż by inny.
Do pomieszczenia wszedł Kevin, trzymając Eleonorę pod ramię.
- Cześć Kev. Cześć Eleo.
- Dasz radę wstać? - zapytała Olę przyjaciółka.
- Tak sądzę. - odpowiedziała.
- To świetnie. Masz jakieś 2 minuty na ucieczkę, zanim przybiegną tu wszyscy nauczyciele i uczniowie.
- W takim razie lepiej się pospieszmy.
Nie było czasy by się przebrała.
Pomogłem jej powoli wstać. Widać było, że ledwo trzyma się na nogach, ale pomogliśmy jej się doczłapać do drzwi. Poszliśmy do drzwi skierowanych na akademik, bo drugimi weszliby prawdopodobnie nauczyciele.
Gdy już zaczęliśmy wchodzić po schodach żeńskiego skrzydła usłyszeliśmy przejęte głosy. Gdy otworzyli wyjściowe drzwi skrzydła szpitalnego, my już byliśmy na piętrze, gdzie nie mogli nas zauważyć.

poniedziałek, 31 października 2016

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko"; Recenzja #10

Tytuł oryginału: Harry Potter and the Cursed Child

Autorzy: J. K. Rowling, Jack Thorne, John Tiffany

Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz

Wydawnictwo: Media Rodzina

Data premiery: 22 października 2016r.

Ilość stron: 368

Kategoria: fantasy

Moja ocena: 10/10



Po kilku latach ciszy,  powraca do nas magiczna seria. "Harry Potter i Przeklęte Dziecko" opowiada o przygodach Albusa Pottera. Wszystko zaczyna się 19 lat po głównej akcji siódmej  części serii.
Przez pierwsze sceny scenariusza poznajemy szybko kształtujący się charakter Albusa. Zagłębiamy się w jego przyjaźń ze Scorpiusem Malfoyem oraz widzimy wpływ wydarzeń z życia jego ojca, który niekoniecznie ma dobre skutki na psychice młodego Pottera.
Pewnego dnia Albus Severus decyduje się zmienić swoje życie. Chce pokazać, że stać go na coś więcej, niż życie w cieniu ojca.

Do czego doprowadzi jego decyzja?
Jaki związek ma z tym Delphi Diggory?
Kim jest Delphi?
Jak Harry zareaguje na zachowanie syna?
Czy przyjaźń Albusa ze Scorpiusem jest możliwa na dłuższą skalę?

Zakochałam się w tej książce. Jest magiczna, wciągająca i interesująca. Każdą stronę połykałam wzrokiem, nie mogąc się oderwać.
Zauroczyła  mnie głęboka więź między Albusem i Scorpiusem. Ich przyjaźń wydawała się niemożliwa przez stosunki ich ojców, a jednak oni nie chcą jej przerwać.
Fabuła scenariusza była zaskakująca, nigdy nie spodziewałam się, co dalej nastąpi. Na każdej stronie znajdowały się wskazówki, a mimo to rozumiałam ich znaczenie dopiero po zapoznaniu się z kolejnymi wydarzeniami.
Jak zwykle, Hermiona mnie nie zawiodła. Już od swojej pierwszej kwestii pokazywała swój silny charakter. Zyskała go też jej córka, Rose, co widać w jej relacjach z rówieśnikami.
Czytając tę książkę, cofnęłam się o 7 lat, do momentu, w którym po raz pierwszy sięgnęłam po tę serię. Poczułam jak magia tego świata, znów na mnie wpływała. Po latach zaczęłam interpretować różne rzeczy w zupełnie inny sposób, a mimo to nadal nie mogłam oderwać się od ich treści.
Książkę gorąco polecam przeczytać. Mimo wielu negatywnych opinii, sięgnęłam po nią i nie zawiodłam się. Scenariusz sprostał moim oczekiwaniom, zaciekawił mnie i doprowadził wielokrotnie do głośnego śmiechu. Wzbudzał we mnie silne emocje, a dla mnie jest to znak, że warto po tę książkę sięgnąć. Jeśli nie jesteście mugolami, to sięgnijcie po tę pozycję. Naprawdę warto!



