piątek, 18 sierpnia 2017

Szybka i prosta korekta własnego tekstu - jak ją przeprowadzić?

Piszesz wypracowanie? Post na blogu? Chcesz, by pisany przez Ciebie tekst miał jak najmniej błędów? W takim razie zapoznaj się z treścią poniżej!



Błędy popełnia każdy. Niestety, prowadząc bloga czy pisząc wypracowanie, trzeba pogodzić się z tym, że czytelnik łatwiej wychwyci nasz błąd, niż osoba słuchająca nas. Ponadto, są to dwa różne języki — mówiony i pisany. Język pisany wymaga od nas znacznie większej poprawności niż mówiony — na ten drugi wpływają nasze emocje, dykcja, gesty, czy choćby interwencja drugiej osoby. Oczywiście, jeżeli piszemy z kimś na czacie, to nie zwracamy tak uwagi na poprawność. Jednak, co gdy piszemy wypracowanie? Nauczyciel sprawdza, jakie błędy popełniamy i często na tych samych błędach tracimy bardzo wiele punktów. Na blogu objawia się to podobnie. Jeżeli widzimy, że autor danego tekstu popełnia bardzo wiele błędów, w końcu przestajemy traktować je poważnie i rezygnujemy z czytania ich.


Pierwszym błędem, jaki popełnia wiele osób, to przeświadczenie, że „ja nie popełniam błędów”. Dużo osób, po napisaniu kilku tekstów na piątkę zapomina, że wcześniej zawdzięczało tę ocenę poprawkom naniesionym przy przepisywaniu czy przez kogoś, kto na początku nasz tekst przeczytał.
Jedna korekta przeprowadzana przeze mnie na moich tekstach niweluje ponad połowę błędów. Każde kolejne sprawdzenie zbiera kolejną połowę, dlatego warto to robić.


Kolejnym błędem, który coraz więcej osób popełnia, to ufność wobec korekty przeprowadzanej przez bloggera. Niestety, choć trochę nam ona pomoże, to nie zauważy naszych błędów wynikających z użycia złej odmiany słowa albo podkreśli wyraz, który jest poprawny, tylko blogger go nie zna. Jeżeli nie jesteśmy pewni, czy nasz tekst jest poprawny, to warto go wkleić do Worda albo Libre Office’a. Mamy tam opcję „znaki niedrukowalne”, która pomoże nam sprawdzić, czy nie wstawiliśmy gdzieś podwójnej spacji. No i oczywiście korekta przeprowadzana przez te programy jest lepsza od tej bloggera, jednak nie wystarczy ona, byśmy mieli w 100% poprawnie napisany tekst.


Słowa pochodzące z języka angielskiego

Już niejednokrotnie spotkałam się, z tym że ktoś nie wiedział jak poprawnie odmienić takie wyrazy czy imiona. Jak to zrobić i czy jest jakaś zasada?
Jak wcześniej mogliście zauważyć, przy nazwie programu Word dodałam na końcu tylko literę „a”, a przy Libre Office potrzebny był apostrof i „a”. Zależy to od tego, czy słowo odmieniane przez nas kończy się spółgłoską, czy samogłoską. Przy spółgłosce nie jest potrzebny apostrof, a przy samogłosce już tak.

Jednak co z innymi przypadkami? Np. z narzędnikiem?
Weźmy np. zdanie:
Posługuję się Libre Officem.

Jeżeli mielibyśmy dodać końcówkę -em, a słowo kończy się literą „e”, to wystarczy dodać „m”. I tyle.


Interpunkcja

Zmora całego internetu. Przyzwyczajeni do obecności języka angielskiego na wielu stronach, zapominamy, że rządzi się on innymi zasadami niż polski. Moja nauczycielka angielskiego kiedyś powiedziała: „Kto umie poprawnie pisać po polsku, nigdy nie będzie pisał poprawnie po angielsku. I na odwrót”. I właściwie się z nią zgadzam. Bardzo ciężko jest przyzwyczaić się do pisania w jednym lub drugim języku. Angielski charakteryzuje się tym, że rzadko wstawia się tam przecinek. Dla porównania, pisząc w języku polskim, przecinek jest bardzo ważny, gdyż to on pokazuje, kiedy mamy wziąć krótszy lub dłuższy oddech przy czytaniu, a przy tym pomóc nam się nie pogubić (dlatego na polskim dostaję piątki z wypracowań, a na angielskim tróje).

Pamiętacie, jak na lekcjach języka polskiego musieliście rysować te wszystkie wykresy, co jest nadrzędne, co orzeczeniem, pytania itd.? Niestety, jest to bardzo przydatna wiedza, ale zdarza się, że wprowadzana jest w tak nieprzyjemny sposób, że nie da rady zapamiętać wszystkiego.

Pamiętajcie, że przecinek ZAWSZE stawiamy, przed słowami, którymi mogłyby się zaczynać pytania, np.: jaki, który, kiedy, gdyby, ile. I to samo dotyczy ich odmian - którego, jakie, gdy. Traktujemy je tak samo, jak te słowa, na których bazują.

Przy wyliczeniach, też musimy stosować przecinek. Nie ważne, czy wyliczamy czynności, osoby czy cechy. Zawsze muszą je oddzielać przecinki (lub spójniki).


