niedziela, 25 grudnia 2016

Po jesieni - BOOK HAUL!

Cześć! Na koniec BLOGMAS na moim blogu, zdecydowałam się pokazać Wam Book Haul z książek zdobytych przeze mnie jesienią (spokojnie, te ze świąt też się pojawią, tylko że w styczniu). Nie ukrywam, że jesienią zawsze zyskuję mało książek, dlatego też chciałam zrobić dla Was ogólne zestawienie, a nie po kolejnych miesiącach (po wtedy miesięcznie byłoby może po 4 książki :/). No ale mam nadzieję, że spodoba Wam się to, co zaraz zobaczycie.

Najpierw zacznę od tego, co już zdążyłam przeczytać.
Mowa oczywiście o "Silver. Druga księga snów". Na blogu nie pojawiła się recenzja, bo nie lubię gdy pierwsza część nie jest zrecenzowana, a druga tak. Książka mi się podobała, czytało mi się ją naprawdę dobrze. Już nie mogę się doczekać Trzeciej księgi snów *.*













Prenumerata
Zamówiłam sobie prenumeratę książek Trudi Canavan, ponieważ spodobało mi się to wydanie. Dzięki temu, wszystkie te książki mogę położyć obok siebie i nie burzą mojego poczucia estetyki!







Od wydawnictwa
Tak! Dostałam swoje pierwsze książki od wydawnictwa (za pomoc serdecznie dziękuję portalowi szczecinczyta.pl)! Za zaufanie dziękuję wydawnictwu BIS, od którego dostałam serię "Wędrowcy" napisaną przez polską autorkę, Augustę Docher. Pierwsza część już czeka, aż wstawię jej recenzję, a drugą aktualnie czytam :)






Jak już wspominałam, tej jesieni naprawdę niewiele zdobyłam, co zresztą wyżej widać. Łącznie zdobyłam 13 książek, z czego 6 z nich w mojej biblioteczce już wcześniej się znajdowało, tylko w innym wydaniu.
Czytaliście już może coś z tego, co pokazałam? Jak się mają Wasze jesienne statystyki? Lepiej czy podobnie co moje?
Jeżeli ktoś nie czytał wczorajszego postu, to serdecznie Was zapraszam do zapoznania się z nim. I jeszcze raz:
 Wesołych Świąt!

sobota, 24 grudnia 2016

Poznajmy bliżej... Klaudię

Cześć kochani!
Pamiętacie, jak 31 sierpnia, w Dniu Blogów, na kilku blogach pojawił się pierwszy post akcji „Blogowanie na 100%!”? Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym :) Tym razem dziewczyny dostały ode mnie nie lada wyzwanie – miały się sprawdzić w… dziennikarstwie. Blogerzy piszą o różnych rzeczach, a Ci z dłuższym stażem przeprowadzają nawet wywiady ze znanymi autorami. Z tego też powodu zdecydowałam, że każda z dziewczyn przejdzie swego rodzaju trening, po którym stwierdzą, czy dałyby sobie radę w tej roli.
Moim zadaniem było przeprowadzić wywiad z Klaudią z bloga Zaczytana w Niesamowitych Książkach. Klaudia pisze tam o książkach, które są jej pasją. Może więc poznajmy ją bliżej? :)



Ja: Zacznijmy od początku - Co popchnęło Cię ku blogosferze?
Klaudia: Od dziecka czytam. Kiedyś prowadziłam blog, ale z racji tego, że miałam może 13 lat, nie było to coś poważnego. Szybko z niego zrezygnowałam. Kiedy poszłam do technikum moja koleżanka zadała mi kiedyś pytanie: ,,Czemu nie założysz bloga, skoro tak dużo czytasz?”. Sama od paru miesięcy prowadziła swojego i cały czas mi o tym mówiła. Z czasem pomyślałam, czemu nie? Może w końcu znajdę miejsce, w którym będę mogła pisać o swojej pasji, którą są książki i dzielić się z innymi swoimi spostrzeżeniami. Nie założyłam bloga od razu. Myślałam nad tymi jeszcze parę miesięcy, aż w końcu to zrobiłam i nie żałuję. 

Blogerzy często decydują się zrezygnować z prowadzenia przez siebie bloga, na rzecz kanału na Youtube. Zapytałam więc Klaudię, czy się nad tym zastanawiała. 

