środa, 23 grudnia 2015

Święta!


Witam kochani! Święta wreszcie nadeszły, a co za tym idzie czas na świąteczne posty na blogu! Dzisiaj mam dla Was Świąteczny TAG, do którego nominowała  mnie Paulina z bloga Miasto książek, za co bardzo dziękuję :) Przy okazji zapraszam Was do obserwowania bloga w najbliższych dniach, pojawią się kolejne rozdziały!

Ulubiony świąteczny film
Nie jestem pewna. Przyznam się szczerze, że nie mogę tu powiedzieć o Kevinie, ponieważ jestem z tej maaaaałej mniejszości, która nigdy nie oglądała tych filmów (naprawdę, nie śmiejcie się ze mnie). Może powinnam tu powiedzieć o "Opowieści wigilijnej".

Ulubiony świąteczny kolor
Biel i granat. Lubię te dwa kolory.

Ubierasz się odświętnie, czy spędzasz Święta w piżamie?
Zwykle staram się siedzieć w piżamie jak najdłużej by później na spotkanie z rodziną się ubrać świątecznie.

Jeśli w tym roku mogłabyś dać prezent tylko jednej osobie, to kto by to był?
Zdecydowanie mojej przyjaciółce, Ani. Znam ją od 13 lat i nie wyobrażam sobie kolejnych 13 bez niej.

Otwierasz prezenty w Wigilię czy świąteczny poranek?
W Wigilię ;)

Czy kiedykolwiek zbudowałaś dom z piernika?
Nigdy. Nie poradziłabym sobie.

Co lubisz robić podczas przerwy świątecznej?
Czytać, uczyć się, robić egzaminy próbne, spędzać czas z rodziną, rozmawiać z przyjaciółmi.

Jakieś świąteczne życzenia?
Moje przyjaciółki spędzające czas ze mną.

Ulubiony bożonarodzeniowy zapach?
Oj nie wiem... Chyba zapach barszczu. Nie lubię zapachu mandarynek i cynamonu, a na zapach choinki mam alergię :<

Ulubione świąteczne jedzenie.
Pierogi! Tylko je jem... Bo nie jem ryb... ani grzybów... Mało jem w Wigilię...






Połowa lampek na choince jest wypalona: Książka która zaczynała się dobrze, ale potem zleciała jak z górki.
"Wilczy brat" Michelle Paver. Seria początkowo była naprawdę super, ale później się trochę znudziłam.









Irytująca ciocia Basia nie chce zostawić Cię w spokoju: Średniawa książka, którą wszyscy się zachwycają.
 W moim przypadku będą to zdecydowanie "Papierowe miasta" i "Gwiazd naszych wina" Johna Greena. Nie mówię, że są nie do przeczytania, ale nie wniosły wiele do mojego życia.







Twoje pupile nieustannie przewracają świąteczne dekoracje: Wybierz bohatera, który sporo napaskudził (nie może to być czarny charakter!)
 Pan Poe w serii Niefortunnych Zdarzeń! Boże, jak mnie denerwuje to, że on cały czas kaszle!









Słyszysz, jak Twoi rodzice wystawiają prezenty i dowiadujesz się, że Święty Mikołaj nie istnieje : Książka która została Ci zaspojlerowana.
Właściwie, nikt mi nigdy w całości nie zaspojlerował książki. Niestety przez przypadek przeczytałam, kto umrze w "Leku na śmierć" Jamesa Dashnera, przez co się prawie że popłakałam, czytając książkę.









Widok z okna przysłania Ci gruba warstwa śniegu: Bohater, którego po prostu nie mogłeś zrozumieć.
Cyrus z "Miłości alchemika". Jak można być tak podłym?!









Należysz do jedynej w swoim rodzaju grupy singli, a wszędzie wokół słyszysz Mariah Carey i jej "All I Want For Christmas" : Książkowa para, której nie możesz znieść.
Elena i Damon z "Pamiętników Wampirów". Ale to chyba dlatego, że jestem za Steleną...










Nie możesz się pozbyć tego szorstkiego, wełnianego swetra, który otrzymałaś na święta lata temu" Wybierz kilka książek, które siedzą na Twojej półce już trochę czasu, jednak brak Ci motywacji by je przeczytać, mimo to nie masz serca się ich pozbyć.
Hmmm... "Złamana Przysięga" Michelle Paver, "Prawie w domu" Pam Jenoff i "Wybacz, ale będę Ci mówiła skarbie" Federico Moccia. Jakoś próbuję czytać, ale mi się nie udaje...