Powtórzenia
To już trochę trudniejsze, bo nie da się tak wszystkiego wkuć. O ile przy słowie „który” możemy je zastąpić imiesłowami, o tyle przy zwykłych rzeczownikach, możemy mieć większe problemy. Macie czasem coś takiego, że myślicie nad słowem i akurat wtedy nie możecie go znaleźć? Na pewno tak. I zawsze, kiedy chcemy uniknąć powtórzeń, tego słowa nam brakuje. Szukanie synonimów w głowie nie zawsze jest łatwe i wtedy warto poszukać pomocy w słowniku. Teraz wszystko jest dostępne dzięki internetowi, dlatego szukanie synonimu staje się proste! Ja najczęściej korzystam ze strony synonim.net. Jest to bardzo przydatna strona, synonimy są podzielone na różne działy, więc warto co jakiś czas z niej skorzystać ;)
Przykładowy podział na synonim.net

Odmiana rzeczowników rodzaju żeńskiego

Ostatnio często widzę, że ktoś pisze „dziękuję autorką”. Dlaczego? To trzeba znać, nie można zakuć, zdać, zapomnieć. Oto poprawna odmiana tego słowa przez przypadki:
odmiana w liczbie pojedynczej

i najważniejsze - w liczbie mnogiej


Z innymi rzeczownikami rodzaju żeńskiego jest podobnie, więc warto o tym pamiętać na przyszłość ;)


Mam nadzieję, że wspomniane wyżej zasady choć trochę Wam pomogą. Post nie miał na celu nikogo obrażać, a jedynie wskazać, jakie błędy zdarza się blogerom popełniać. Mam świadomość, że teksty pisane przeze mnie nie zawsze są idealne, ale niestety często trudno jest nam dostrzec niepoprawność w swoim tekście, dlatego mając wskazówki, warto sprawdzić swoje wypracowaniu lub post w poszukiwaniu wyżej wskazanych błędów.

Gdybyście nie byli pewni, czy Wasz tekst na pewno jest poprawny, to napiszcie do mnie, pomogę ;) Z doświadczenia wiem, że pomoc innej osoby może zdziałać bardzo wiele.

Dajcie znać, czy choć trochę Wam się przydał ten post i czy nie chcielibyście częściej takich małych pomocy przy tekście. Dzisiaj się skupiłam na najpopularniejszych błędach, jednak jest jeszcze wiele zasad, które warto przypomnieć ;)


Przypominam o konkursie, który trwa do niedzieli! Możliwe, że w najbliższym tygodniu nie pojawi się żaden post na blogu, jednak postaram się jak najszybciej wrócić do pisania postów.

Pozdrawiam!
Lexi D.

wtorek, 15 sierpnia 2017

Alicja Makowska - Co pije? Co jest dla niej inspiracją? /wywiad

Cześć kochani!


Pamiętacie może recenzję Aremilu Iluzjonistów.Wschodnie Rubieże? Albo może zapowiedź Aremil Iluzjonistów. Uwikłani? Jeżeli nie, to szybko nadróbcie zaległości, a tymczasem zapraszam Was do przeczytania wywiadu z ALICJĄ MAKOWSKĄ! :D


Alicja Makowska jest autorką powieści „Aremil Iluzjonistów. Wschodnie Rubieże” oraz „Aremil Iluzjonistów. Uwikłani”, a w planach ma również trzeci tom Trylogii o Iluzjonistach. Pochodzi z województwa lubuskiego, studiowała polonistykę na Uniwersytecie Szczecińskim. 


1. Kiedy po raz pierwszy pojawił się w Twojej głowie pomysł na fabułę „Aremilu Iluzjonistów”?


Pomysł zrodził się w jakoś w czasach gimnazjum. Czytałam wtedy sporo mangi, na co dowody można znaleźć w niektórych japońsko brzmiących nazwach w świecie iluzjonistów. Oglądałam także dużo anime, nałogowo słuchałam rockowych brzmień. To wystarczyło, by zamknąć oczy i widzieć w głowie obrazy układające się w wyrywkowe sekwencje walk, które później stały się walkami iluzjonerskimi. Potem dosyć długi czas nosiłam to w sobie, zanim zdecydowałam się zacząć pisać.


2. Czy jest jakaś postać, którą szczególnie lubisz? Jeśli tak, to którą i dlaczego właśnie tę?

Zdecydowanie Wyrocznia. Jest najcudowniejszą postacią, którą stworzyłam. O bardzo smutnej historii i skomplikowanej osobowości. Póki co pojawiała się okazjonalnie, ale poświęciłam jej cały trzeci tom trylogii, więc będzie jeszcze okazja, by ją poznać. 


3. Muzyka w ostatnich czasach towarzyszy człowiekowi na każdym kroku. Czy i Ty potrzebujesz słyszeć jakiś utwór? Czy istnieje jakaś playlista, która towarzyszy pisaniu „Aremilu Iluzjonistów”?

Playlista jest dosyć długa, gdyż muzyka bardzo nastraja mnie do pisania. Mam kilka piosenek, które w mojej interpretacji doskonale pasują do stworzonych przeze mnie bohaterów. W czasie pisania jedną z czołowych piosenek było dla mnie „Fade Away” zespołu Seether. Dla wątku poświęconego Minaro i Ajdzie nastrajało mnie bardzo „Anywhere But Here” zespołu SafetySuit i „Far away” Nickelbacka. O Luv opowiada mi kawałek „Who will save you now” Les Friction i utwór Red „Breathe Into Me”. Zaś „Louder than words”, wspomnianego już zespołu Les Friction, to dla mnie manifest Orbity. Poza rockowymi brzmieniami do Aremil słuchałam sporo muzyki filmowej i podobnej jej. Najlepiej sprawdzała się w najbardziej emocjonujących momentach. „If These Trees Could Talk” Malabar Front to utwór, który grał mi w duszy, kiedy pisałam wydarzenia w Aremil Cov.