Ja: Ostatnio można zauważyć, że wielu blogerów zakłada kanały na youtube. Zastanawiałaś się może kiedyś nad założeniem własnego kanału?
Klaudia: Zauważyłam to zjawisko, ale mnie nie ciągnie do nagrywania. Wolę pisać. W najbliższym czasie nie planuję założyć własnego kanału, ale jak to mówią: kobieta zmienną jest…

Na blogu Klaudii znajduje się około 100 recenzji, co oznacza, że stanowią one około 74% całej treści. Jest to imponująca liczba, sugeruje, że pisanie ich jest dla blogerki pasją. Z tego też powodu zadałam poniższe pytania: 

Ja: Wchodząc na twojego bloga nie można nie zauważyć, że większość publikowanej przez Ciebie treści, to recenzje. Czy wiążesz przyszłość z recenzowaniem? Czy widzisz siebie za te 10 lat, piszącą recenzję na blogu?
Klaudia: Sądzę, że będę prowadziła jeszcze parę długich lat. Nie wyobrażam sobie, że któregoś dnia mogłoby go zabraknąć w moim życiu. Jestem osobą, która lubi mieć wszystko zaplanowane. Od lat wiem, kim będę w przyszłości. Postawiłam sobie cele, które chce zrealizować. W przyszłości chcę dalej prowadzić bloga, ale będzie to raczej hobby, a nie coś mającego mi zapewnić lepszą przyszłość. 

Ja: A skoro już mowa o planowaniu - na twoim blogu pojawia się w krótkim czasie wiele recenzji. Jak znajdujesz czas na czytanie tych wszystkich książek?
Klaudia: Muszę przyznać, że ostatnio mam go coraz mniej, ale nie wyobrażam sobie dnia, kiedy nie przeczytam ani jednej strony. To byłaby strata czasu. Będąc w szkole czytam e-booki, przychodząc do domu zabieram się za to, co trzeba zrobić, a później siadam na łóżku z książka w dłoni i w ten sposób się relaksuję. Książki dają mi odetchnąć i odrywają od rzeczywistości. Zawsze staram się znaleźć czas, by przeczytać choć parę stron. Czasami się zapominam i na drugi dzień jestem niewyspana, ale nie żałuję tego.

Wielu blogerów w życiu codziennym jest uczniami. Tak samo jest w przypadku Klaudii, dlatego też zdecydowałam się zadać poniższe pytania.

Ja: Jako osoba ucząca się, masz pewnie dużo rozprawek do pisania. O jakich książkach najczęściej w nich piszesz? Jakie utwory umieją wpasować się w większość tematów?
Klaudia: O tak. Rozprawki są wszędzie. Choć wiele książek, które czytam mogłoby idealnie nadawać się jako argument, to zawsze staram się podpierać moją tezę klasykami. Sądzę, że warto je poznawać, choć czasami nie ma się na to ochoty. Uwielbiam historię i czasami porównuje literaturę różnych epok z naszą współczesną. Mogę się wtedy dowiedzieć, jacy byli kiedyś pisarze i o czym pisali. W ten sposób można poznać innego człowieka i zrozumieć choć w małym stopniu jego umysł. 

Ja: Wiele osób zauważa, że pisanie recenzji do szkoły znacznie się różni od pisania recenzji na blogu. Czy u Ciebie też tak jest?
Klaudia: Nie pamiętam, kiedy ostatnio w szkole pisałam recenzję. Najprawdopodobniej w podstawówce. Pisząc opinie na blogu, zawsze staram się nie używać zbyt wiele kolokwializmów. Piszę w taki sam sposób, jak w szkole, więc nie widzę różnicy. 

Ja: Każdy ma swój indywidualny styl pisania. Jak myślisz - zawdzięczasz swój ćwiczeniom w szkole czy może pisaniu na blogu?
Klaudia: Raczej blogu. Zanim zaczęłam go prowadzić, nie przykładałam tak wielkiej wagi do języka, którym opisuję. Moje pierwsze recenzje nie były najlepsze. Dopiero ciągłe obcowanie z nimi, nauczyło mnie jak pisać dobrze, co przełożyło się na pisanie dłuższych tekstów w ciekawy sposób. Teraz nie czuję niechęci zabierając się za rozprawkę, a raczej podekscytowanie tym, w jaki sposób ją napiszę. 

Ja: A skoro już wspomniałaś o swoich pierwszych recenzjach... czy ktoś pomagał Ci w pisaniu coraz lepszych recenzji? A może sama nad tym pracowałaś?
Klaudia: Wszystko pisałam sama. Choć przyznam, że czasami zerkałam na recenzje innych blogerów i próbowałam rozgryźć, jak pisać dobrze. Czytanie innych opinii pomogło mi, ale to ja sama, krok po kroku, uczyłam się w jaki sposób pisać i pewnie nadal się uczę. Za parę lat, może zerknę na moje obecne recenzje, złapie się za głowę i powiem cicho pod nosem: „Naprawdę pisałam w ten sposób?”
Każdy z nas ma przy sobie kogoś, kto pomaga nam w dochodzeniu do celów. Dlatego też, zadałam Klaudii pytanie o reakcje jej bliskich na to, co robi.