Babcia odleciała na reniferku: Bohater, którego śmierci cały czas nie możesz przeboleć. ( może to być postać z filmu) (UWAGA NA SPOJLERY)


Z "Leku na śmierć" nie mogę przeboleć śmierci Newta. Nieee...
Z "Kosogłosa" nie mogę znieść śmierci Finnicka...







Wszystkie centra handlowe są okropnie zatłoczone:  Seria, która ma za dużo tomów/ za bardzo się ciągnie.

O jej... Tu chyba powiem znowu o Kronikach Pradawnego Morku Michelle Paver. Niby ma tylko 6 części, ale nie jestem w stanie przebrnąć przez 5...







Grinch: Bohater, którego nienawidzisz (nie może to być zły charakter!)
Nie wiem dlaczego, ale ja chyba wszystkich bohaterów książek lubię. No dobra, skoro muszę wybrać, to chyba nienawidzę Gale'a z "Igrzysk Śmierci". Jakoś tak... denerwuje mnie.








O jej... to wszystko. Wyjątkowo nikogo nie nominuję, ponieważ nie mam dużo czasu na napisanie tego postu.
 Życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt, żebyście byli uśmiechnięci i radośni, nawet wtedy, gdy wszyscy chcieliby byście płakali. Byście byli silni, nie poddawali się, nawet gdy wszystko jest przeciwko Wam. Byście użyli mocy, która zresztą jest w Was, w dobrym celu i jak najrozsądniej. Byście czuli się bezpieczni w pobliżu osób, które kochacie. Wesołych, radosnych i rodzinnych Świąt!!!





A tak w ogóle to byłabym wdzięczna za każdy Wasz ślad obecności. Komentarze mile widziane! ;)

niedziela, 15 listopada 2015

Rozdział XXV.

Zanim zaczniesz czytać ten rozdział, wyposaż się w paczkę chusteczek. Mogą się przydać.       dzisiaj mija rok, od kiedy istnieje blog. Z tej okazji dodaję specjalnie rozdział 25, więc mam nadzieję, że się cieszycie. Tym razem nie daję limitu komentarzy. Wiedzcie jednak, że zanim dodam kolejny rozdział, będę musiała mieć ku temu powód, więc 4 komentarze, to będzie za mało. Miłego czytania!