4. „Aremil Iluzjonistów. Wschodnie Rubieże” to powieść wielowątkowa. Mamy wątek rodziny Ellen i Luv, relację Ellen z Yaxielem, dzieciństwo Yaxiela, uczucia Mistrza Minaro, wojnę na wschodzie i wiele, wiele innych. Czy pisząc powieść, rozpisywałaś sobie gdzieś wątki, by później do nich nawiązać? Czy może wszystko wychodziło samo z siebie?

Oczywiście rozrysowywałam sobie tabele z motywami poszczególnych postaci. Zawsze gdy składam fabułę do kolejnych części czy opowiadań, rozrysowuję sobie całe osie czasu tak, by wszystko się ze sobą zazębiało. Przy natłoku wątków muszę pamiętać, by każdy zamknąć we właściwym momencie. Uwikłani stanowią właśnie takie domknięcie wątków. Powieść ta powstawała na jednej osi czasu wraz z pierwszą częścią. Jako ciekawostkę mogę dodać, że to Uwikłani mieli być punktem wyjściowym, ale w trakcie pracy stwierdziłam, że namieszam trochę w chronologii.



5. Skoro już mowa o wielowątkowości, to czego możemy się spodziewać po drugim tomie? Będzie tak wiele wątków, jak w pierwszym, czy może ten tom skupi się przede wszystkim na Luv?


Tak jak wspominałam II tom zamknie nam część wątków, które pojawiły się w pierwszym. Wprowadzi także nowe, a raczej rozwinie te, które tylko delikatnie zarysowałam we Wschodnich Rubieżach. Przede wszystkim poznamy dokładniej historię Luv, bo Uwikłani to właśnie jej historia; dowiemy się jak Najimaru wykorzystał jej sytuację dla własnych korzyści. Przyjrzymy się relacjom w klanie Incerno, a także tym w drużynie Luv. Poza tym zobaczymy też egzamin na klasę pierwszą i poznamy w końcu Ajdę Turman. Jednym słowem będzie się działo. 


6. Iluzjoniści, gdy wytwarzają iluzję, mają bursztynowe oczy. Dlaczego właśnie ten kolor? Jest w nim coś szczególnego, czy może był pierwszym lepszym kolorem, o którym pomyślałaś?

Iluzjoniści od samego początku mieli bursztynowe oczy. W tym kolorze jest dla mnie coś magicznego i od zawsze wyobrażałam sobie ten bursztyn w ich oczach. Już w trakcie walk, jakie pojawiały się w mojej wyobraźni. Nigdy nawet przez myśl mi nie przemknęło, że mogliby mieć inny kolor oczu.


7. Ostatnimi czasy często słyszę, że o słowie pisanym powinno się pisać. Jakie jest Twoje stanowisko? Czy recenzje pisane na blogach są przez Ciebie lepiej odbierane niż te pojawiające się w formie filmów na youtubie?

Muszę przyznać, że recenzje głównie czytam, ale zdarzyło mi się kilka razy obejrzeć film na youtubie polecający jakąś książkę. Głównie były to książki, których jeszcze nie przetłumaczono w Polsce. Być może napływa do nas moda z zachodu, ale nie oceniam tego negatywnie. To prostu jest to metoda, która daje recenzentowi nowe możliwości opowiadania o książce, więc skoro można z niej skorzystać w ten sposób i dotrzeć do nowych odbiorców, to dlaczego mielibyśmy tego nie wykorzystać?


8. Czy jest jakieś miejsce w Szczecinie, które szczególnie lubisz? Może daje Ci inspirację albo pozwala odpocząć?

Najlepiej czuję się w domowym zaciszu. To tutaj powstają kolejne fragmenty książek. Do szczęścia potrzeba mi wtedy netbooka, gorącej herbaty, jakieś przekąski i dobrej muzyki. Koniecznie w słuchawkach. To dla mnie najlepsza forma relaksu. To, i wciągająca książka czytana do poduszki.

W Szczecinie mieszkam dopiero od trzech lat i wiążę z nim moje dalsze plany. Być może znajdę tu miejsce do inspiracji. Póki co bardzo upodobałam sobie Jasne Błonia i Park Różany. Są to piękne miejsce o każdej porze roku.

Ojj tak. Jasne Błonia to ulubione miejsce większości szczecinian :) 


9. Czy jest jakaś specjalna pora dnia, kiedy czujesz napływ weny, przeczucie, że właśnie teraz musisz coś napisać, bo wyjdzie świetnie?

Piszę z reguły wieczorami, po pracy. Gdy już ogarnę wszystkie sprawy z dnia i nic nie „wisi” mi nad głową. Ale to nie jest regułą. Wena bywa kapryśna i nieprzewidywalna. Nigdy nie wiem, kiedy mnie zaskoczy, dlatego zawsze staram się nosić ze sobą kawałek papieru i długopis. Zdarzały mi się podróże pociągami, które przesiedziałam z nosem w notatniku, skrobiąc coś zawzięcie. Najgorszy możliwy moment na jakiś pomysł przychodzi często, gdy już zgaszę światło i przykładam głowę do poduszki. Wtedy zapisuję go szybko, nawet po ciemku, by sen mi nie uciekł!


10. Kawa czy herbata? Który napój chętniej pijesz i czy wpływa on w jakiś sposób na wenę?

Nie lubię kawy, piję za to litrami herbatę. Głównie ziołową we wszystkich jej odmianach. Nie wiem, czy ma to jakiś wpływ na wenę pisarską, sądzę, że znikomy, ale dobra herbata jest dla mnie niezbędnym elementem relaksu, więc kto wie? Być może przyczynia się trochę do mojego nastroju, a nastrój przekłada się na kolejne zapisywane zdania.