Ja: Jak reagują na twojego bloga twoi znajomi? Kibicują Ci czy może tylko akceptują twoją działalność?
Klaudia: Zdecydowanie to pierwsze. Cieszą się z moich sukcesów i wspierają w dalszych działaniach.

No to teraz trochę o statystykach. Pytanie było zadawane jakiś czas temu, na dzień dzisiejszy statystyki wynoszą ponad 19 tysięcy wyświetleń.

Ja: Twój blog istnieje zaledwie od marca tego roku, a patrząc na statystyki widzi się ponad 18 tysięcy wyświetleń oraz ponad 100 obserwatorów. Wielu blogerów udzielających się w blogosferze może tylko marzyć o takich statystykach. Jak myślisz - co tak przyciąga ludzi do publikowanych przez Ciebie treści?
Klaudia: Sądzę, że wpływ na to mają moje subiektywne opinie. Recenzje oddają to, co czuję. Staram się, by przekazać w pełni, czytelnikom mojego bloga, moje wrażenia i może właśnie to ich tak przyciąga?

No dobra, przyznam się. Tym pytaniem chciałam trochę zaskoczyć Klaudię, ponieważ tak naprawdę żadna z sugerowanych odpowiedzi nie jest do końca dobra. Na szczęście Klaudia bez problemu sobie poradziła :)

Ja: Czy czytelnicy mają jakiś wpływ na publikowane przez Ciebie treści? Motywują Cię do pisania, czy może publikujesz wszystko dla siebie?
Klaudia: Miło jest, kiedy ktoś docenia twoją pracę. Staram się dbać o moich czytelników i raz na jakiś czas urządzam konkursy, by oni również poczuli się docenieni. Piszę zarówno dla siebie, jak i dla nich. Na pewno motywują mnie do dalszego pisania. Cieszę się z każdego ich komentarza, a jeszcze bardziej, kiedy moja recenzja zachęca ich do przeczytania jakiejś książki.

Ja: Czy jest jakiś komentarz, który szczególnie zapadł Ci w pamięć?
Klaudia: Wszystkie są wartościowe i dają wiele radości, ale raczej żaden szczególnie nie zapadł mi w pamięć. Każdy z nich jest inny i w swój sposób wyjątkowy i wnosi wiele do mojego blogowego życia, ale nie zdarzył się jeszcze taki, który utknąłby mi w pamięci.

Ja: Który z napisanych przez Ciebie postów, jest Twoim zdaniem najlepszy zarówno stylistycznie jak i tematycznie?
Klaudia: Postem, który najbardziej mi się podoba jest recenzja ,,Jedwabnej opowieści ". Jest jedną z moich ulubionych, bo poświęciłam jej najwięcej uwagi i porządnie dopieściłam.

Zastanawialiście się jakim cudem Klaudia dostaje te wszystkie książki do recenzji? Niżej macie odpowiedź! :D

Ja: Wiele twoich recenzji dotyczy książek, które otrzymałaś od wydawnictw. W jaki sposób zawierałaś z nimi współpracę? Ty pisałaś do nich, czy może to wydawnictwa do Ciebie pisały z propozycjami?
Klaudia: Tak. Ostatnio wiele pojawia się u mnie recenzji książek, które otrzymałam od wydawnictw. Cóż zrobić, jak wydają tak wiele wspaniałych powieści? Zwykle to ja pisałam do nich z propozycją współpracy, dzięki czemu poznałam wiele niesamowitych pozycji, od których nie można się oderwać.

Czy blog towarzyszy Klaudii cały czas?

Ja: Przyłapujesz się często na myślach o blogu? A jeśli tak, to czego dotyczą?
Klaudia: Czasami myślę o tym, jaki post dodać na blogu w chwili, kiedy powinnam zajmować się czymś innym. Na przykład ostatnio podczas sprawdzianu, zamiast skupić się na rozwiązywaniu zadań, to układałam sobie w głowie słowa do recenzji pewnej książki. Codziennie na niego wchodzę i to czasami nawet zbytnio tego nie przemyślając. Po prostu tak jakoś wychodzi :D

Przyszedł czas na typowo fangirlowe pytanie.
Ja: O co zapytałabyś swojego/swoją ulubionego/ną autora/kę, gdybyś miała możliwość spotkania się z nim/nią? I kim jest Twój ulubiony autor?
Klaudia: Moją ulubioną autorką jest Sherrilyn Kenyon. Gdybym ją spotkała, zapytałabym się, kiedy w końcu wyda książkę o Jadenie, bo jego postać jest jedną z moich ulubionych, a pani Kenyon ciągle daje malutkie fragmenciki o nim w innych książkach, a ja z niecierpliwością czekam na jego historię.