Dziękuję wszystkim za zapoznanie się z recenzją. Mam świadomość, że jestem jedną z niewielu osób, którym podoba się ta książka. Wyznaję zasadę, że nie powinno się całkowicie kierować recenzjami. Gdybym to robiła, czy sięgnęłabym po tę pozycję? Nie. Czy żałuję, że to zrobiłam? Nie. Czy cieszę się, że nie kierowałam się recenzjami? Tak.

A teraz mam dla Was kilka spraw:

Nie wiem, czy pamiętacie, ale jakiś czas temu na blogu pojawił się pierwszy post projektu Blogowanie na 100%!. Wystąpiły pewne komplikacje w jego realizacji, dlatego zwracam się do Was z prośbą:
Jeśli jesteś blogerem/blogerką i lubisz inne osoby, które tak jak ty kochają książki i pisać o nich, to serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w naszym projekcie. Chętnie rozmawiamy na różne tematy, a posty przez nas tworzone to tylko część realizacji naszych działań. Jeśli jesteś zainteresowany/a to napisz do mnie maila (alexa25700@gmail.com), a ja wprowadzę Cię w resztę szczegółów.


Kolejną kwestią jest fakt, że pojawia się na blogu mało postów. Bardzo Was za to przepraszam, ale na moich barkach spoczywa wiele obowiązków. Mam dużo nauki, konkursy, olimpiady, pomoc znajomym i rodzinie w nauce (wada posiadania dobrych ocen) i do tego dochodzi jeszcze bycie w szkolnej reprezentacji siatkówki, czyli treningi i mecze przeplatające się :/ Mam nadzieję, że nie sprawi to jednak, że zaplanowane posty nie będą się pojawiać, gdyby tak się jednak stało, to nie bójcie się pisać komentarzy "Kiedy kolejny post?" albo "Czy pojawi się coś w tym tygodniu?", bo to mnie zmobilizuje do działania.

Ostatnia sprawa, dotyczy postów, jakie mają pojawiać się na blogu. Jak wiecie, z założenia był to na początku blog z opowiadaniem, później zaczęły pojawiać się tagi, recenzje, a nawet posty spoza tej tematyki. I tu pojawia się pytanie: Czy odpowiadają Wam takie posty? Są rzeczy, które powinny dojść, a może odejść? Naprawdę liczę na Waszą opinię.

Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca. Miłego dnia!
Pozdrawiam
Lexi D.




poniedziałek, 24 października 2016

Jak przeżyłam pół nocy w księgarni

Cześć! Nie dawno na facebooku obiecałam Wam, że napiszę tu o magicznym wydarzeniu, które miało miejsce w nocy z 21 na 22 października. Mówię tu oczywiście o nocnej premierze "Harry'ego Pottera i Przeklęte Dziecko". Jak to się działo w szczecińskim empiku w kaskadzie?


Od samego początku czuło się magiczny klimat. Przy wejściu do księgarni stał peron 9 i 3/4.



O 21.20 rozpoczął się ciekawy pokaz iluzji, w trakcie którego, nawet największy niedowiarek, zastanawiał się, czy to aby nie są czary.






















Po pokazie można było posłuchać, jak brzmi akcja powieści o Harrym Potterze, zrobić zdjęcie w ramce "Czy ktoś widział tego czarodzieja?" lub zrobić różdżkę i/lub złoty znicz.
Będąc mną oczywiście nie zrobiło się żadnego z powyższych. Wraz z grupką poznanych tam dziewczyn, usiadłyśmy przy książkach dla dzieci. Rozprawiałyśmy tam na wiele tematów. Dzięki nim dostałam Proroka Codziennego, z którego powodu wszystkie byłyśmy rozbawione.