11. Od jakiej powieści rozpoczęła się Twoja przygoda z fantastyką?

Wydaje mi się, że był to pierwszy tom Harry’ego Pottera. Dorastałam z tymi książkami, co wakacje wyczekiwałam na kolejne części Pottera. Potem poszło już jak z płatka, trylogia „Władcy Pierścieni”, „Opowieści z Narnii”, seria o Geraltcie z Rivii, seria o „Jeźdźcach Smoków z Pern” i wiele innych. Fantastyka oraz science fiction były pierwszymi gatunkami, jakie czytałam dla przyjemności i przez długi czas jedynymi. Bardzo dużo przeczytanych przeze mnie powieści pochodziło z uniwersum Gwiezdnych Wojen.




12.Mówi się, że, żeby pisać, trzeba czytać. Czy zgadzasz się z tą zasadą? Jeżeli tak, których autorów twórczość szczególnie Cię zainspirowała?

Zgadzam się w całej rozciągłości. Pochłonęłam masę książek, lepszych i gorszych, zanim mój warsztat zaczął jako tako wyglądać. Książki nauczyły mnie stylu, ortografii, budowania fabuły, wszystkiego. Bardzo cenię sobie twórczość Terry’ego Goodkinda, Rogera Zelaznego, i oczywiście mistrza Tolkiena. Sporo nauczyłam się z prozy Andrzeja Sapkowskiego, Anne McCaffrey i Timothy’ego Zahna. Te nazwiska i jeszcze sporo innych nauczyły mnie, jak konstruować postacie, prowadzić fabułę. Wielu młodych twórców zaczytuje się w poradniki jak pisać, a tymczasem wystarczy sięgnąć po dobrą literaturę i czytać. To, co czytamy w nas zostaje, choć może nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę.


13. Kogo wybierasz na beta-czytelników swoich powieści? Rodzinę a może przyjaciół? Jakich rad oczekujesz od pierwszych czytelników?

Pierwszymi czytelnikami są moi przyjaciele i znajomi po piórze. Zawsze proszę ich, by mówili mi prawdę i niczego nie koloryzowali. Chcę wiedzieć, jak odebrali książkę, czy wciągnęli się w historię, co im przeszkadzało, jakie emocje wzbudzali w nich moi bohaterowie, czy ich polubili czy znienawidzili – obie reakcje są w gruncie rzeczy dobre. Postać, której nie cierpimy osiąga swoje poprzez wzbudzanie w nas emocji. Chcę to wszystko wiedzieć, by decydować, co poprawić w przyszłości, nad czym pracować.


14. Co sprawia najwięcej problemów w trakcie procesu wydawniczego?

Brak czasu. To mój główny przeciwnik. Proces wydawniczy to dla mnie czysta frajda, zwłaszcza, że tak jak przy „Uwikłanych” – przeprowadzam go jako „jednoosobowe wydawnictwo”. Jestem za wszystko odpowiedzialna lub wynajmuję osoby, którym zlecam konkretne zadanie, np. redakcję. Projektuję okładkę i mapę, sama wykonuję skład. Czuwam nad przebiegiem procesu, zajmuję się promocją. To wszystko jest nieco przerażające, ale satysfakcja z osiągnięcia celu w pełni to wynagradza.


15. Co byś poradziła osobie, która chciałabym wydać swoją pierwszą powieść?

By się nie poddawała i starała się osiągnąć cel. Ja sama byłam zupełnie zielona, jeśli chodzi o poruszanie się na rynku książki. Teraz po wydaniu debiutu i doprowadzeniu do publikacji „Uwikłanych” jestem o wiele mądrzejsza, przede wszystkim dzięki osobom, które spotkałam na swojej ścieżce wydawniczej. Ta wiedza nie jest żadną tajemnicą, więc jeśli któryś z Czytelników chce wydać swoją twórczość, ale boryka się z jakimiś wątpliwościami, służę pomocą. Można się ze mną skontaktować przez fanpage’a Aremil lub podany tam kontakt mailowy. 

Strona autorki :)

Jeżeli mielibyście jakieś pytania do Alicji Makowskiej to piszcie je w komentarzach, na pewno Wam na nie odpowie osobiście lub przeze mnie ;)

„Aremil Iluzjonistów. Wschodnie Rubieże” to świetna powieść, miejcie ją na uwadze, jak będziecie planować zakupy książkowe :) Ja już niedługo wezmę się za czytanie drugiego tomu, więc spodziewajcie się recenzji przedpremierowej we wrześniu :)

Dajcie znać, czy podobał Wam się wpis ;) Przypominam też o konkursie, w którym możecie wziąć udział do niedzieli :D 

Pozdrawiam!
Lexi D.

piątek, 11 sierpnia 2017

Magiczna Księgarnia Book Tag

Cześć kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z tagiem, do którego nominowała mnie Ola z Bukku Recenzuje, za co serdecznie dziękuję :)
Zapraszam do czytania! :)


1. Ulubiona księgarnia w Twoim mieście.

Nie mam ulubionej księgarni, gdyż częściej zamawiam przez internet, ale będąc w różnych galeriach handlowych uwielbiam wchodzić do świata książki. W empiku jest już tak typowo maszynowo klient traktowany, a w świecie książki często się czuję wręcz obskakiwana, bo jestem dla nich cennym klientem, zwłaszcza, gdy idę z kimś.