I oczywiście obowiązkowe! Pytanie o projekt.

Ja: To tak na koniec: Jaka była Twoja pierwsza myśl, gdy zostałaś zaproszona do naszego projektu?
Klaudia: Byłam zaintrygowana całym przedsięwzięciem i pomyślałam, że poznam ciekawych ludzi, z którymi mnie coś łączy i nie zawiodłam się.



Przyznam, że przy tym wywiadzie, dobrze się bawiłam :) Jeżeli mam być też szczera, to zdecydowanie lepiej się czułam, jako „dziennikarka” niż, jako pytana, co chyba trochę źle świadczy, jeżeli chcę kiedyś opublikować powieść, co? No cóż miejmy nadzieję, że z wiekiem do tej drugiej strony też się przyzwyczaję :) Myślę, że zadawanie pytań było dla mnie łatwiejsze, ponieważ na nie mogłam się przygotować. Gdy miała pustkę w głowie, od razu mogłam spojrzeć na wcześniej przygotowaną kartką z pytaniami i któreś z nich wykorzystać (do wywiadu użyłam zaledwie połowy).

Jeżeli jesteście ciekawi wywiadu ze mną, to będziecie się mogli go spodziewać za dwa dni, 26 grudnia na blogu Pauliny.

No dobra, ale tak szczerze – Jak mi poszło? Czekam na komentarze! :D

Chciałabym też przypomnieć, że jeżeli ktoś chciałby poznać kilka blogerek bliżej, móc z nimi pogadać i uczestniczyć z nimi w naszym projekcie, to napiszcie do mnie, na maila alexa25700@gmail.com, a ja Wam napiszę na czym będzie polegała dokładnie taka współpraca :)

Dziękuję wszystkim za przeczytanie! Życzę Wam wszystkim wesołych, pogodnych, bezpiecznych, spokojnych, śnieżnych i niezapomnianych świąt!

Wesołych Świąt!
Merry Christmas!
Frohe Weihnachten!
Buon Natale!

(Ach, Lexi taka światowa xD)

piątek, 23 grudnia 2016

Moje świąteczne tradycje.

Cześć!
Już za dwa dni Boże Narodzenie! Z tego też powodu chciałabym Wam przedstawić kilka moich świątecznych tradycji. Mam nadzieję, że Was zaciekawią :)

Zacznijmy oczywiście od klasyka, czyli Kalendarza Adwentowego.

Co roku dostaję kalendarz adwentowy od babci. Zawsze jem jedną czekoladkę dziennie, chociaż jak byłam młodsza,  to umiałam zjeść całą zawartość na raz.

Własnoręczne ozdoby

Jakoś tak wyszło, że co roku robię bombki na święta. Mam 3 pudełka cekinów i cały czas dokupuję szpilki. Na zdjęciu macie zrobioną przeze mnie bombkę. Podoba się? :)


Oczywiście - pierniczki.

Na święta oczywiście piekę pierniczki. W tym roku spróbowałam je też udekorować, co się okazało małą katastrofą w kuchni, zresztą chyba to widać po piernikach. A poza tym liczyłam, że niebieski lukier będzie bezsmakowy,  a ma smak  gumy balonowej. No cóż, następnym razem pokuszę się o zrobienie własnego lukru.

Gromadzę książki

Tutaj nie daję zdjęcia, ponieważ już we wczorajszym poście mogliście zobaczyć ile już tego mam do czytania. Coś mi się wydaje, że tej zimy nie będę się nudzić :D


Sylwester z przyjaciółkami

Chociaż nie jest to już czas świąt, chciałam o tym napisać. Co roku spędzam Sylwestra z moimi świetnymi przyjaciółkami (choć nie zawsze się to podoba rodzicom). Wymieniamy się prezentami, gadamy, gramy... Jest naprawdę świetnie!


Mam nadzieję, że post się Wam spodobał. Jestem też ciekawa - Jak wyglądają Wasze przygotowania do świąt? Jakie są Wasze tradycje? Zjadacie od razu czekoladki z kalendarza adwentowego? Czekam na Wasze komentarze! :D
Pozdrawiam!

czwartek, 22 grudnia 2016

Moje plany czytelnicze na zimę.

