Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 maja 2020

„Miłość i inne obsesje” - recenzja #85 [PRZEDPREMIEROWA]


Tytuł oryginału: The Hypnotist's Love Story

Autorka: Liane Moriarty

Tłumaczenie: Katarzyna Rosłan

Wydawnictwo: Znak Literanova

Data wydania:

3 czerwca 2020 roku

Liczba stron: 528

Kategoria: literatura obyczajowa

Moja ocena: 9/10


piątek, 23 sierpnia 2019

„Kusicielka” - recenzja #75

Autor: Natasha Lucas
Wydawnictwo:
Oficyna wydawnicza RW2010
Data wydania:
22 listopada 2018 roku
Cykl: Rasa (tom 2)
Liczba stron: 210
Kategoria: fantastyka,
paranormal romance, 16+
Moja ocena: 9/10









środa, 26 czerwca 2019

„Pielęgniarki. Sceny ze szpitalnego życia” - recenzja #72

Tytuł Oryginału:

The Language of Kindness: A Nurse's Story

Autorka: Christie Watson

Tłumaczenie: Ewa Borówka

Wydawnictwo: Marginesy

Data premiery:

13 lutego 2019 roku

Liczba stron: 320

Kategoria: literatura faktu

Moja ocena: 9/10


środa, 22 maja 2019

„Najdroższy sąsiad” - recenzja #67

Autorka: Penelope Ward
Tłumaczenie: Wojciech Białas
Wydawnictwo: Editio Red
Data premiery: 

13 listopada 2018 roku
Liczba stron: 328
Kategoria: obyczajowa/romans/erotyk
Moja ocena: 9/10







niedziela, 19 maja 2019

„Wiele powodów, by wrócić” - recenzja #66

Autorka: Augusta Docher

Wydawnictwo: OMG Books

Cykl:

Najlepszy powód, by żyć (tom 2)

Data premiery: 

15 kwietnia 2019 roku

Liczba stron: 352

Kategoria: literatura młodzieżowa

Moja ocena: 9/10











czwartek, 30 sierpnia 2018

„Diabelski Młyn” – recenzja #62

Autorka: Aneta Jadowska
Wydawnictwo: SQN
Cykl: Seria o Nikicie (tom 3)
Data premiery: 1 sierpnia 2018 roku
Liczba stron: 397
Kategoria: fantasy
Moja ocena: 9/10












niedziela, 26 sierpnia 2018

„Wiedźmy na gigancie” – recenzja #58

Autor: Małgorzata J. Kursa
Wydawnictwo: Lucky
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 320
Kategoria: literatura obyczajowa
Moja ocena: 9/10














czwartek, 23 sierpnia 2018

„Z otchłani” – recenzja #57

Autorka: Martyna Senator
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data premiery: 15 lutego 2018 roku
Liczba stron: 332
Cykl: Z popiołów (tom 2)
Kategoria: 

literatura obyczajowa, New Adult

Moja ocena: 9/10













poniedziałek, 20 sierpnia 2018

„Żniwiarz. Czerwone Słońce” – recenzja #56

Autorka: Paulina Hendel
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data premiery: 27 września 2017 roku
Liczba stron: 431
Cykl: Żniwiarz (tom 2)
Kategoria: fantastyka, fantasy
Moja ocena: 9/10













sobota, 18 sierpnia 2018

„Kroniki Atopii” – recenzja #55

Autor: Matthew Mather
Tłumaczenie: Jędrzej Polak
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data premiery: 6 maja 2015 roku
Liczba stron: 656
Kategoria: fantastyka, science-fiction
Moja ocena: 9/10












poniedziałek, 23 lipca 2018

„Perłowa Dama” – recenzja #51

Autor: Aleksandra Polak

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Data premiery: 18 kwietnia 2018 roku

Liczba stron: 456

Cykl: Circus Lumos (tom 2)

Kategoria: 

literatura młodzieżowa, fantasy

Moja ocena: 9/10







piątek, 1 czerwca 2018

„Kłamczucha” – recenzja #47

Tytuł oryginału: „Genuine Fraud”

Autor: E. Lockhart

Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Data premiery: 31 stycznia 2018 roku

Liczba stron: 320

Kategoria: literatura młodzieżowa

Moja ocena: 9/10












czwartek, 3 maja 2018

„Okrutna pieśń” – recenzja #43

Tytuł oryginału: „This Savage Song”

Autor: Victoria Schwab

Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Data premiery: 17 stycznia 2018 roku