2. Ulubiona sieć księgarń.

Jeżeli chodzi o sieć, to tak jak wcześniej wspominałam, moją ulubioną jest świat książki. Ostatnio nawet miałam śmieszną sytuację – przyszłam z koleżanką, więc oczywiście MUSIAŁAM przy każdej dostrzeżonej książce dodawać 3 grosze „czytałam, jest świetne”, „o! To sobie zamówiłam!”, „to mam w planach, może kiedyś przeczytam”, „to już mam, ale czeka aż przeczytam”. Koleżanka oczywiście prawie zaczęła się śmiać, zwłaszcza gdy zobaczyłyśmy minę pani. Wyjątkowo trafiła nam się niemiła, może miała zły dzień, a może dlatego, że akurat przez telefon gadała. Nie zmienia to faktu, że była niezwykle zirytowana moimi komentarzami, a koleżanka oczywiście powiedziała „następnym razem, jak tu przyjdziemy, nie zdziw się, jak na szybie będzie Twoje zdjęcie z dopiskiem, że tej pani nie obsługują”.


3. Największa liczba książek kupiona dla siebie jednorazowo?

Hahaha to akurat w niedawno miało miejsce. Zamówiłam łącznie 15 książek. Wiem, że niektórzy często mają większe zakupy, ale ja staram się już je trochę ograniczać, bo mama ostatnio mi powiedziała, że przez te moje zakupy, to ona już nawet nie wie, co mi w prezencie kupować. Och, ja okropne dziecko...


4. Najlepszy, najbardziej pomocny księgarz?

Ooooo wiem. W świecie książki (jakżeby inaczej) kiedyś odbierałam zamówione u nich na stronie książki. No i ja byłam gotowa zapłacić, wziąć pod pachę i czym prędzej pobiec do domu popatrzeć na moje cuda. A tu nagle bum! Pani mi proponuje, bym przed zapłaceniem otworzyła paczkę, sprawdziła zawartość czy się zgadza i w jakim jest stanie. Ja na to, że czemu nie. Otworzyła, a ja biedne dziecko bez zakładek na widok zakładki zawołałam „o, zakładka” a pani na to, że może mi dołożyć (dorzuciła mi 7 <3) a na koniec jak wszystko było okay, to mi specjalnie zakleiła paczkę i wtedy wróciłam do domu z szerokim, głupkowatym uśmiechem :D



5. Ulubione miejsce w księgarni?

Miejsce z gadżetami. Bo tam nie mam poczucia winy i beznadziei. Na gadżety patrzę, czasem sobie kupię zakładkę. Chciałabym mieć te wszystkie książkowe gadżety, może kiedyś mi się uda ;)


6. Książka, którą kupiłaś/przeczytałaś tylko dzięki wizycie w księgarni.

Trochę tego było… Do tej pory jestem sobie niezmiernie wdzięczna za kupienie „Piosenek dla Pauli” Blue Jeansa. Powieści tego autora są dla mnie od lat inspiracją, kocham je i mają specjalne miejsce na mojej półce (czyli takie, że nie ważne gdzie u siebie w pokoju usiądę, zawsze mam je w zasięgu wzroku <3)


7. Księgarnia internetowa czy stacjonarna?

Jestem rozdarta, serio. Oba typy lubię, ale muszę przyznać, że ostatnimi laty częściej kupuję w internetowej :< Do stacjonarnej raczej chodzę popatrzeć co dają, może poszukać czegoś do kupienia kiedyś tam.


8. Co jest najważniejsze w dobrej księgarni?

Obsługa. Miałam dwa razy pewną sytuację… Raz babki gadały, czy kupić serię, a babka z księgarni zamiast cokolwiek doradzić, to po prostu je minęła, chodząc wokoło bez celu. Innym razem dwaj faceci szukali książki dla jakiejś dziewczyny w prezencie. Pan z księgarni nie pomógł mimo że był świadkiem sytuacji. Paniom doradziłam ja, że świetna seria i warto (Chodziło o PLL, ja byłam po 3. tomach, ale powiedziałam, że Gra w kłamstwa jest świetna, więc tę warto przeczytać, a PLL już wtedy mi się podobało). Faceci z kolei sięgnęli po „Wróć, jeśli pamiętasz”, a ja im poradziłam „Zostań, jeśli kochasz” jak już, bo bez sensu kupować drugi tom. Ale byłaby dobrą księgarką!


9. Jak powinna wyglądać twoja wymarzona księgarnia?

Tak jak w trylogii Piosenek dla Pauli. Alex miał cudowną księgarnio-kawiarnię <3 Jezu zapach kawy, miejsce do poczytania, mnóstwo książek, spotkania z autorami, a przy tym – Hiszpania <3 Jezu ta księgarnia była cudowna, nie mówiąc już o właścicielu <3 Blue Jeans ma świetne pomysły <3


10. Czy wyobrażasz sobie świat bez księgarni stacjonarnych?

Nie. Bez księgarni stacjonarnych byłoby pusto. Nie mówiąc już o tym, że całkowicie spadłoby czytelnictwo. Księgarnie, wbrew pozorom, dają nam wiele możliwości, jak na przykład spotkania z autorami. Bez nich, powoli czytelnictwo by zanikało, a osoba z książką byłaby postrzegana niczym małpa w zoo. 



 To na tyle z tego tagu. Nie nominuję nikogo konkretnego, bo wiem, że dużo osób robiło ten tag, ale osoby, które jeszcze nie odpowiadały, zapraszam do odpowiadania! ;)

Pozdrawiam!
Lexi D.