Cześć kochani!
Dzisiaj rozpoczęła się nasza kalendarzowa zima!  Z tego też powodu zdecydowałam się pokazać Wam książki, które mam zamiar czytać przez najbliższe 3 mroźne miesiące (choć pewnie coś jeszcze do nich dojdzie). Przy poniższych zdjęciach tylko napiszę do kilku pozycji, o  części może poczytacie później ;)


Nie wiem, czy kojarzycie te książki. Na ich podstawie powstał serial "Czysta krew" (podobno kiepski, nie wiem, nie oglądałam). Książki te są pożyczone  od mojej cudownej cioci, która ostatnio przyjechała do mnie i zmartwiona, że nie będę miała co czytać, przywiozła mi tę serię <3



Tak, wezmę się dalej za Pullmana! "Zorza północna" naprawdę mnie zaciekawiła!
Oczywiście jest tu też nasz wujek Riordan. Ponieważ ostatnio nie czytałam tego "ponieważ nie mam jeszcze "Krwi Olimpu"" i "przyjdzie na to czas", stwierdziłam, że jak napiszę to na blogu, to wreszcie to przeczytam. Wiem! Piszcie mi raz w tygodniu "LEXI CZYTAJ RIORDANA".  Może kiedyś to dotrze do mojego mózgu xD



Przepraszam Was, że ten post jest taki krótki. Mam jednak nadzieję, że Was nie zanudziłam. Macie zamiar przeczytać którąś z tych książek? :) A może już przeczytaliście? Chętnie o tym poczytam! :D
Do przeczytania! 
P.S. Chcielibyście żebym zrobiła bookhaul ze zdobytymi przez całą jesień książkami? Razem tego jest całkiem sporo :D

środa, 21 grudnia 2016

Drogi Święty Mikołaju!

Cześć wszystkim!
Tym razem zdecydowałam się napisać listę książek, które chciałabym otrzymać w prezencie i przeczytać. Może coś z tego dostanę? ;) A może wy też chcecie coś z tej listy? Zapraszam do czytania!

Drogi Święty Mikołaju!
Jakże ten rok szybko zleciał! Ledwo siedziałam przy stole wigilijnym, a już za kilka dni znowu to będę robić. Pomyślałam więc, że te kilka książek pomoże Ci w doborze prezentu pod choinką dla mnie.
W pierwszej kolejności, chciałabym uzupełnić swoje doświadczenia z twórczością Katarzyny Bereniki Miszczuk. Dokładniej zależy mi na "Nocy Kupały" oraz "Pustułce". Są jakieś szanse, bym znalazła te pozycje pod choinką? :)







Kolejną książką, którą bardzo bym chciała przeczytać jest "Waleczna Czarownica" Danielle L. Jensen. Może jest jakaś szansa byś przyspieszył premierę? Nie mogę już wytrzymać z tęsknoty za moim kochanym Tristanem!







Jest też książka, do której chciałabym wrócić, ale nie mam motywacji. Gdybym dostała tę książkę na pewno bym do niej wróciła. Mówię tu oczywiście o książce Cassandry Clare - "Miasto upadłych aniołów". Deal?







Kojarzysz pewnie jedną z moich ulubionych serii - serię Lux. Tak się składa, że jakiś czas temu premierę miał "Oblivion",  który jest pisany z perspektywy mojego kochanego Daemona. Nie można przecież niszczyć miłości! Pomóż mi ją odzyskać!







Spoko już jesteśmy w połowie. Po prostu chcę być pewna, że będziesz wiedział co mi kupić, nawet jeśli będzie problem z dostępnością którejś z pozycji. Intryguje mnie seria "Upadli" Lauren Kate, może więc powinnam ją wreszcie przeczytać?


Och, nie mogłoby tu zabraknąć Ricka Riordana. Potrzebuję motywacji do kontynuowania Olimpijskich Herosów, może więc dobrze by było załatwić "Krew Olimpu"?








Przydałoby się też coś romantycznego, co? Na brak romansu zawsze pomoże Cecelia Ahern. Może na przykład "Miłość i Kłamstwa"?









To na końcu może coś o ciekawym tytule? Oczywiście "Panika" Lauren Oliver się tu przypasuje. 








Będę wdzięczna za każdą książkę. No ale cóż, marzenia się nie spełniają, więc pewnie będę musiała jak zwykle wyłożyć z własnego portfela.
Może jednak wspomożesz mój portfel. Naprawdę będę wdzięczna.
Dziękuję Mikołaju. Choćby za to, że przeczytałeś napisany przez psychopatkę (czytaj mnie).
Wesołych Świąt!
Lexi D.

To na tyle z mojego listu do Mikołaja. Mam nadzieję, że taka forma postu Wam się spodobała :) Czy coś z tego listu powtórzyło się w Waszych listach do Świętego Mikołaja? A może inne książki się na niej znajdowały? Chętnie o tym poczytam!
Do przeczytania!
Lexi D.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

The Courtship BOOK TAG

Cześć!
Zaczyna się drugi tydzień z BLOGMAS na moim blogu!