Liczba stron: 432

Kategoria: fantasy

Moja ocena: 9/10







piątek, 26 stycznia 2018

„Król Kier” - recenzja #39


Autor: Aleksandra Polak

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Data premiery: 

25 października 2017 roku

Ilość stron: 357

Kategoria: 

literatura młodzieżowa, fantasy

Moja ocena: 9/10

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wtorek, 26 września 2017

„Aremil Iluzjonistów. Uwikłani” - recenzja #32 [PRZEDPREMIEROWA]

Autor: Alicja Makowska
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Internetowe E-bookowo.pl
Data premiery:
29 września 2017 roku
Cykl: Aremil Iluzjonistów (prequel)
Ilość stron: 210
Kategoria: fantasy
Moja ocena: 9/10








czwartek, 22 czerwca 2017

„Aremil Iluzjonistów. Wschodnie Rubieże”; recenzja #25

Autor: Alicja Makowska
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 29 kwietnia 2015 roku
Ilość stron: 426
Kategoria: fantasy
Moja ocena: 9/10













Jeżeli myślisz, że iluzjonistą jest osoba pokazująca sztuczki przy pomocy kart, to szybko o tym zapomnij, bo to czas byś sięgnął po „Aremil Iluzjonistów. Wschodnie Rubieże” Alicji Makowskiej!
Ellen Incerno i Yaxiel Nastemoon są iluzjonistami klasy pierwszej i dobrymi przyjaciółmi. Bohaterowie czują, że muszą znaleźć i postawić przed sądem swoją przyjaciółkę, Luv, która rok wcześniej zabiła dwóch pobratymców na misji w Aremil Cov.
Pogodzenie się ze zniknięciem przyjaciółki jest dla nich niezwykle trudne, zwłaszcza ze względu na okoliczności w jakich do niego doszło. Luv zaczęła pracować dla tyrana, który werbuje iluzjonistów i z ich pomocą przejmuje terytoria wschodnie. Chcąc poznać przyczyny zdrady przyjaciółki, Ellen i Yaxiel wyruszają na misję do państwa sojuszu, gdzie tamtejszy lider zrobi wszystko, by uciszyć zamieszki, nie dając przyjaciołom szans na szukanie odpowiedzi o Luv.
Misja może niekorzystnie wpłynąć na relację z klanem Ellen. Choć może ona działać dla kraju w czasie pokoju, to przywódca w każdej chwili ma prawo zakazać jej takiej działalności. Dziewczyna staje przed trudnym wyborem: wspomóc państwo i prawdopodobnie dowiedzieć się czegoś o Luv lub zostać z klanem, zająć się nauczaniem przyszłych iluzjonistów i zapomnieć o kuzynce.
Misja jest ważna również dla Yaxiela - poznanie prawdy o przyjaciółce jest dla niego ważne, ale priorytetem staje się kwestia jego byłej nauczycielki (dzięki której ten wspiął się na wysoki poziom kreowania iluzji), która zniknęła w niecodziennych okolicznościach. Czy Yaxielowi uda się pogodzić ratowanie nauczycielki z poznaniem prawdy o Luv?

Na jaką misję wyruszą przyjaciele?
Dlaczego Luv zdradziła Atermię?
Co się wydarzyło w Aremil Cov?
Czego dowiedzą się o sobie Ellen i Yaxiel?
Jakie relacje z członkami klanu będzie miała Ellen po misji?