środa, 9 sierpnia 2017

„Wojowniczka”; recenzja #30

Autor: Natasha Lucas

Wydawnictwo:

Oficyna wydawnicza RW2010

Rok wydania: 2017

Ilość stron: 222

Kategoria: fantastyka, 

paranormal romance, 16+

Moja ocena: 8/10












„Wojowniczka” to niesamowita powieść opowiadająca o Serenie, dziewczynie, która urodziła się w złym miejscu i żyła w warunkach nieprzeznaczonych dla niej, a jej życie stało się przez to ciągłą walką.

Serena urodziła się na Nowej Ziemi. Niestety los był okrutny i zamiast pozwolić jej urodzić się w Pierwszej Strefie (tam, gdzie żyją ludzie) lub w Drugiej Stefie (tam, gdzie żyje Rasa), skazał ją na narodziny w Trzeciej Strefie – miejscu przeznaczonym między innymi dla więźniów. Choć nie dokonała żadnego przestępstwa, żyła tam z matką, która, by móc ją przy sobie zachować, poświęciła bardzo wiele. Rodzicielka była dla dziewczyny jedynym powodem zostania w więzieniu, jednak jej śmierć sprawiła, że Serena zapragnęła bardziej niż kiedykolwiek wcześniej uciec stamtąd. Niestety, na dworze panuje zima, której warunki uniemożliwiają ucieczkę do bezpiecznej Pierwszej Strefy.

Dwa miesiące po śmierci matki Sereny, dyrektor więzienia przyzywa dziewczynę do siebie, by oznajmić jej, że albo ma się wynieść, albo zacząć na siebie zarabiać. Niestety mężczyzna przed laty odnalazł sposób na spore zyski dzięki więźniarkom – wymusił na nich usługi seksualne, za które pieniądze brał on. Choć dziewczyna nie chciała się zgadzać, wiedziała, że nie ma innego wyboru, bo odejście z więzienia byłoby równoznaczne z wyjściem na srogą zimę.

Serena nie chcąc tracić dziewictwa z kimś, kogo nie pragnie, decyduje się w trakcie pracy w barze wybrać sobie kogoś do pierwszego aktu seksualnego, dzięki czemu czułaby się choć trochę lepiej, gdyż byłby to jej świadomy wybór. Jednak wtedy nie wiedziała, że wybrany przez nią mężczyzna całkowicie zmieni jej życie…


Kto w barze zwróci na siebie uwagę Sereny?
Czym jest Rasa?
Jaką zbrodnię popełniła matka dziewczyny?
Czy marzenie Sereny o zyskaniu wolności się spełni?


„Wojowniczka” to ciekawa powieść, opowiadająca o sile, jaką musiała mieć Serena, by przetrwać wszystkie niedogodności zesłane przez los. Czyta się ją szybko (dzięki dynamicznej akcji) i przyjemnie – dzięki interesującej historii.

Nie ukrywam, że czuję pewien niedosyt po lekturze „Wojowniczki”. Sięgając po nią, miałam pełną świadomość, że będzie tam sporo scen erotycznych. Jednak ich częstotliwość sprawiła, że trochę wyparły ogólną akcję. Często miałam ochotę pominąć takie fragmenty, bo po prostu wydawały się bardzo podobne, powtarzalne, a ja chciałam jak najszybciej przejść do tej właściwej akcji.

Choć akcja „Wojowniczki” ma miejsce na innej planecie i sama historia jest przypisana do fantastyki, to i tak można się wczuć w sytuację bohaterki, gdyż pewne motywy były bardzo realne. We właściwym życiu też spotykamy się z historiami kobiet, których życie to ciągła walka o przetrwanie, tak jak w sytuacji Sereny. Historia, jaką opowiada o sobie dziewczyna jest wstrząsająca, wzbudzająca współczucie i miejscami bardzo realistyczna. Uważam to za dużą zaletę tej powieści.

Serena mimo ciężkich warunków w dzieciństwie nadal nie jest złamana. W jej postawie jest pewna siła, którą przez cały czas odczuwałam, gdy czytałam powieść. Dziewczyna potrafi być łagodna, a po chwili zamienić się w bezwzględną wojowniczkę, która walczy o swoje racje i bezpieczeństwo. Nie jest to typowa główna bohaterka, która irytuje czytelnika każdym gestem i słowem, choć zdarzyło mi się kilka razy parsknąć i wymruczeć, jaka to ona jest głupia.

Zanim sięgnie się po „Wojowniczkę” należy dobrze się zastanowić, czy na pewno nie przeszkadzają nam dość dokładnie opisane wrażenia bohaterów w trakcie scen łóżkowych a przy tym obecność wątku fantastycznego. Osobiście uważam lekturę „Wojowniczki” za bardzo udaną i nie mogę doczekać się, aż zapoznam się z kolejnymi dziełami spod pióra Natashy Lucas.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję autorce - Natashy Lucas <3


Macie w planach? A może już czytaliście? Dajcie znać w komentarzach!

Pozdrawiam!
Lexi D.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Zadaj pytanie autorkom Klątwy Przeznaczenia i wygraj gadżet-niespodziankę!

Cześć kochani!

Dzisiaj przyszedł czas na pierwszy konkurs na blogu.


W najbliższym czasie przeprowadzę wywiad z Moniką Magoski-Suchar i Sylwią Dubielecką - autorkami cudownej "Klątwy Przeznaczenia"! Z tego powodu wraz z Moniką wpadłyśmy na pomysł organizacji konkursu.

Co trzeba zrobić?