Dzisiaj mam dla Was kolejny tag, czyli The Courtship Book Tag. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. :)



1. Zauważenie - książka, którą kupiłeś ze względu na okładkę.

"52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca". Okładka przyciąga uwagę, ponieważ przypomina okładkę magazynu. 


2. Pierwsze wrażenie - książka, którą kupiłeś ze względu na opis.

Oczywiście przyciągnął mnie opis Gildii Magów. Seria jest świetna i nie żałuję, że ją przeczytałam, a także zachęciła mnie do czytania serii w świecie Gildii Magów.


3. Słodkie rozmówki - książka z niesamowitym stylem pisania.


Niesamowity styl pisania ma oczywiście Katarzyna Berenika Miszczuk, więc nie mogłabym nie wspomnieć tu o "Drugiej Szansie".


4. Pierwsza randka - pierwszy tom serii, który sprawił, że od razu chciałam sięgnąć po kolejny.


Dużo jest takich serii. Jedną z nich jest oczywiście "Porwana Pieśniarka" Danielle L. Jensen, którą po prostu pokochałam <3

5. Nocne rozmowy telefoniczne - książka przy której przetrwałam noc.


"Akademia Dobra i Zła. Świat bez książąt" Somana Chainaniego. Skończyłam koło 2.00, ale było warto <3


6. Zawsze w myślach - książka, o której nie mogę przestać myśleć.


"Akademia Wampirów" Richelle Mead. Dimitri Belikow jest cały czas w mojej głowie <3


7. Kontakt fizyczny - książka, którą kocham za towarzyszące mi przy niej uczucia.


Wiem! "Szeptucha" Katarzyny Bereniki Miszczuk.  Była naprawdę świetna!


8. Spotkanie z rodzicami - książka, którą mogę polecić rodzinie lub znajomym.


"Dawca" Lois Lowry. Jest to książka uniwersalna dla wszystkich. Gorąco ją polecam!


9. Myślenie o przyszłości - książka, która będę czytać jeszcze wiele razy w przyszłości.


Nie chciałam się powtarzać, ale nie mogę inaczej. Taką książką jest "Akademia Wampirów", do której  zawsze wracam i czytam ją po polsku i w oryginale.


10. Dzielimy się miłością - kogo taguję?

Jak popatrywałam na innych blogach, to nie robiły go Lena Magdosz, Miasto Książek i Klaudia także serdecznie Was zapraszam dziewczyny!



Dziękuję wszystkim za zapoznanie się z postem, mam nadzieję, że Was nie zanudziłam!
Do zobaczenia!

niedziela, 18 grudnia 2016

Zaraz święta - co i gdzie kupić?

Witam! Dzisiaj przychodzę do Was z kilkoma propozycjami prezentowymi, które można kupić na ostatnią chwilę. Nie ukrywajmy - czasem zdarza się, że nie zdążymy czegoś kupić, a teraz jest mały problem. Poniżej zapisałam kilka propozycji, gdzie można coś kupić szybko i przede wszystkim - nie przepłacając.


1. Książki.
Zaczęłam od oczywistej oczywistości. Zamawiając w dyskontach i księgarniach książkowych oszczędza się pieniądze, a przesyłka dochodzi zawsze szybko.
Dyskonty książkowe, które szczególnie Wam polecam to: Aros, Nieprzeczytane, Czytam.pl
Dobrze jest tam zamawiać do pobliskiego kiosku Ruchu, dokąd przesyłka przyjeżdża w 2-4 dni albo do paczkomatu, gdzie przesyłka przyjeżdża w 3-5 dni (to już nie jest takie pewne na dzień wigilii, ale warto próbować).

2. Targi świąteczne.
Nie każdy potrzebuje książek do szczęścia albo po prostu lubi przedmioty o tematyce świątecznej. Teraz otwierane są różnego rodzaju targi świąteczne, dlaczego więc nie skorzystać? Można tam znaleźć ciekawą biżuterię, piękne pierniki (mniam!) i wszelkiego rodzaju kubki, ozdoby i kule śniegowe (dla kolekcjonera to fajna sprawa!). Może więc warto się przejść poszukać czegoś na targach?

3. Nie ufasz cenom z targów? Nie ma problemu!
Jeżeli chcielibyście poszukać przedmiotów z motywem świątecznym, ale Waszym zdaniem ceny są wyższe niż przedmiot rzeczywiście jest wart, można się przejść do innych sklepów, które także sprzedają tego rodzaju przedmioty.
Jednym z nich będzie oczywiście wszystkim znany empik. Ciekawe przedmioty można też znaleźć w sklepie home&you, a biżuterię można znaleźć w sklepach z ubraniami. Jeżeli w Waszym mieście nie ma tego rodzaju sklepów, można się też przejść do sklepów typu Tesco, Biedronka, Carrefour czy Netto, ponieważ tam też często można kupić fajne kubki czy sprzęty (a nawet książki!).