_____________________________________

- Ale... przecież to niemożliwe. - odparłam w odpowiedzi.
- Błagam. W naszym świecie wszystko jest możliwe. - przewróciła oczami.
- Ale... ja cię nie znałam! Przecież... to chyba trzeba odczuwać z kimś jakąś więź, czy coś...
- Nie koniecznie. Może po prostu to była jakaś twoja moc, która się uaktywniła?
O tym nie pomyślałam. Może rzeczywiście mogę widzieć przeszłość?
- Ale jaki jest sens takiej "mocy", jak to nazwałaś? Przecież wiedza o tym, że coś się już wydarzyło nic nie da.
- A może jednak? Nie czytałaś nigdy kryminałów? Albo nie oglądałaś takich seriali? Dzięki poznaniu historii, jak ktoś został zamordowany, umieli obronić innych przed tragedią.
Może i Alessia miała trochę racji. Ale nie chciałam jej tego przyznawać.
- Alessio? - tym razem odezwałam się niepewnie.
- Tak?
- Co się wydarzyło? No wiesz, w dniu twojej śmierci?
- Pewna jesteś, że chcesz usłyszeć?
- Nie, nie jestem pewna. Ale czuję, że powinnam poznać całą twoją historię.
Anielica westchnęła. Przez ciszę, jaka zapadła, miałam wrażenie, że mi nie opowie, ale po chwili zaczęła mówić.
- Miałam wtedy 11 lat. Mieszkałam w pięknym domu, przypominał pałac. Każdego dnia robiłam obchód wokół budynku. Zajmowało mi to cały dzień - uśmiechnęła się. Po chwili znów posmutniała. - Niestety, bardzo rzadko widziałam się z moimi rodzicami. Codziennie mieli jakieś ważne sprawy biznesowe. Byłam wychowywana przez różne opiekunki i lokai. Akurat nie miałam zajęć z prywatnymi nauczycielami, ponieważ nawet oni, dawali mi wolne w wakacje. Choć może wydawać się to dziwne, cieszyłam się z takiego życia. Miałam wszystkiego pod dostatkiem, gdy prosiłam o lody - dostawałam je, o cokolwiek bym nie poprosiła, mogłam liczyć, że to dostanę. Kiedyś nawet dostałam konia. Co prawda, prosiłam o kucyka, ale jako małe dziecko nie rozróżniałam jednego od drugiego.
- Dzień przed moją śmiercią, w moim domu pojawił się jakiś dziwny mężczyzna. Podawał się, za brata mojej matki, a ona to potwierdziła. Ale ja mu nie ufałam. Chodziłam na palcach, gdy mijałam pomieszczenia, w których się znajdował, byle tylko mnie nie zauważył. Ale i tak widział mnie. Dostrzegałam to w jego oczach. Bałam się jego spojrzenia. Było takie... groźne, natarczywe. Gdy odchodziłam z zasięgu jego wzroku, czym prędzej zaczynałam biec. Od zawsze, gdy czegoś się bałam, biegłam do ogrodu i chowałam się za żywopłotem.
- W dniu, kiedy umarłam, znowu uciekłam za żywopłot. Ale tym razem, on poszedł za mną. Niestety, nie było gdzie stamtąd uciec. To była ślepa uliczka. A on się zbliżał. Nie wiedziałam, co chciał ze mną zrobić. Szeptał tylko "Och, Aless, Aless" i tak cały czas. Bałam się, jak nigdy dotąd. Potem... jak już się zbliżył... nie zabił mnie. On...
Alessia zaczęła płakać. Nie musiała kończyć. Doskonale wiedziałam co miała na myśli. Przytuliłam ją, by mogła spokojnie się wypłakać. Nie mogłam uwierzyć, że brat jej matki mógł zrobić jej coś takiego! Ona miała tylko 11 lat. Gdy już Alessia otarła ostatnią łzę, spojrzałam na nią dokładnie. Miała zapuchnięty nos i oczy, ale nie zapowiadało się na kolejną falę łez. W końcu zapytałam:
- Alessio... W takim razie... Jak umarłaś?
- Ach... to było tak, że... bo wiesz... on mnie zakneblował, gdy... I potem zaczęłam krzyczeć, że powiem wszystko rodzicom. A on, nie chciał by się czegokolwiek dowiedzieli. Był tak rozwścieczony, że... rzucił mną jak szmacianą lalką. Siła uderzenia była tak wielka, że zemdlałam. On miał przy sobie nóż i by mieć pewność, że nigdy się nie obudzę, on... wbił ostrze w moje serce. I wtedy opuściłam swoje ciało, jako duch.
- Alessio, bardzo ci współczuję. - spojrzałam na nią smutno. Nigdy nie spodziewałam się, że coś takiego mogłoby się wydarzyć. Zaczęłam jeszcze bardziej nienawidzić mojego ojca. To była jego wina.
- A wiesz, co w tym jest najsmutniejsze? - na jej policzku pojawiła się kolejna łza. - W niebie mi powiedzieli, że moja śmierć nie była planowana na ten dzień. Że tak naprawdę bym wtedy nie umarła. Niestety... moje odgrażanie się sprawiło, że mnie zabił. Ale i tak, bym umarła w wieku 12 lat.
- Dlaczego? - zapytałam trochę oburzona.
- Bo umarłabym w czasie porodu. Podobno urodziłabym bliźniaki.
- O, Boże... - wyszeptałam. Nie dość, że została zgwałcona, to jeszcze zapłodniona. - Alessio nie wiem, jak ty to przeżyłaś. Ja bym na twoim miejscu zamknęła się sobie.
Anielica uśmiechnęła się smutno.
- Na początku tak było. Ale powoli, inne anioły pomagały mi w zrozumieniu tego.
- W piekle nie byłoby tak dobrze... - wymamrotałam.
- Co powiedziałaś? - nie usłyszała mnie. Dobrze.
- Nie nic...
- Może wróćmy teraz do pokoju? Eleonora zacznie się martwić.
- Och... no tak, wracajmy.
Szłyśmy powoli. Pod drzwiami do mojego pokoju stał nikt inny, jak Kevin. Uśmiechnął się.
- Widzę, że nie tylko ja, dostałem nowego ochroniarza, co?
Dopiero po chwili dostrzegłam za jego plecami postać z białymi skrzydłami.

wtorek, 10 listopada 2015

Zbliża się...