„Aremil Iluzjonistów. Wschodnie Rubieże” to napisana niesamowitym stylem powieść, która w każdej wolnej chwili przywoływała mnie do siebie. Dzięki Alicji Makowskiej w stresujące dni mogłam oderwać się od problemów i wraz z Ellen i Yaxielem odkrywać tajemnicę Luv.
Historia iluzjonistów jest magiczna, wciąga czytelnika już na pierwszych stronach i trzyma go w napięciu aż do ostatniej kartki. Każdym kolejnym rozdziałem, autorka wprowadza nowe wątki, które na koniec dają uczucie pustki, zapewniają kaca książkowego i niedosyt iluzjonistów.
W powieści występuje duże zróżnicowanie wątków – przyjaźń Yaxiela, Ellen i Luv, zdradę Luv, młodzieńczą miłość mistrza Minaro, wojnę na wschodzie, konflikt w rodzinie i wiele innych. Zapewniło to dynamikę powieści oraz dało mi wiele do myślenia, przez co musiałam co jakiś czas przestać czytać, by zastanowić się nad tym, co już wiem.
Bardzo polubiłam postać Yaxiela, który mimo ciężkiej przeszłości wspiął się na szczyt swoimi umiejętnościami. Jego zdolności dedukcji pozazdrościłby nawet znany wszystkich Sherlock Holmes – Yaxiel nawet z najmniejszej błahostki umiał zrobić poszlakę, dzięki której bez problemu rozwiązywał każdy problem i odnajdywał rozwiązanie nawet dla najtrudniejszej sytuacji.
Alicja Makowska miała świetny pomysł i dobrze go wykorzystała, pisząc tę powieść. Iluzjoniści wreszcie przestali być oszustami – stali się bohaterami, obrońcami ludzi. Ich moce dają im niesamowite możliwości, którymi nie pogardziłby żaden ze znanych nam magów z innych powieści fantastycznych.
Moim zdaniem warto sięgnąć po tę pozycję, gdyż jest pełna akcji, emocji oraz spełni oczekiwania każdego czytelnika. Wkrocz w ten niesamowity świat i przekonaj się, jak potoczą się losy bohaterów! Może i ty staniesz się iluzjonistą?

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję autorce, Alicji Makowskiej <3

czwartek, 4 maja 2017

"Klątwa Przeznaczenia", recenzja #22


Autorzy: Monika Magoska-Suchar i Sylwia Dubielecka

Wydawnictwo: Novae Res

Data premiery: 8 marca 2017 roku

Ilość stron: 812

Kategoria: fantasy

Moja ocena: 9/10



















„Klątwa Przeznaczenia” to niesamowita powieść pełna magii, napięcia i niespodziewanych zwrotów akcji.
Arienne została zmuszona do ucieczki. Niebezpieczeństwo, w jakim się znalazła, sprawiło, że zaufała swojemu Przeznaczeniu, które popchnęło ją ku Ravillonowi. Miejsce to rządzone było twardą męską ręką, przez co kobietom szczególnie trudno było tam żyć. Jako kobieta, Arienne musiała pogodzić się z ubliżaniem jej, do którego nie przywykła.
W Ravillonie na dziewczynę czekało Przeznaczenie – tak przynajmniej sobie wmawiała, bo inaczej nie byłaby w stanie zostać tam ani chwili dłużej. Trudne zadanie, jakim obarczył ją Los stało się mniej przyjemnym, gdy Arienne dowiedziała się, jak wiele musiała dla niego poświęcić.
Młoda czarodziejka, zaglądając do Przeznaczenia, zawsze widziała w nim lwa. Gdy poznała mężczyznę, noszącego symbol Lwa zaczęła się zastanawiać, czy to z nim związane jest jej Przeznaczenie i w jaki sposób miałby on wpłynąć na jej życie. Pewne okoliczności sprawiły, że dziewczyna straciła wiarę, w swoją nieomylność, związaną z odczytaniem Przeznaczenia. Odpowiedź na męczące ją pytania, okazała się być zaskakująca...
Severo jest jednym ze Związkowców. Jako jeden z niewielu kierował się zasadami Starego Porządku. Przybycie Arienne do Ravillonu sprawiło, że zaczął mieć wątpliwości, aż w końcu zdecydował się przygarnąć swoją pierwszą Milady.


Co zostało przeznaczone Arienne?
Jaki wpływ na Severa może mieć młoda czarodziejka?
Jakiego zadania musiała się podjąć bohaterka?
Czy dziewczynie uda się zaakceptować warunki panujące w Czarnej Twierdzy?
Przed czym ucieka Arienne?