Około 23.15 rozpoczął się chaos. Ludzie ustawiali się w kolejce długiej niczym Bazyliszek, by kupić książkę w kasie jak najszybciej. Około 24 okazało się to daremne, ponieważ wykreowały się wtedy dwie dodatkowe i znacznie krótsze kolejki.

Co było do książki? Zakładki, tatuaże i prześliczne ilustracje z ilustrowanej książki "Harry Potter i komnata tajemnic".























Moje wrażenia po wydarzeniu:
Miało wiele wad ( o których za chwilę), jednak nie żałuję, że na nie poszłam, ponieważ poznałam wielu ciekawych ludzi i świetnie się z nimi bawiłam.
A co do wad - wytłumaczcie mi, co za nieodpowiedzialni rodzice biorą 6-latków na premierę o północy?! Dobra, rozumiem zostać do 22, może 22.30, ale pozwolić im biegać po północy?! Młody organizm potrzebuje znacznie więcej snu niż dorosły. Musi się kłaść wcześniej, między innymi dlatego, że nastawiony jest na wczesne wstawanie. Może bym nie miała pretensji, gdyby była 5 dzieci, ale tam ich było co najmniej 30 i co najmniej połowa z nich raczyła mnie podeptać i nawet nie raczyły przeprosić.
Kolejna sprawa - krzeseł było może 15 na jakieś 100 osób dorosłych i młodzieży, bo dzieci to gnomy i nie potrzebują siedzieć. Jak mieliśmy się zmieścić? Oni chyba myśleli, że użyjemy zaklęcia zmniejszającego -.-
Nie przygotowali wystarczającej ilości różdżek. Gnomy zużyły wszystko, zanim ja zdążyłam powiedzieć choćby wingardium leviosa.
No i najbardziej irytująca mnie rzecz - posiadacze karty "mój empik" mogli dzięki niej kupić książkę za 10 złotych mniej. Ale! Tylko w miękkim wydaniu. U mnie w domu seria jest w twardej oprawie i nie chciałam by się wyróżniała ta książka. I musiałam zapłacić pełną cenę.
Sobie pomarudziłam. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam ani że nie byliście rodzicami gnomów (a jeśli byliście - LUDZIE NIE LUBIĄ BYĆ DEPTANI PRZEZ NIEWYCHOWANE BACHORY!!!).
Byliście na premierze w innym mieście? Jeśli tak, to czy było podobnie i czy Wam się podobało?
A jeśli nie - żałujecie, że w tym nie uczestniczyliście?
Książka już przeczytana, więc spodziewajcie się wkrótce recenzji!
Ciao!
Lexi D.

czwartek, 13 października 2016

Rozdział XL.

Witam kochani!
Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodoba. Jeśli chcecie kolejny, pokażcie, że Wam zależy! Im więcej komentarzy tym lepiej (najlepiej 22). Przepraszam Was za ostatni brak aktywności na blogu, ale już od samego początku roku muszę się intensywnie uczyć. Postaram się zwiększyć swoją aktywność. A teraz, zapraszam Was do czytania!




__________________________________________



Czułam go. Był wszędzie i nigdzie jednocześnie. Nie mogłam kontrolować mojego ciała. On też nie mógł.
Chyba upadłam, ale nie poczułam bólu.
- Czym ty jesteś? - rozbrzmiewał w mojej głowie.
- Stworzeniem, które cię pokona. -  odpowiedziałam.
- Mnie się nie da pokonać. Jestem Bo...
- Tak, tak. Jesteś Bonzo. MAM TO GDZIEŚ. 
Poczułam jego strach. Był jakby mój, ale wiedziałam, że w tamtym momencie nie odczuwałam strachu. Czułam, że mam tyle siły, by go pokonać.
- Pokonam cię!
- Ach tak? W takim razie podnieś moje ciało.  Jak na razie leż na podłodze i jest chronione przez moich przyjaciół.
- A co powiesz na to, bym opętał tę twoją ślepą przyjaciółkę?
- Nawet nie próbuj!
- Bo co? Zaczarujesz mnie? Nie masz ze mną żadnych szans!
Wtedy to poczułam. W mojej  krwi zaczęła płynąć  obca magia. Wypełniała po kolei każdy mój narząd. Czułam się potężniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.
- Mylisz się Bonzo. Mam coś,czego ty nigdy nie zdobędziesz.
- Nic takiego nie istnieje. - czułam jego niepokój.
-  Ja mam przyjaciół, którzy mi zawsze pomogą.
Pozwoliłam mocy zawładnąć moim ciałem. Zaczęłam słyszeć, co się dzieje wokół mnie.
- Co się dzieje? - krzyknęła Alessia.
- Nie wiem. Mogła dostać drgawek od zbyt dużej ilości magii? - odpowiedział Mike.
- Nie ma opcji!
- Nieeee!
Nie byłam pewna, czy słyszałam to w mojej głowie, czy może krzyknął to moim głosem.
Wiedziałam jedno:  byłam wyczerpana.