Witam kochani!
Na początku chciałabym Was wszystkich przeprosić, za moją nieobecność na blogu i facebooku. Niestety, mój kochany laptop, zrezygnował z bycia mi posłusznym. Trochę mi z tego powodu przykro, ale prawdopodobnie, do stycznia uda mi się załatwić nowszy, działający sprzęt.
Post ten jest pisany z dość oczywistego dla mnie powodu. Już niedługo, bo 15 listopada, minie dokładnie rok od opublikowania przeze mnie pierwszego rozdziału historii o młodej Oli. Pomyślałam, że w ramach tego, opowiem Wam coś nie coś o tej historii - głównie po to, by odpowiedzieć na niektóre pytania i komentarze. A więc, zapraszam:
Chciałabym na wstępie powiedzieć, że mój sposób pisania nie jest przypadkowy. Oczywiście, nie mówię tu o kilku błędach, które jak każdy człowiek najzwyczajniej w świecie popełniam. Chodzi mi raczej o krótkie opisy. W kilku recenzjach doczytałam się już, że to trochę przeszkadza. Prawda jest taka,  że nie mogę Wam zdradzić wszystkiego, bo cóż by był ze mnie za autor, który zdradza swoje plany. Wiedzcie jednak, że nic nie dzieje się bez powodu.
Dalej - co najmniej 3/4 moich czytelników  irytuje wiek głównej bohaterki. To także nie jest bez powodu. Tak samo, jak w poprzednim wypadku, nie mogę Wam zdradzić szczegółów. Ale za to, mam dla Was dobry przykład powieści, w której  główny bohater jest młody, a nam jakoś nie przeszkadza jego wiek - mówię tu o "Akademii Dobra i Zła" , "Harrym Potterze" i "Percym Jacksonie i Bogach Olimpijskich". Mam nadzieję, że te przykłady pozwolą Wam spojrzeć na opowiadanie z innej perspektywy.
Dużo z Was narzeka też na długość rozdziałów. Na to też mam argument - Jestem wielką fanką Blue Jeansa,  hiszpańskiego autora. Rozdziały w jego powieściach mają od 1 do 15 stron, to nie jest wiele. Mimo woli, bardzo trudno odzwyczaić mi się od czegoś przyjemnego, dlatego też z przyzwyczajenia, moje rozdziały są krótkie. Ale ma to pewną zaletę - macie pewność, że jadąc jakimś środkiem miejskiego transportu zdążycie przeczytać rozdział!
Troszkę też o działaniu tego, jak dodaję kolejne rozdziały - jak zauważyliście za każdym razem wypisuję Wam pewną minimalną liczbę komentarzy. Chodzi mi głównie o to, że chciałabym wiedzieć, czy ktoś to nadal czyta. Trudno jest coś takiego ocenić, gdy jedna osoba pisze po 3 komentarze. Dlatego też liczy się 1 komentarz od osoby, ale moje się nie liczą. Jeśli chcecie być na bieżąco w sprawach mojej działalności na blogu, to możecie skomentować, ja odpowiem.  Jeśli się wstydzicie, możecie do mnie napisać maila  w formularzu kontaktowym, wtedy mam pewność, że chodzi o mojego bloga. Jeśli nie ufacie temu, to mój mail jest podany w zakładce kontakt.
Jeśli macie jakieś pytania  do mnie odnośnie bloga lub opowiadania, wystarczy skomentować.  Jeśli uzbiera się tego dość sporo, dodam  kolejny post, w którym odpowiedziałabym na Wasze pytania.
Wygląda na to, że już napisałam wszystko, co chciałam. Życzę Wam miłego dnia wolnego ;)

sobota, 10 października 2015

Rozdział XXIV.

Moi drodzy! Dzisiaj dodaję rozdział, chociaż pod poprzednim nie było odpowiedniej ilości komentarzy. Ostatnio na moim blogu nie ma wysokiej aktywności, jest jeszcze mniejsza. A szkoda, bo rozważam zorganizowanie w najbliższym czasie konkursu. Ale rozdział dodaję z jeszcze innego powodu, nie tylko po to, by podwyższyć aktywność. Historia, którą możecie czytać na tym blogu, jest pisana przeze mnie dokładnie od roku! A już na początku listopada będziemy świętować pierwsze urodziny bloga! Może więc warto troszkę podwyższyć aktywność? ;) Im więcej będzie tutaj komentarzy tym lepiej, ale następny rozdział pojawi się, gdy pod tym postem będzie 8 komentarzy! Moje się nie liczą :P I liczy się tylko jeden pozostawiony przez Was :P Powodzenia! :D
____________________________________