„Klątwa Przeznaczenia” sprawiła, że nie mogłam spać w nocy, gdyż ciągle zamartwiałam się nad dalszym losem głównej bohaterki. Powieść zafascynowała mnie już na pierwszych stronach i od samego początku niespokojnie czekałam na kolejne przygody bohaterów.
Tekst przybrał dość ciekawą formę – w powieści nie ma podziału na rozdziały. Przerywniki, które się pojawiają, oznaczają zmianę miejsca lub czasu. Poza tym nic nie przerywa tekstu, nawet jeżeli dochodzi do zmiany perspektywy. Może to trochę utrudniać osobom, które z różnych przyczyn muszą robić przerwy w czytaniu.
Książka już samą okładką przyciąga wzrok. Wygląda ona bardzo tajemniczo, co sprawia, że jak najszybciej chce się poznać jej znaczenie i powód, dla którego akurat ona została dobrana do powieści.
Sięgając po tę powieść wiedziałam, że jest tam wiele wulgarnych sformułowań i scen dla starszych czytelników. Decydując się na tę książkę, warto zastanowić się, czy na pewno nie przeszkadzają nam one, gdyż w „Klątwie Przeznaczenia” jest ich sporo.
Historia przenosi czytelnika w niesamowite miejsce. W Czarnej Twierdzy kobiety nie mają żadnych praw, a co jeszcze dziwniejsze – nie utworzyły się tam żadne ruchy feministyczne, choć ewidentnie właśnie tego kobietom było trzeba.
Bardzo ciekawymi postaciami były Milady – większość z nich była uległa wobec swoich Mistrzów, a jednak nosiły się dumnie, gdy miały styczność z innymi. Kobiety te zawsze były pewnie, że ich mężczyźni zawsze im ulegną, ale jak tylko widziały, że inna Milady ma lepiej niż druga, od razu krytykowała i wyśmiewała ją z błahego powodu.
Warto zapoznać się z treścią powieści, gdyż jest to coś nowego, ciekawego i trzymającego w napięciu. Z tego rodzaju fantastyką do tej pory jeszcze się nie spotkałam i nie mogę doczekać się kolejnego spotkania z twórczością Moniki Magoskiej-Suchar i Sylwii Dubieleckiej. Myślę, że każdy czytelnik będzie zadowolony po zapoznaniu się z „Klątwą Przeznaczenia”.


Recenzja została napisana dla portalu szczecinczyta.pl

sobota, 7 stycznia 2017

"Eperu"; Recenzja #13

Autor: Augusta Docher
Wydawnictwo: Bis
Data premiery: 16 lipca 2015 roku
Ilość stron: 552
Kategoria: literatura młodzieżowa
Moja ocena: 9/10














Ten dzień wpłynie na całe życie Ani. Nie spodziewa się, jak bardzo.
Ania żyje jak każda nastolatka – uczy się, rozwija pasje jakimi są rysowanie i taniec, spędza wiele godzin na rozmowach z przyjaciółką. Pewnego dnia matki Ani i Wiktorii decydują się sprezentować im, w ramach ukończenia szkoły, wyjazd do słonecznego Cannes we Francji.
Przebojowa i rozrywkowa Wiktoria dowiaduje się, ze w tym samym czasie w Cannes odbędzie się festiwal filmowy, na którym będzie Leo Black, idol przyjaciółki głównej bohaterki. Obietnica sprzed lat zmusza sceptycznie nastawioną Annę do pójścia na wydarzenie.
Ania jeszcze nie wie, że spośród tłumu, młody aktor zauważy właśnie ją. Nie spodziewa się, że ochroniarz idola przyjaciółki przekaże jej od niego nietypową wiadomość. Kolejna obietnica złożona przyjaciółce sprawi, że Anna nie zachowa się tak, jak nakazywałby rozsądek.

Co Leo Black zapisze na karteczce dla Ani?
Jakie obietnice złożyły sobie przyjaciółki?
Co Ania zrobi w decydującym momencie?
Co oznacza tytułowe „Eperu”?
Kim są tytułowi „Wędrowcy”?
Co wspólnego z Wędrowcami ma Ania?

Powieść swoją treścią mnie oczarowała. Już od dawna nie reagowałam tak energicznie i emocjonalnie na historię opowiadaną w książce.
Leo od razu mnie zauroczył. Był inteligentny, kreatywny, stanowczy. Jestem pewna, że gdyby istniał naprawdę, odniósłby taki sam sukces, jak w powieści.
W książce urzekły mnie ciekawe porównania. Jako osoba zamiłowana w geografii, zakochałam się w „kocham cię jak mróz Alaskę” oraz powiedzenie o byciu ciepłym jak lodowiec Rossa. Dodatkowo w powieści pojawiają się nawiązania do mitologii, choćby poprzez frazeologizm „stajnia Augiasza”.
Czytając utwór nie mogłam się od niego oderwać, czułam, że jeśli nie dowiem się, co dalej nastąpi, to zwariuję. Byłam gotowa zrezygnować ze snu, byle tylko dowiedzieć się, jak potoczą się losy Ani.
Pośród panujących stereotypów o nastolatkach, które są zainteresowane tylko chłopakami, związkami z nimi oraz imprezami, Augusta Docher pokazała, że życie nie każdej nastolatki musi tak wyglądać. Poza rozwijaniem swoich pasji, Ania czytała różne książki, ale nie oznaczało to, że stała się zamknięta na innych. Bohaterka była otwarta na różne propozycje i nie widziała nic złego w pójściu na dyskotekę czy wypiciu drinka, jednak nie zaprzątało jej to głowy cały czas.
Nie będę też ukrywać, że bardzo mnie zaintrygowało nawiązanie do reinkarnacji. Ten wątek w literaturze został praktycznie zapomniany, dlatego też czytanie tego utworu było dla mnie wielką przyjemnością.
Książkę naprawdę dobrze się czyta, jest wspaniałą zapowiedzią kolejnego tomu. Jeżeli ktoś lubi nawiązania do reinkarnacji, niestereotypowe podejście do nastolatek czy po prostu szuka czegoś napisanego przyjemnym do czytania językiem – ta książka jest właśnie dla niego!