***


Oli się udało. Zwalczyła Bonza, narażając się na śmierć.
Dźwięk, który wydobył się z jej ust był potworny, brzmiał jak mieszanka głosów jej i Bonza. Po tym wiedzieliśmy, że wygrała walkę.
Chwilę później zemdlała.
- Co jej jest? - zapytał Kevin.
Sprawdziłem puls, by się upewnić, że na pewno tylko zemdlała.
- Zemdlała. Musi zregenerować siły po walce.
Przynajmniej taką miałem nadzieję.
- Alessio, ty z Eleonorą i szamanem zostańcie tutaj i pilnujcie Oli. Pozostali niech znajdą nauczycieli. Trzeba im powiedzieć, że już jest bezpiecznie. Ja zaraz wrócę.
Pojawiłem się koło dowódcy armii demonów.
- Wiecie już jakie są straty?
- Niewielkie pośród nas. Zmarło 10 uczniów. Wszyscy trafili do piekła.
- Jakim cudem?!  - to była nowość. Do tej pory byłem jednym z niewielu magów, którzy trafili do piekła.
- Wiesz, magowie normalnie nie umierają na tej wyspie. I to nie z byle powodu. Znajduje się tutaj szczelina do piekła. Na świecie są tysiące takich szczelin do dwóch zaświatów i wszystko zależy tylko od tego, która będzie bliżej umierającego.
- Czy czarodzieje o tym wiedzą?
- Nie. I tak ma pozostać. Ich intuicja i tak sprawia, że zamieszkują tereny oddalone od naszych szczelin. Jeśli ich o tym powiadomisz, ich pamięć zostanie wyczyszczona, a ty zniszczony.
-  Możecie się wycofać.
Nie chciałem już drążyć tematu. Nie wiedziałem, co zrobić ze zdobytą wiedzą. Wróciłem do Oli.
- Obudziła się?
- Nie.
Alessia miała zaniepokojony wyraz twarzy. Coś było nie tak.
- Trzeba ją zanieść do skrzydła szpitalnego.
- Dasz radę? Nie jestem w stanie jej unieść. Próbowałam już, ale nie jestem zbyt silna.
Podniosłem Olę delikatnie. Oparłem jej głowę o swój tors, żeby nie zwisała bezwładnie. Poczułem, że była rozgrzana.
- Ona ma gorączkę.
- Musimy się pospieszyć.
Szliśmy szybkim tempem, bo Alessia nie ufała mi na tyle, byśmy mogli  biec. Bała się, że upuszczę Olę.
Gdy dotarliśmy do skrzydła szpitalnego, było w nim mnóstwo dzieciaków. Większość z nich siedziała na łóżkach, jęcząc i trzymając się za głowy lub obolałe kończyny. Kilka łóżek było przykrytych białymi prześcieradłami, na których znajdowały sie wybrzuszenia w kształcie ciał.
Pielęgniarka szybko nas zauważyła.
- Co jej się stało?
- Zwalczyła Bonzo.
- Co zrobiła?! - rozdziawiła szeroko usta. - Jakim cudem?!
- Czy to naprawdę ważne? Dostała zastrzyki z mocami żywiołów wody, powietrza i ognia - wolałem nie wspominać, że tak naprawdę magię piekła też w niej drzemie.
- Czy wyście powariowali?! To ją mogło zabić! Jako mag wykorzystała przede wszystkim magię ziemi, a pozostałych użyła po trochu. Prawdopodobnie w jej krwi pozostało więcej obcej magii niż tej dla niej właściwej!
- Jak jej pomóc? - byłem przerażony. Ola musiała żyć.
- Trzeba przekazać jej jak najwięcej magii ziemi. Uratowała wiele istnień. Niech teraz one uratują ją.