- Eleo. - szepnęłam tylko. Całkowicie mnie zaszokowała.
- Wiesz co w tym jest najgorsze? - powiedziała przez łzy.
- Co? - zapytałam, choć wiedziałam, że i tak zaraz mi powie.
- Już nigdy nie przeczytam książki. To boli.
- A co, audiobook to coś złego? - zapytał Kenji. Spojrzałam na niego spode łba.
- Audiobook? Przecież to zabicie wyobraźni i dobrej książki!
- Tak tylko powiedziałem... - wymamrotał anioł.
 Audiobooka sobie wymyślił.
- Jesteś jej aniołem stróżem, powinieneś wiedzieć, kiedy coś powiedzieć, a kiedy nie.
- Ola? - znów powiedziała Eleonora.
- Tak, Eleo?
- Jaki kolor ma moje znamię?
- Myślisz teraz o tym znamieniu? - potrząsnęłam głową. Przypomniałam sobie, że ona tego nie widziała, ale nie miałam pojęcia, co mogłabym powiedzieć.
- Chcę się o czymś upewnić.
Podniosłam jej włosy do góry i spojrzałam na kark.
- Twoje znamię ma białe wypełnienie.
- Tak też sądziłam... - w jej głosie brzmiał tylko żal i smutek.
- Eleo, co to znaczyło?
- Nie pamiętasz? - tym razem to ona była zdziwiona.
- Wiesz... nie. - odpowiedziałam szczerze.
- To znaczy, że jestem medium.
- Czyli ty...
- Tak.
Biedna Eleo. Stracić wzrok, gdy kocha się czytać, to chyba najgorsza rzecz jaka mogła ją spotkać.
- Po co im to było?! - powiedziałam wściekła.
- To by się stało prędzej, czy później. - zaczęła ich bronić moja przyjaciółka.
- No i co z tego?! Do tego czasu przeczytałabyś jeszcze ze 100 książek! A oni ci to odebrali.
Ziemia pod naszymi nogami zaczęła się trząść.
Eleonora wymacała moje ramię, które na szczęście nie było daleko i zaczęła mnie lekko głaskać. Ziemia się uspokoiła.
- Ola, musisz się opanować. Nic nie dzieje się bez powodu.
- Może masz rację. Co nie zmienia faktu, że niszczyć życie mogliby jakiemuś głupiemu śmiertelnemu, a nie tobie.
- A może oni nie myśleli, że ja będę medium...
- Co masz na myśli?
- No wiesz... Jakiś czas temu trochę poczytałam o historii naszych rodzin. Nigdy nie zdarzyło się, by ktoś ze szlachetnego rodu był medium. Jestem pierwsza.
- Och, Eleo. - objęłam ją. - Jak myślisz, co się teraz stanie? - wyszeptałam jej do ucha.
- Nie wiem. - odszepnęła w odpowiedzi. - No właściwie to coś mi już świta, ale nie powinnam ci mówić.
- Słucham?! - wyprostowałam się.
- Olu, zrozum. Chciałabym ci móc powiedzieć wszystko, ale... Sama nie wiem. To wszystko jest takie nowe.
- Rozumiem. - naburmuszyłam się, choć nie chciałam by usłyszała to w moim głosie. - Idę się przejść. Niedługo wrócę.
Wyszłam z pomieszczenia, zanim Eleonora mogłabym mnie zatrzymać. Gdyby mnie poprosiła o zostanie z nią, pewnie bym to zrobiła, choć byłoby to bolesne.
Chciałam stamtąd wyjść jak najszybciej.
Nie odeszłam daleko, gdy dołączyła do mnie Alessia. Choć nie przyznałabym jej tego, bardzo ucieszyłam się z jej towarzystwa.
- Dokąd idziesz?
- Na świeże powietrze.
Szłam prosto przed siebie, mając nadzieję, że idę w odpowiednim kierunku.
- Ale wiesz, że to w drugą stronę? - zaśmiała się.
- No i co się śmiejesz? Nie znam topografii tego zakichanego miejsca.
- Chodź za mną, wyjdziemy sobie do ogrodu.
Rzeczywiście znała drogę. Bez chwili wahania, zaprowadziła mnie do małego ogrodu. Usiadłyśmy na ławce, za żywopłotem.
- Ach...
- Co tak jęczysz? - zapytałam.
- To miejsce mi przypomina o moim dawnym domu.
- Ten mały ogródek?
- Nie... Raczej to, że jesteśmy w zamkniętym miejscu, gdzie jest ogród, ta ławka...
- Alessio muszę ci o czymś powiedzieć. - wypaliłam, zanim do końca przemyślałam swoją decyzję.
- O co chodzi? - zapytała zaniepokojona.
- Niedawno miałam dziwny sen.
- To się bardzo często zdarza wśród ludzkości, wiesz?
- Ale ten był naprawdę dziwny. Byłaś w nim ty. Miałam go zanim cię poznałam.
Chyba ją trochę zaskoczyłam.
- I co było w tym śnie? - zapytała zaintrygowana.
- Nie wiem, czy powinnam o tym mówić... - już nie byłam taka pewna.
- Mów.
- Ech... pojawiłam się w pięknym zamku. Wiesz, takim jak z Disneya. Chodziłam po wszystkich pokojach, ale nie było tam ludzi. Gdy to zauważyłam, zaczęłam biec, a potem trafiłam do ogrodu. Na początku, widząc pukiel włosów ucieszyłam się, ale... okazało się, że ta osoba... Ta osoba była martwa. I to ty byłaś tą osobą.
Na jej twarzy pojawiło się przerażenie. Chyba zrozumiała o co mi chodziło.
- Leżałam w ogrodzie? - upewniła się.
- Tak.
- Za żywopłotem?
- Yyy tak. Skąd wiesz?
- To... chyba widziałaś w śnie moją przeszłość.