Recenzja została napisana dla portalu szczecinczyta.pl/

sobota, 3 grudnia 2016

„Szeptucha"; Recenzja #12



Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk

Wydawnictwo: W.A.B.

Data premiery: 3 lutego 2016r.

Ilość stron: 352

Kategoria: fantasy

Moja ocena: 9/10















Żeby zrozumieć, o czym jest „Szeptucha”, najpierw należy wyobrazić sobie, że Mieszko I nie przyjął chrztu. Następnie, mając to na uwadze, wyimaginować sobie, jak wyglądałaby Polska w XXI wieku.
Gosia Brzózka, po ukończeniu medycyny, musi udać się na roczną praktykę do szeptuchy, wiejskiej znachorki, która jest podstawowym ogniwem polskiej służby zdrowia. Dziewczyna jest bardzo niezadowolona z tego obowiązku, gdyż wiąże się on bezpośrednio z przyrodą (której nie znosi), chodzeniem po lesie pełnym kleszczy (których się panicznie boi) oraz z bogami (w których nie wierzy).
Bohaterka powieści wyjeżdża na praktyki do Bielin, gdzie już pierwszego dnia spotyka najprzystojniejszego mężczyznę, jakiego kiedykolwiek widziała. Mieszko, uczeń lokalnego wróża, jest tajemniczy, przez co niezwykle intryguje Gosię.
Gosię czeka w Bielinach ciężka praca nie tylko związana z pokonaniem lęku, jaki wywołuje w niej możliwość zachorowania na boreliozę. Będąc na praktykach u szeptuchy, musi uwierzyć w bogów, poznać wszystkie zabobony oraz zapamiętać właściwości wielu ziół. Nie jest to dla niej łatwe, gdyż Gosia, jako człowiek po ukończeniu medycyny, wierzy jedynie w antybiotyki i to co zobaczy.

Co się stanie, jeżeli bogowie zapragną, by Gosia w nich uwierzyła?
Czy Mieszko jest tym, za kogo Gosia go uważa?
Czy bohaterka przekona się do zawodu szeptuchy?
Czy dziewczynie przestanie doskwierać samotność?

Powieść zaintrygowała mnie już w momencie, gdy autorka napisała na swojej stronie, że jest w trakcie jej pisania. Ostatnio coraz rzadziej spotyka się książki o tematyce słowiańskich bóstw, dlatego też ta pozycja szczególnie przykuła moją uwagę.
Autorka w niesamowity sposób wykreowała postaci. Każdy ma zupełnie inny typ osobowości, dzięki czemu każdemu z nich można by przypisać jakąś indywidualną cechę, której innym bohaterom brak.
Szczególnie spodobała mi się postać Baby Jagi, czyli szeptuchy. Z jednej strony była wyrozumiała, cierpliwa i wesoła, a z drugiej – uszczypliwa, przesądna i arogancka. Wspierała Gosię, kiedy ta tego potrzebowała, ale też miejscami, dawała jej jasno do zrozumienia, jak bardzo się myli.
Powieść w niesamowity sposób wprowadza czytelnika w świat magii i słowiańskich bóstw. Dzięki niej możemy poznać obrzędy i tradycje, jakie panowały w naszym kraju ponad tysiąc lat temu.
Książkę czytało mi się szybko, czytając nie mogłam się doczekać tego, co spotka mnie na kolejnej stronie. Dialogi były świetne, wypowiedzi Gosi i jej przyjaciół często doprowadzały mnie do śmiechu.
„Szeptucha” to świetna zapowiedź dalszych losów Gosi i już nie mogę się doczekać, aż w moje ręce wpadnie kolejna część, czyli „Noc Kupały”. Z niecierpliwością czekam na zapoznanie się z kolejnymi wydarzeniami, jakie czekają tych niesamowitych bohaterów.
Publikację polecam przeczytać nie tylko, dlatego że jest świetnie napisana, opowiada o czymś rzadko spotykanym, czy wyszła spod pióra Polki, choć są to już dobre powody do zapoznania się z nią. Powieść polecam przeczytać, gdyż pokazuje, że warto cieszyć się z chociażby krótkiej chwili szczęścia. Powinniśmy szukać pozytywów w naszych codziennych czynnościach, tak jak Gosia, bo to dzięki temu nasze życie nabiera barw.