sobota, 24 września 2016

Rozdział XXXIX.

Kolejny rozdział już specjalnie dla Was! Mam nadzieję, że Was nie zawiedzie. Kolejny próg komentarzy to 21 komentarzy, dacie radę? ;)
Miłego czytania!



_______________________________________



To mnie przyzywało. Wiedziałam, że prędzej, czy później będę musiała uciec.
No, właściwie to nie. Po prostu próbowałam sobie jakoś wytłumaczyć swoje irracjonalne zachowanie.
Szłam po błoniach wokół szkoły, celowo ukrywając się za drzewami, gdyby jakimś cudem zeszło ze mnie zaklęcie, a Mike stałby w oknie.
- Dlaczego uciekasz?
Pisnęłam. Dopiero po chwili uświadomiłam, że głos wydobywał się z mojej świnki morskiej.
- Milek! Nie strasz mnie!
- Jestem teraz jednym z niewielu stworzeń, które cię widzą. Dlaczego miałabyś się przestraszyć kogokolwiek?
-  Głupku! Właśnie dlatego się przestraszyłam!
- Dobra, przejdźmy do rzeczy. Albo wrócisz teraz do swoich przyjaciół z przygotowanym kłamstwem dlaczego uciekłaś,  albo wreszcie mi powiesz, jaki masz plan.
- Nie mam planu. Po prostu wiedziałam, że muszę uciec.
- Masz plan, tylko o tym nie wiesz.
- Skąd takie przypuszczenia?
- Och,daj spokój! Przecież wiesz, jakie masz znamię!
- Eee,  nie wiem.  A skąd ty to wiesz?
- Uups... Czyli nie wiesz? To bardzo komplikuje.
- Skoro moje znamię jest takie niezwykłe, to czemu mi nie powiesz, jakie jest?
- A jaka byłaby w tym zabawa?
Ach! Czasami bardzo nieprzyjemnie jest rozmawiać ze stworzeniem, które wie o mnie więcej,  niż ja sama.
- Powiedz mi, jakie mam znamię.
- Przecież nie chciałaś wiedzieć. Naliczyłem co najmniej 3 sytuacje, w których byłaś w stanie dowiedzieć się, jakie ono jest. Czemu wtedy tego nie zrobiłaś?
- Bo się bałam. - szepnęłam.
- Właśnie! - Zaczęłam się śmiać. Gdy Milek krzyczał, to mu się tak śmiesznie uszy trzęsły. - Przestań się śmiać z moich uszu! Zacznij myśleć!
Miał rację. Musiałam się skupić.
- Nie mam żadnego z sześciu znamion, tak?
- Zgadza się.
- Co z tego powinnam wywnioskować?
- Na pewno to, że nigdy nie będziesz dobrym detektywem. - prychnął. - no pomyśl! Nie widzisz przyszłości. Nie naprawiasz przedmiotów.  Eliksirów nie uwarzysz. Nie będziesz dobra w walce. Nie będziesz władała żywiołami. Nie uleczysz. Ale na pewno masz świadomość, że coś związanego z tym się działo. Pomyśl!
Myślałam. I nagle mi zaświtało. Gdy byłam na wyspie i się zdenerwowałam, ziemia się zatrzęsła. Coś takiego normalnie się dzieje, gdy ktoś włada żywiołami. Tylko, że oni to kontrolują. U mnie działały emocje.
Widziałam przeszłość Alessi. A dokładniej jej śmierć.
Gdy zaatakowano mnie i Karolinę nie walczyłam. Sprawiłam tylko, by problem zniknął, uciekłam.
- Działam na opak? - zapytałam niepewnie.
- Dobrze kombinujesz! Spójrz: normalny człowiek w twojej sytuacji myślałby tylko o tym, by się ukryć przed katastrofą. Ty chcesz ją zwalczyć! Wiesz już, co robić?
Wiedziałam.
Przeszłam szybko błonia, otworzyłam ciężkie drzwi akademii.
Idąc korytarzem szłam po śladach zniszczenia. Wiedziałam, że jeśli powiem coś na głos, a usłyszy to ktoś, kto mnie nie widział, zaklęcie znikające pryśnie.
Pozostało mi już tylko jedno.
- Bonzo!!! - krzyknęłam najgłośniej, jak umiałam.