sobota, 26 września 2015

LBA #3

A więc kolejna nominacja do LBA :) Dziękuję za to dziewczynom, Caxi i Anelim z Czytam, więc myślę. Myślę, więc jestem.  Ponieważ już jakiś czas temu odpowiadałam na pytania do takiej nominacji, nie będę Wam znowu pisała regulaminu. Jeśli jesteście zainteresowani zasadami, odsyłam do poprzedniej nominacji. A więc nie przedłużam - Czas odpowiedzieć, na pytania dziewcząt!

1. Co sądzisz o naszym blogu, czy ma szansę się wybić?
Każdy blog ma szansę się wybić, ale to tylko moje osobiste zdanie. Oczywiście, jeśli dobrze będziecie pracować na blogu, coraz więcej osób na niego zajrzy. Kluczem do tego jest ciężka praca, uczciwe załatwianie sobie reklam (nie chamskie w stylu pisanie na jakąś stronę "Udostępnicie mój blog?! <3 Jestem nowa i potrzebuję czytelników, a wy macie ich sporo <3"...)  i oczywiście miły dla oka wystrój bloga.

2. Ulubiona rasa fantasy?
Hm... I tu mnie macie. Nie mam pojęcia! Mam ogromny sentyment do wampirów, ponieważ to o nich książki czytam od 4 lat (to jest chyba nienormalne xD). Ach... oczywiście muszę wspomnieć o aniołach i diabłach, a co za tym idzie o Nefilim :3

3. Nagle przenosisz się do twojego ulubionego książkowego świata. Jaki to świat i co robisz?
Hm... Pewnie trzeba założyć, że jest to świat fantastyczny, bo jaki sens byłoby przenoszenie się z Polski do Hiszpanii? A więc... Świat "Akademii Dobra i Zła". Tam bajki żyją swoim życiem i można znaleźć przyjaciół, o jakich nam się nie śniło. Gdybym się tam pojawiła, pewnie zaczęłabym najpierw rozmawiać z Bubą albo Dobrą Wróżką :D

4. Ulubiona czekolada?
A chodzi o firmę czy rodzaj? Jeśli o firmę to Milka, jeśli rodzaj gorzka :)

5. Twoje marzenia, plany życiowe (oczywiście jeśli nie są one tajemnicą)?
Moim marzeniem jest po prostu robić w życiu to co kocham - czytać i pisać. Niestety nie wiem, czy mi się to uda. Moim aktualnym planem życiowym jest napisanie w tym roku bardzo dobrze egzaminu gimnazjalnego, pójście do dobrego liceum, później napisanie matury, pójście na studia a potem... Się zobaczy :D

6. Ulubiona/wymarzona broń?
Hm... Serafickie ostrze albo łuk :)

7. Marvel czy DC?
Nie wiem. Chyba Marvel.

8. Twój znak zodiaku?
Lew :3

9. Jakich bohaterów (nieważne czy książkowych, filmowych, komiksowych) lubisz najbardziej: dobrych,złych, neutralnych, działających dla dwóch stron?
Może to zabrzmieć płytko, ale wolę tych dobrych. Odsyłam do lektury "Akademii Dobra i Zła" może to wytłumaczy trochę mój tok rozumowania.

10. Kolor, który kojarzy Ci się z Twoją aurą?
Hm... turkus? Jest mieszanina zielonego i niebieskiego. Oba kolory przypasowują się jako kolory spokojne, ale turkus ma też swoją własną cechę - niebezpieczeństwo. Mogłoby to oznaczać, że jestem niebezpieczna, jak niepewne wody...

11. Ulubiony rodzaj literacki?
Epika. Zdecydowanie.

No cóż, to wszystko w tym LBA. Czas na nominacje:
Kto czyta książki, żyje podwójnie
My Peculiar Life
Przez dziurkę od klucza...
Niebieskie Iskry
Moje rozdziały - dla książkoholików
City of books
Inna Historia Stefana Salvatore
Przepraszam, że jest to tylko 7 a nie 11 blogów. Niestety robię to troszkę na szybko i są to jedyne blogi, jakie przyszły mi do głowy.