Czytaliście już tę pozycję? :) Jeżeli tak, to czy podobała Wam się? A jeżeli nie, czy macie zamiar po nią sięgnąć?
Pozdrawiam!
Lexi D.

niedziela, 7 sierpnia 2016

"Żegnaj, szkoło - na zawsze", Recenzja #9

Tytuł oryginału: School's Out - Forever
Autor: James Patterson
Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Wydawnictwo: Hachette
Data premiery: 25 marca 2013
Ilość stron: 302
Kategoria: fantasy
Moja ocena: 9/10






Max z przyjaciółmi nadal ucieka. Sytuacja wydaje się by przegrana, ale ona się nie poddaje.

"Czułam... Zastanowiłam się, szukając  nazwy na to uczucie. Jakby optymizm. Mimo wszystko."

W drugim tomie serii Maximum Ride młodzi bohaterowie w nieprzyjemnych okolicznościach spotykają agentów FBI, którzy mają dla nich specyficzną ofertę. Max po namyśle decyduje się skorzystać z ich propozycji ochrony. Sielanka nie trwa długo, bo przyjaciele muszą iść do szkoły, co utrudnia im odnalezienie rodziców.

Czy Max w końcu przestanie uciekać z przyjaciółmi?
Czy dzieci wreszcie znajdą swój raj?
Jaki związek ma FBI z przygodami bohaterów?
Jaki wpływ będzie miała szkoła na relacje w stadzie?
Czy przyjaciołom  uda się rozwiązać zagadkę i wreszcie odnajdą swoich rodziców?

Powieść jest rewelacyjna. Akcja pędziła, zachęcała mnie do czytania. Język, jakim napisana jest historia hipnotyzuje, zmusza wręcz do zakochania się w historii.

Max ma bardzo silny charakter, nie daje się złamać, bo stado jest dla niej najważniejsze. Przy tym jest jedynie dzieckiem, więc gdy coś w niej pęka, to jest przy niej Kieł, by ją pocieszyć.

Bohaterowie, a także odkrywane przez nich zdolności, są niesamowici. Możemy obserwować, jak problemy Iggy'ego przytłaczają chłopaka, a wspierać próbuje go Gazik. Kuks stara się być przy każdym, gada ile wlezie, by nadać ich życiu jakiejś rutyny. Angela, najmłodsza wśród dzieci, stara się jak najwięcej bawić z Totalem, jej cudownym psiakiem.

Został jeszcze Kieł, który według mnie jest najciekawszą postacią. Wydaje się być zamknięty w sobie, jest chodzącą tajemnicą. Czasami otwiera się na czytelnika, pokazując, jakie ma cudowne wnętrze.

Ta książka zdecydowanie zachęca  do kontynuowania serii. Jest ciekawa, pełna akcji i nowych, intrygujących postaci oraz przede wszystkim - Ariego! Syn tego, który właściwie stworzył przyjaciół, pokazuje nam, dlaczego goni Max i pozostałe dzieci.

Gorąco polecam do zapoznania się z serią Maximum Ride. Tytuł "Żegnaj, szkoło  - na zawsze" jest intrygujący i na tyle dwuznaczny, by od samego początku zachęcić czytelnika.



Zdecydowałam, że nie zrecenzuję pozostałych tomów. Obawiam się, że mogłabym przez przypadek napisać spojler. Wiedzcie jednak, że dwie kolejne części mnie nie zawiodły.

Mam nadzieję, że jeśli recenzja poprzedniego tomu Was nie przekonała, to teraz już zdecydujecie się przeczytać serię, bo jest naprawdę świetna.
To już tyle... Pamiętajcie, że jest otwarta na komentarze i mimo że nie zawsze odpowiadam, to je czytam. Na pytania na pewno odpowiem, chyba że będzie ich na tyle dużo, bym zrobiła kolejne Q&A. Się zobaczy ;)
Pozdrawiam,
Lexi D.