***


Od razu ją usłyszałem. Nie wiedziałem, gdzie była, więc musiałem biec, bo teleportacja by zadziałała, tylko z większym użyciem mocy, która zbyt długo by się regenerowała, bym mógł ewentualnie walczyć.
Po chwili ją znalazłem. Ale było już za późno.
- Nie!
Bonzo ją opętał. Jej wzrok był pusty. Jej oczy zrobiły się czarne. To nie był dobry znak.
Ola padła na podłogę.
- Czy to normalne u opętanych? - spojrzałem na Eryka.
- Nie. Opętani normalnie wyskoczyliby przez okno albo coś tego rodzaju.
- Ona walczy. - poczułem iskierkę nadziei.
Opuściła mnie, by samodzielnie zmierzyć się z Bonzo. Nie powinienem był jej na to pozwolić. Powinienem był ją obserwować.
- Jak możemy jej pomóc? - zapytała przerażona Alessia.
- Chyba wiem. Ale muszę się upewnić. Szamanie?
- Tak?
- Czy twoją magię można przekazać przez dotyk?
- Tylko jeśli to ktoś by ją mi zabrał. Dlaczego pytasz?
- Jeśli przekażemy jej magię każdego żywiołu, Ola zwalczy Bonza. Wystarczy byśmy przejęli trochę twojej magii i dali jej magię niebios.
- To do dzieła. Anielico, możesz to zrobić dla mnie? Nie ufam istotom piekielnym. I nie zabierz za dużo. Weź tylko troszkę, tyle wystarczy.
- Dobrze.
To było trochę irytujące,  ale zrozumiałem jego zachowanie. Rzadko istoty piekielne mają dobre cele.
- Alessio, przekaż energię jak najbliżej serca.
- Dlaczego?
- Bo wtedy serce sprawi, że magia przemieści się po całym ciele, Ułatwi to Oli walkę.
Anielica położyła  ręce na piersi Oli. Najpierw przekazała energię wody, bo to ta jej wadziła. Później musiała się skupić na swoim wnętrzu by magia niebios także wsparła Olę.
-Miejmy nadzieję, że da radę.

czwartek, 15 września 2016

Czego wypatruję?

Cześć kochani!
Pomyślałam, że przydałoby się raz na jakiś czas wstawić tu listę książek, których premier wypatruję. Nie będę wstawiała jej co miesiąc, ale raz na trzy miesiące byłoby w sam raz.
A więc nie przedłużając - Czego wypatruję na półkach w księgarni?


Premiera: 28 września 2016 roku

Tej książki nie mogło tu zabraknąć. Pierwszy tom był magiczny, wciągający, kuszący. Wobec tego mam podobne oczekiwania, mam nadzieję, że powieść mnie nie zawiedzie.
 Premiera: 12 października 2016 roku

Ostatnia część Kronik Krwi wspaniałej autorki. Nie mogę już się doczekać następnych zdarzeń!