A teraz czas na pytania :)
1. Jakie lektury szkolne czekają Cię w tym roku?
2. Jaki jest Twój wymarzony kolor włosów?
3. Na premierę jakiej książki, nie możesz się już doczekać?
4. Co kupujesz sobie zwykle na wyjazdach (w wakacje, w ferie itp.)?
5. Jaki jest Twój ulubiony owoc?
6. Z jakim kolorem kojarzy Ci się Twoja przyszłość?
7. Jakie doły bardziej wolisz: jeansy, legginsy, shorty a może spódnice?
8. Co jest Twoim dziwnym nawykiem?
9. Czy ludzie w Twoim otoczeniu wiedzą, że masz bloga?
10. Masz umysł ścisły, czy może jesteś humanistką?
11. Jakie jest Twoje ulubione wydawnictwo książkowe?

To na tyle w dzisiejszym poście. Ostatnio jestem mało aktywna tutaj, na moim fanpage'u i na stronie na której adminuję... Przepraszam. Niestety ten rok zapowiada się dla mnie pracowicie, w czwartek pisałam olimpiadę z matematyki i egzamin próbny z polskiego, w poniedziałek piszę konkurs kuratoryjny z polskiego, a we wtorek z matematyki... Mam bardzo dużo nauki :<
Czekam na Wasze komentarze pod poprzednim rozdziałem ;) Wiem, że wszyscy chcecie go przeczytać ^^ Ale proszę Was o kreatywniejsze komentarze, niż "Już siedem, wstawiaj". Liczę na szczere komentarze, a nie na wymuszone :<
Życzę Wam miłej niedzieli!
A presto!

niedziela, 20 września 2015

Rozdział XXIII.

Żeby pojawił się kolejny rozdział, na blogu powinno być co najmniej 7 komentarzy pod tym postem (moje się nie liczą). Powodzenia!
____________________________________

- Pokonam go. Pokonam go. Pokonam go.
Jęczałem tak jeszcze przez 15 minut. W końcu usłyszałem odpowiedź.
- Mnie? - w mojej głowie rozległ się chichot. Brzmiał on trochę, jakbym miał w niej klauna. - Mnie się nie da pokonać. Jestem nieśmiertelny.
Wtedy naszła mnie myśl. Szybko wybiegłem w poszukiwaniu Eryka, szkolnej gwiazdy. On na pewno mógł mi pomóc.
Korytarze się ciągnęły i ciągnęły. W końcu go znalazłem. Był jak zwykle w centrum uwagi.
- Eryk, mogę cię prosić na chwilę? - zapytałem.
- Eee... nie? - palant.
- A jeśli ci powiem, że będzie to coś co sprawi ci frajdę?
- A o co dokładnie chodzi?
- O zabawę z wodą święconą.
- Ooo - uśmiechnął się szeroko. - Trzeba było tak od razu. Chłopaki - spojrzał na towarzyszy. - Idziemy po wiaderka.


***


Klauno-podobny stwór przeraził się, gdy zrozumiał, jaki jest mój plan.
- Chcesz się zabić tylko po to by się mnie pozbyć?
- Ja nie umrę. Ale za to się ciebie pozbędę.
- Hahahahahahaha! Myślisz, że jak opuszczę twoje ciało, to się poddam? Znajdę sobie innego dawcę, bardziej podatnego na moje polecenia.
- A kim ty jesteś?
- Nie znasz mnie? Jestem zmorą każdej szkoły oraz innych ogromnych placówek. Wszystkie zostają zamknięte, gdy już z nimi kończę.
- Nadal nie kojarzę.
Jęknął zirytowany.
- Jestem Bonzo!
- Bronzo? W sensie coś brązowo podobnego?
- Bonzo, zapyziały kretynie! Jestem największą zmorą wszech czasów! Jestem wszędzie i nigdzie!
- Eee... Nie, nadal nie kojarzę.
Irytowanie klauna bardzo mi się podobało. Mógłbym tak przeciągać tę rozmowę w nieskończoność, ale Eryk i chłopaki przynieśli wiadra wody święconej.
- Skąd masz jej tyle? - zapytałem zaciekawiony.
- Mam znajomości. - wzruszył ramionami. - Chłopaki, na trzy.
Wszyscy skinęli głowami i przyszykowali wiaderka do wylania ich zawartości.
- Raz. - chwila przerwy. - Dwa...
- A co tu się dzieje?! - nauczycielka eliksirów przyszła naprawdę w złym momencie.
- No bo... - Eryk chciał coś powiedzieć, ale chyba nic mu nie przyszło do głowy.
- Natychmiast odnieście te wiaderka tam, skąd je wzięliście. A ty, demonie, następnym razem uważaj. Bo jeszcze naprawdę dostaniesz kiedyś taką wodą. - zmarszczyła nos zniesmaczona. Potem zaczęła coś mamrotać o braku dyscypliny wśród młodzieży.
- I co teraz? - jęknąłem. Moja jedyna nadzieja została zniszczona przez durną nauczycielkę. A kiedyś tak ją lubiłem!
- Bardzo potrzebujesz tej wody? - zapytał Eryk.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo.
- Zostawimy jedno wiaderko przy drzewie. Wiesz, tym do którego nikomu nie wolno podchodzić.
- Naprawdę, zrobisz to dla mnie?
- Oczywiście, będziesz musiał zrobić coś dla mnie. - przewrócił oczami, jakby wydawało się to oczywiste. Przeklęte dzieci bogatych rodziców!
- To znaczy co?
- Masz się pojawić na balu.
- Ale ja nie dostałem zaproszenia.
- Coś wykombinujesz. Masz tam być.
- Dlaczego?
- Jak są demony, jest lepsza zabawa. - wzruszył ramionami.