4. Kosmetyki.
Wydają się Wam zbyt oczywiste? Nic bardziej mylnego! Świetne kosmetyki można kupić w sklepach typu The Body Shop - tam kosmetyki są produkowane naturalnie, mają piękne owocowe zapachy, a obsługa zawsze chętnie pomoże coś dobrać. Jeśli jednak musicie liczyć tylko na supermarkety, to ma się dwie możliwości - kupić przygotowany już zestaw (ale wtedy dobrze też kupić jakieś ciekawe słodycze, żeby nie wyglądało, że się nie postaraliście) albo skomponować własny! Po co kupić zestaw przedmiotów z jednej firmy? Dla pań szczególnie ciekawym zestawem byłoby wybranie soli do kąpieli (ale wtedy potrzeba znać gust tej osoby, a jeżeli się go nie zna, to najlepiej szukać zapachów podobnych do truskawek, jagód, broń Boże lawenda, nie każdy ją lubi), ciekawego mydła (mydła od tutti frutti mają świetne zapachy), pomadkę do ust (kobiety lubią malować usta, zwłaszcza zimom) oraz opcjonalnie perfumy, jeżeli wie się, jakie ta lubi.

5. Świece.
No dobra, same z siebie nie nadają się na prezent, ale są świetnym dodatkiem! Ważne jest by dobrać świecę o neutralnym zapachu (na pewno będzie takim zielone jabłko) i przede wszystkim wyglądającą schludnie.


Mam nadzieję, że komuś pomogłam tymi sugestiami. W moim przypadku zwykle się sprawdzają, ale prezenty to sprawa indywidualna, jednej osobie wystarczy karta podarunkowa, inna za taki prezent wyśmieje. Pamiętajcie więc, by przy wyborze myśleć o osobie, której ten prezent damy.
Które z tych prezentów wydają Wam się najbardziej uniwersalne? Jakiego typu prezenty najczęściej kupujecie? Czekam na Wasze komentarze!
Pozdrawiam i do jutra!

sobota, 17 grudnia 2016

Coś o czym nie mówię - seriale.

Cześć kochani!
Dzisiaj zdecydowałam się napisać o serialach, które oglądam. Rzadko o tym wspominam, a nie chciałabym by wszyscy myśleli, że jedyne co robię to się uczę i czytam.

Poniżej znajduje się lista 5 seriali, które szczególnie polubiłam.


#5
"Dawno, dawno temu"

To co mnie przyciągnęło do serialu to wszechobecny motyw baśni. Tak samo jak "Akademia Dobra i Zła" interpretuje znane nam wszystkie baśni na nowo, więc jeżeli ktoś z Was lubi tego rodzaju wątki, to na pewno serial jest wart obejrzenia ;)


#4
"Miraculum. Biedronka i Czarny Kot"

Nie wiem, co mnie do tej bajki przyciągnęło. Grafika jest po prostu urocza, a komizm sytuacyjny wszechobecny. Kocham ten serial chyba za sam fakt istnienia.

#3
"Flash"

Serial jest oparty na znanym wszystkim komiksie. Zwykle nie oglądam filmów czy seriali o postaciach bohaterów, jednak wraz z "Kapitanem Ameryką" i "Doktorem Strangem" są to jedyne ekranizacje, które naprawdę mi się podobają.

#2
"Doctor House"


O tym serialu pewnie wiecie wiele. Uwielbiam sposób bycia House'a (chociaż współczuję trochę jego podwładnym) a przy okazji, oglądając ten serial można się naprawdę wiele nauczyć.

#1
"Doctor Who"

Kocham, kocham, KOCHAM! Serial jest naprawdę świetny i można go oglądać już od lat 60. Szczególnie pokochałam  Davida Tennanta w roli Doctora (Aktora można widzieć między innymi w filmie "Harry Potter i Czara Ognia" gdzie gra Bartiego Croucha juniora). Oczywiście, jest to serial science-fiction, więc warto się zastanowić przed obejrzeniem go, czy na pewno lubi się tego rodzaju seriale.