1. Zaobserwować mojego bloga.
2. Polubić fanpage autorek.
3. Napisać w komentarzu KREATYWNE pytanie do autorek!
Możesz napisać max. 10 pytań w ramach zgłoszenia!

Co można wygrać?

 Gadżet-niespodziankę związany oczywiście z "Klątwą Przeznaczenia"!




Wasze pytania oceniać będą autorki, także warto się postarać <3

Wzięcie udziału w konkursie oznacza jednocześnie akceptację poniższego regulaminu.

1. Koszt wysyłki ponosi sponsor.
2. Zwycięzca zostanie wyłoniony w ciągu tygodnia od zakończenia konkursu i ogłoszony na blogu.

3. Na adres zwycięscy organizator czeka 5 dni od ogłoszenia wyników.
4. Nagroda wysyłana jest listem zwykłym nierejestrowanym w ciągu miesiąca od otrzymania adresu.
5. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za zaginięcie przesyłki.
6. Wysyłka tylko na terenie Polski.
7. Jedna osoba może brać udział w konkursie tylko raz.
8. Udział w konkursie jest równoznaczny ze zgodą na przetwarzanie danych osobowych przez organizatora konkursu zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926, z późn. zm.) wyłącznie w celu przeprowadzenia konkursu. 

9. Żeby konkurs się odbył, musi się zgłosić minimum 6 osób.
10. Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany regulaminu.


Wzór zgłoszenia:

Zgłaszam się!
Zaobserwowałem/łam jako:
Polubiłem/łam jako:
Pytanie/a:
1)
2)
[...]


Powodzenia! :D

Pozdrawiam,
Lexi D.

piątek, 4 sierpnia 2017

Co czytałam w lipcu?

Cześć kochani!

Podsumowanie moich zdobyczy lipca było spore, dlatego zdecydowałam się osobno napisać o tym, co w tym miesiącu zdążyłam przeczytać :)




1. „Noc Kupały" ~ Katarzyna Berenika Miszczuk - 352 strony
2. „Pretty Little Liars. Niewiarygodne" ~ Sara Shepard - 328 stron
3. „Pretty Little Liars. Zepsute" ~ Sara Shepard - 320 stron
4. „Pretty Little Liars. Zabójcze" ~ Sara Shepard - 328 stron
5. „Cykl" ~ Monika Jagodzińska - 101 stron
6. „Silver. Trzecia Księga Snów" ~ Kerstin Gier - 456 stron
7. „Waleczna Czarownica" ~ Danielle L. Jensen - 400 stron

Łącznie : 2285 stron
Wychodzi dziennie: 73 strony

Wiem, że wynik nie jest najlepszy, ale przy nawale wrażeń, jakie dają mi wakacje, chyba mi wybaczycie, prawda? :P

Swoją drogą, czytanie Silver, a po nim „Walecznej Czarownicy", to chyba już objaw masochizmu. Chociaż z drugiej strony leczyłam kaca książkowego większym kacem 😂😂😂 Ale naprawdę świetne zakończenia, także jeżeli ktoś nie czytał, to warto po nie sięgnąć ;)

Mam nadzieję, że sierpień trochę lepiej wypadnie, choć pewnie o to nie muszę się martwić, patrząc na to, ile perełek zyskałam w lipcu 😂

Jak już piszę takie podsumowanie, to bardzo chciałabym podziękować Wam za to, że jesteście <3 W lipcu do grona obserwatorów doszło 9 osób!!! Bardzo dziękuję, mam nadzieję, że nowe osoby będą się dobrze czuły, czytając to, co piszę na blogu :)

Sierpień na pewno będzie dość intensywnym miesiącem. Już teraz jestem w trakcie pisania recenzji, odpowiadam na dwa tagi, szykuję się na 3(!!!) wywiady (nie wiem jeszcze, czy będą w sierpniu, ale nie zmienia to faktu, że mam sporo roboty xD) i szykuję pewien post niespodziankę :P A to dopiero pierwsze dni sierpnia! Ile do tego dojdzie pomiędzy tym wszystkim? Nawet boję się myśleć :D

Dziękuję Wam wszystkim za przeczytanie tego postu! :) Przypominam, że jeżeli chcecie być na bieżąco z tym, co się u mnie dzieje, to możecie zaglądać na fanpage'a lub instagrama, a jeżeli jesteście nowi na blogu, to zapraszam do obserwacji, która choć Wam nie daje zbyt wiele, jeżeli nie zaglądacie do panelu bloggera, to mi daje poczucie, że jestem czytana przez kolejną wspaniałą osobę <3


Pozdrawiam!
Lexi D.

wtorek, 1 sierpnia 2017

Co nowego na półce? Book Haul pourodzinowy

Cześć kochani!

Post, który dzisiaj wstawiam nie do końca miał nim być. Pierwotnie, dzisiaj miał być unboxing paczek, które dzisiaj do mnie dotarły, ale... byłoby to po prostu nudne. Dlatego zdecydowałam się przedstawić Wam ogólne zestawienie zdobytych w tym miesiącu książek. Oto one:




1. Gwiezdny wojownik. Działko, szlafrok i księżniczka ~ Katarzyna Berenika Miszczuk, czyli książka, którą  wygrałam  w konkursie <3 