Premiera: 26 października 2016 roku

Prawdziwy Gryfon nie potrzebuje gadżetów, ale jakoś trzeba wzbudzić zazdrość Ślizgonów :P











Premiera: 2 listopada 2016 roku

Jestem po prostu ciekawa tej książki. Jeszcze nie przeczytałam "Rozkazu Zagłady", ale mam zamiar to nadrobić.









Premiera: 9 listopada 2016 roku

Tytuł taki sam, jak data premiery. Jest to bardzo intrygująca sprawa, więc nie  mogę się doczekać zapoznania się z treścią tej książki.






Premiera: 9 listopada 2016 roku

Nie mogę się doczekać! Obiecałam sobie, że "Ukrytą Łowczynię" przeczytam najwcześniej dwa tygodnie przed premierą tej książki. Niedługo będę mogła! <3










Premiera: 23 listopada 2016 roku

Kontynuacja "Szeptuchy", której jeszcze nie przeczytałam, ale na półce już stoi. Nie wypada by książka stała samotnie, więc czekam już na kolejny tom.










A Wy premier jakich książek wyczekujecie w najbliższych miesiącach? Czekacie może chociaż na co najmniej jedną tę samą książkę, co ja?
Przypominam także o poprzednim rozdziale. Czeka na Wasze komentarze!
Przepraszam Was za moją małą aktywność i na blogu i na facebooku. Po prostu mam dużo do roboty, bo rok szkolny zaczął się pełną parą, a w pierwszej klasie liceum niestety nie uczy się tego, co się chce,  tylko wszystkiego po trochu, co zabiera sporo czasu :/ Postaram się jakoś wypełniać luki,  ale niestety nie jest to łatwe.
Pozdrawiam!
Lexi D.

poniedziałek, 5 września 2016

Rozdział XXXVIII.

Kochani, oto nowy rozdział, liczę że się Wam spodoba. Mam nadzieję, że umili Wam początek nauki w szkole! :D
Próg do kolejnego rozdziału,  to 20 komentarzy :)