***


Klaunowaty chyba odkrył swoją szansę, bo zaczął znowu do mnie gadać.
- Pomyśl. Razem możemy zniszczyć tę szkołę. W końcu po to są demony, nie?
- Wyobraź sobie, że demony mają jedynie wypełniać wolę szatana.
- A jakie jest twoje zadanie, hm?
- To nie twój interes.
- Ej, a może dasz mi jeszcze jeden dzień? Bardzo chętnie poszukam sobie jakiejś zagubionej duszyczki. 
- Weź się ogarnij, baranie! Masz się wynieść stąd jak najszybciej!
- Haha, bo co mi zrobisz? Jeszcze nikomu się nie udało mnie zabić. Myślisz, że tobie się powiedzie? 
- Mam znajomości.
- Taa, jasne. Szatan nic ci nie pomoże. 
- A ktoś o nim wspominał?
- Eee... A niby kto inny ci pomoże?
Doszedłem w końcu do tego durnego drzewa. Tak jak Eryk obiecał, stało pod nim wiaderko. Z wodą. Miałem ogromną nadzieję, że rzeczywiście była to święcona.
- Addio, klaunowaty!
- Jeszcze się spotkamy, demonie! Bonzo zawsze odnajdzie wrogów...
Chyba chciał coś jeszcze powiedzieć, ale ja już sięgnąłem po wiadro. Wylałem na siebie całą jego zawartość, a później poczułem ogromny ból. To znaczyło, że działa. Powoli ogarniała mnie ciemność, a wraz z nią, pewność, że czas regeneracji jest bardzo bliski.

wtorek, 8 września 2015

Kulturalna mapa TAG

Witam kochani! W przerwie między rozdziałami zapraszam Was do kolejnego TAGu :) Jest to kulturalna mapa TAG, do którego zostałam nominowana przez Paulinę z bloga City of Books. Zapraszam do czytania moich odpowiedzi :)



1. Znajdujemy się na północnych krańcach świata. Kto przetrwa mroźną, wieczną zimę?
Hm... Myślę, że taką osobą byłaby Renn, z Kronik Pradawnego Mroku. Jest inteligenta i zaradna ;)


2. A teraz pora na podróż nad szumiące wodospady. Jak sądzisz? Kto mieszka w jaskini pod wodospadem?
O jej... Myślę, że byłabym to Eureka. Powiedziałabym dlaczego, ale wtedy bym zaspojlerowała koniec książki "Łza". Więc jedyne co mogę zrobić, to odsyłam Was do lektury ;)


 3. Powoli zbliżamy się do końca podróży. Trafiamy na spotkanie istot fantastycznych. Kto pierwszy rzuca ci się w oczy przy ognisku?
Zdecydowanie Ovsanna Moore. Jest wampirzycą i aktorką, a znanych ludzi zdecydowanie łatwiej wypatrzeć ;) (Ovsanna pochodzi z książki "Wampiry Hollywoodu" i "Miłość Kąsa")


4. Ostatni przystanek. Jesteśmy na ziemi, w której teren jest nieodpowiedni, by zostały tu na dłużej jakieś cywilizacje. Kto może tu mieszkać? Kto sobie poradzi w zbudowaniu tymczasowego domu?
Zdecydowanie Sabina Kane. Półwapirzyca-półnektromanta. Ona by sobie dała radę. (Sabina pochodzi z serii "Rudowłosa")

To na tyle w tym TAGU, teraz czas na nominacje:

Przypominam, iż pod Rozdziałem XXII potrzeba jeszcze dwóch komentarzy (bo moje się nie liczą, tak samo jak i dwa napisane przez jedną osobę) oraz 125 wyświetleń na blogu ;) Dacie radę ;)