W tym miejscu zaczynają się pozycje, które dostałam w ramach urodzin

2. Zapisane w wodzie ~ Paula Hawkins - o pozycji wiele się słyszy. Czy mi przypadnie do gustu? Zobaczymy.
3. Remedium ~ Suzanne Young - czyli część 0 do Programu <3 Od jakiegoś czasu zamierzałam to przeczytać i w końcu będę miała ku temu szansę <3
4. Żerca ~ Katarzyna Berenika Miszczuk, czyli trzeci tom świetnej serii <3 Troszkę poczekam z czytaniem, ale na pewno zrobię to jeszcze w tym roku :)
5. Dwór mgieł i furii ~ Sarah J. Maas.  Pierwszy tom mi się bardzo spodobał, więc poprosiłam o drugi na urodziny :) No i mam :D
6. Alicja w krainie zombi ~ Gena Showalter. Lena Magdosz ma złą opinię o tej książce,  dlatego tym bardziej chcę ją przeczytać. Wiele razy udowodniłyśmy sobie, że mamy odmienny  gust (choć niektóre pozycje tak samo nam się podobają), dlatego posłucham intuicji i to przeczytam :D
7. Czerwień rubinu ~ Kerstin Gier. Ta okładka jest śliczna <3 Ale boję się to czytać, zanim będą kolejne tomy :/ 

A teraz przyszedł czas  na całą resztę książek, czyli moje zakupy, które pierwotnie miały być pokazane najpierw w unboxingu :D

8. Osobliwy dom Pani Peregrine ~ Ranson Riggs. Jakoś tak się złożyło, że na zakończenie roku szkolnego za dobre wyniki w nauce dostałam drugi tom. No to zdecydowałam się przy najbliższej okazji kupić pierwszy, tym bardziej, że serię na początku naszej znajomości bardzo zachwalała Lena :)
9. Miasto upadłych aniołów ~ Cassandra Clare. Tak, męczę tę serię. Fanów serii proszę o nie obrażanie się, ale kupiłam czwarty tom tylko po to, by przybliżyć koniec czytania tej serii. Nie mówię, że jest zła. Jest po prostu średnia. No i irytuje mnie fakt, że została pisana na siłę, co widzimy po wspaniałych napisach w I i III tomie - "I tom trylogii" i "III tom trylogii", przykro mi, ale to jest dla mnie dowód pisania na siłę. A czy wyszło to dobrze? O tym się przekonam, jak przeczytam. 
10. Pustułka ~ Katarzyna Berenika Miszczuk. W tym haulu dużo tej autorki :D Czekałam od dnia premiery, aż będę miała szansę to przeczytać i wreszcie będę mieć okazję :)
11-14. Cykl Córki dymu i kości ~ Laini Taylor. Uwaga,  jeżeli ktoś jeszcze nie ma tej serii, to warto zajrzeć na stronę księgarni selkar.pl, bo teraz cały zestaw można kupić za 34,09zł!!!!
15. Diabolika ~ S. J. Kincaid. Nawet nie pamiętam jaki był opis tej książki xD Wzięłam w ciemno, bo ma fajną okładkę, a przy tym była wyprzedaż na znaku, a jak wiecie, ja lubię korzystać z wyprzedaży ;)
16. Sekrety ~ Sara Shepard. To już był tylko dodatek do przesyłki. Dobrałam sobie za złotówkę, ale że serię czytam, to mam nadzieję, że się nie zawiodę (a nawet jeśli, to mogę żyć w spokoju, bo to tylko złotówka).
17. Imagines ~ Anna Todd i inni - nie ukrywam, że ta książka intryguje mnie od dłuższego czasu.  Pisana w drugiej osobie, fanfiki? Czemu nie (po rozpakowaniu książek z pudełka pokazałam ją przyjaciółce i pierwsze opowiadanie na jakie trafiłyśmy dotyczyło aktora Christiana Greya, a ona mi cały czas nawiązuje w rozmowach ze mną do Greya, więc to chyba był znak).
18. Fatalna lista ~ Siobhan Vivian. Nie wiem, co mam powiedzieć. Po prostu kazała mi się kupić, to kupiłam xD
19. P.S. I like you ~ Kasie West. Tytuł skojarzył mi się z książką Cecelii  Ahern, a opis się spodobał :D Oby i treść się podobała...
20. Kim jesteś, Sky? ~ Joss Stirling, o której miesiącami mówiła moja przyjaciółka. Zobaczymy, czy rzeczywiście miała o czym ^^
21 i 22. Czyli kolorowanki z Harry'ego  Pottera. Tak jak Sekrety były tylko dodatkiem do zamówienia.


Co zabawne, zamówienie składa się z 15 książek. Wiecie jaki  był pierwotny plan? 5-6. No cóż... zdarza się? xd Chyba mi wybaczycie, bo to  urodzinowe zamówienie :P Chociaż się przez nie załamałam, bo okazało się, że na półce czeka 76 książek na przeczytanie... Well... Na pewno pomoże mi fakt, że założyłam się z Leną Magdosz, że do 18-stych urodzin nie kupię żadnej książki (wyjątkiem są targi książek, mogę kupić komuś i oczywiście ktoś mi może kupić, bo to jego dobra wola). Także już wiecie, że przez rok będę miała syndrom odstawienia :P

Zdjęcia tych książek w trochę inny sposób możecie też znaleźć (albo na nie poczekać :P) na moim instagramie, którego założyłam w zeszłym tygodniu :) Będzie mi niezmiernie miło, jeżeli zaczniecie mnie tak obserwować, zwłaszcza, że mogą się tam pojawiać ciekawe rzeczy... ^^

Jeżeli podobał Wam się post dajcie znać o tym w komentarzu, a jeżeli jesteście nowi na blogu, to nie zapomnijcie o zaznaczeniu obserwacji a także polubienie fanpage'a na facebooku, gdzie informuję Was o każdym wstawionym poście.

Pozdrawiam!
Lexi D.