_____________________________________



Nie mogłyśmy uciec.
Nagle znikąd pojawiło się kilku uczniów. Kazałyśmy im uciekać, ale oni zdawali się nas nie słyszeć.
Nie chciałyśmy nikogo zaatakować. To nie ich wina, że zostali opętani.
Nagle z zasięgu mojego wzroku zniknął Kenji, później Maurycy. Po chwili Kevin też gdzieś przepadł. Alessia stanęła przede mną i Eleonorą, chcąc nas chronić.
Uczniowie ciągnęli anielicę za ręce. Ta próbowała im się wyrwać, ale trzymających ją mocno dłoni było zbyt wiele. Wciągnęli ją.
- Alessio, nie!
- Uciekaj Alessandro!
Tylko tyle zdążyła krzyknąć, zanim całkowicie zniknęła mi z oczu.
Co ja miałam zrobić.
- Mike, gdzie jesteś? - szepnęłam. Nie opanowałam jeszcze teleportacji. Nie miałam jak uciec.
- Olu, spokojnie. - odezwała się moja przyjaciółka.
- Jak mam być spokojna, jak wszystkich zabrało stado opętanych uczniów, którzy na nas nacierają?!
- Poczekaj chwilkę... I jest!
Nie rozumiałam jej słów. Co miało być?
A wtedy go zobaczyłam. Mike zmierzał w moją stronę. Widziałam kilka błysków magii. Po chwili Kenji szedł już obok niego. Uratował Maurycego, w tym czasie Mikołaj ratował Kevina. W końcu doszli do nas wraz z Alessią.
- A co będzie z uczniami?!
- Tylko ich ogłuszyliśmy. Powinni się niedługo obudzić.
- Trudno się dostać do tej twojej księżniczki. - nie znałam tego głosu. Okazało się, że kawałek za nimi szedł starszy mężczyzna, z lekko przyprószonymi siwizną włosami i małym garbem. Jego niebieskie oczy patrzyły na mnie stanowczo.
- Kim pan jest?
- Jestem szamanem.
- Szamani są bujdą.
- Najwidoczniej nie, skoro tu jestem.
- Niech mi pan udowodni.
- Ech...
Wyjął dziwny przedmiot. Rzucił go prosto pod swoje nogi. Szybko odskoczyłam do tyłu. Uniósł się nagle dziwny, niebieski dym. Później powoli zniknął. Wraz z tym, który go stworzył.
- A-ku-ku!
Pisnęłam. Za moimi plecami znajdował się ten facet.
- Mike, po co go tu sprowadziłeś?!
- By powstrzymać Bonzo, potrzeba połączyć magię czterech żywiołów.
- A na co nam szaman?
- Szamani wykorzystują magię wody. Z tego powodu muszą korzystać z talizmanów i tym podobnym. Czarodzieje wykorzystują magię ziemi, a że cały czas po niej stąpają, nie potrzebują magicznych przedmiotów.
- Nie ufam mu. On jest szalony!
- Och, wypraszam sobie! - prychnął szaman, który do tej pory tylko przysłuchiwał się mojej rozmowie z Mike'iem. - Lekarz stwierdził, że z moją głową wszystko jest dobrze.
- Lekarze powiedzą szaleńcom wszystko, byle tylko się od nich odczepili.
Nie wiem, co mnie po chwili napadło. Poczułam, że muszę pójść. Ale nie mogłabym tak po prostu odejść od Mike'a i Alessii, by za mną nie szli. W mojej głowie pojawił się plan.
- Eleonoro, pójdziesz ze mną do łazienki?
- Serio? W szkole odbywa się bitwa, a ty chcesz sikać? - Kevin patrzył na mnie z niedowierzaniem.
- Sorki, takie życie. To, Eleo, pójdziesz ze mną?
- Jasne.
- Pójdę z wami! - powiedziała Alessia.
- Damy sobie radę same. - odpowiedziałam.
- A jeśli coś się wam stanie?
- Nic się nam nie stanie. A w razie co, to jest przecież niedaleko. Dacie radę dobiec. - to powiedziała Eleonora. Nie byłam pewna, czy poznała moje intencje. Jeśli tak, to cały plan może nie wypalić.
- Za chwilę wrócimy.
Gdy szłyśmy korytarzem usłyszałam jeszcze komentarz Kevina.
- Nigdy nie zrozumiem dziewczyn. Czemu one muszą chodzić do łazienki stadami?
Prychnęłam. Chłopcy nigdy nie zrozumieją, dlaczego razem chodzimy do łazienki, więc nie mam zamiaru się tym męczyć.
- Ola, nie rób tego.
Więc jednak Eleonora znała moje plany.
- Dlaczego mnie przed nimi nie zdemaskowałaś?
- Bo ci ufam. Wiem, że prędzej czy później podejmiesz dobrą decyzję.
- Zacznij krzyczeć minutę po moim wejściu do kabiny.
- Dobrze.
Weszłyśmy do kabiny. Podeszłam do tej najdalszej, która jako jedyna znajduje się przy oknie.
Najpierw jednak musiałam zatrzeć widoczne ślady jakiejkolwiek magii we mnie. Inaczej Mike i Alessia mnie znajdą, a to mi zniszczy plany.
Nie miałam czasu na magię czarownic. Musiałam użyć magii piekła. Wyszeptałam życzenie. Wiedziałam, że czar jest silny.
Otworzyłam okno. Ledwo zdążyłam przez nie wyjść, a Eleonora zaczęła krzyczeć. Szybko za pomocą zamknęłam okno, by pozostali nie domyślili się, jak wyszłam. Schowałam się za ścianą obok, bo wiedziałam, że zaraz zaczną mnie szukać, a pierwsze co im przyjdzie do głowy, to wyjrzeć przez okno.
Moje przeczucia mnie nie zawiodły. Chwilę później zza okna wyjrzała głowa Mike'a. Był wściekły. Krzyczał moje imię, aż wreszcie Kevin go stamtąd zabrał siłą. Wreszcie mogłam zacząć działać bez ograniczeń.