Oglądacie któryś z tych seriali? Jeśli tak, to co o nich sądzicie? Jakie inne seriale oglądacie? Chętnie o tym poczytam, także piszcie w komentarzach!
Do jutra!

piątek, 16 grudnia 2016

Co kupić? - moje książkowe propozycje prezentów na Boże Narodzenie

Cześć!
Mamy kolejny dzień BLOGMAS na moim blogu. Poniżej znajduje się lista kilku książek, które moim zdaniem warto rozważyć jako prezenty świąteczne. Wszystkie propozycje podzieliłam ze względu na gatunek (fantastyka, obyczajowe itp.) oraz ze względu na wątki, które mogłyby niektórych odrzucać, bądź przyciągać (np. nie każdy lubi książki o wampirach). Warto też zaznaczyć, że są to moje subiektywne opinie i jest to bardziej niż możliwe, że z kilkoma propozycjami możecie się nie zgadzać.

No dobra, ale zanim przejdę do propozycji, chciałabym Wam powiedzieć, czego na pewno NIE kupować. (Wyjątkiem będzie sytuacja, kiedy osoba, której prezent dajemy, pragnie książki, która należy do jednej z poniższych).
Zacznijmy od rzeczy oczywistej, czyli książek o tematyce typowo wakacyjnej, jak np. "Greckie wakacje" czy "lato_w_mieście.blog". Tego rodzaju powieści najlepiej się czyta w wakacje, a teraz tylko sprawią, że będzie się bardziej za nimi tęskniło.
Kolejne książki, których na Boże Narodzenie nie powinno się kupować, to książki o tematyce bożonarodzeniowej. Bardzo dziwnie to brzmi ,ale już przychodzę z wytłumaczeniem. Książki te najczęściej czyta się właśnie w Boże Narodzenie. U każdego oczywiście panują inne tradycje, u mnie prezenty otwiera się już w wigilię, ale wielokrotnie słyszałam o tym, że niektórzy otwierają prezenty dopiero 25 grudnia. Patrząc na to, że większość książek o tematyce świątecznej zaczyna się zwykle 23/24 grudnia, to czytanie tego z opóźnieniem, nie nadaje już takiego nastroju. Moim zdaniem książki tego rodzaju można kupować na Mikołajki, ewentualnie na wigilie klasowe (jeżeli sobie robicie w klasie prezenty).

No dobra, powiedziałam czego nie kupować. A co byłoby ciekawym pomysłem na prezent?

Obyczajówki

  1. Zacznijmy oczywiście od twórczości Cecelii Ahern. Choć do tej pory przeczytałam zaledwie 4 jej książki, to jestem pewna, że jej twórczość może spodobać się każdej kobiecie. Jej twórczość może raczej nie przypaść do gustu mężczyznom, ponieważ autorka pisze książki, w których dość ważną rolę gra miłość.
  2. Mówiąc o obyczajówkach, nie mogłabym nie wspomnieć o twórczości Blue Jeansa. Napisał on dwie serie - „Piosenki dla Pauli" oraz „Klub Outsiderów". Druga z nich jest dość uniwersalna, ponieważ opowiada o przygodach szóstki przyjaciół. "Piosenki dla Pauli" niekoniecznie mogą się spodobać, jeśli nie lubi się, gdy wątek miłości przeważa w historii.

Fantastyka
  •  Fantasy
  1.  Seria "Lux" Jennifer L. Armentrout. Z kimkolwiek bym nie rozmawiała, Ci co czytali ją są naprawdę z niej zadowoleni. Przyjemne jest też to, że autorka od pewnego momentu pisała perspektywę obu głównych postaci.
  2.  "Dzień, w którym umarłam" Belen Martinez Sanchez. Bardzo ciekawa książka, z motywem zaświatów (co w sumie można wywnioskować po polskim tytule, ale ciiiii).
  3. Twórczość Katarzyny Bereniki Miszczuk. Spośród wszystkich jej książek, na razie tylko jedna nie należy do fantasy. Jej książki są ciekawe, jak już wciągają kogoś, to w całości. To co może trochę odrzucać, to fakt, że większość tworzonych przez nie bohaterek działa lekkomyślnie.
  4. Dalej oczywiście 'Silver" Kristin Gier. Książki są świetne, pisane lekkim językiem, przyjemne od czytania i przezabawne!
  5. Moja ukochana "Akademia Wampirów" Richelle Mead <3 Te książki są naprawdę świetnie, nie ważne czy czyta się je po polsku, czy po angielsku. Nie powinno się kupować tej książki osobom, które nie lubią, gdy w powieściach jest motyw wampirów, bo jak sam tytuł na to wskazuje - jest ich tam pełno.
  • Science-fiction
  1. "Czerwona Królowa" Victorii Aveyard. Książka jest naprawdę intrygująca i nieprzewidywalna.
  2. "Starter" Lissy Price. Seria jest ciekawie przemyślana. To co może ją odrzucać (tak samo jak wyżej wspomnianą "Czerwoną Królową") jest to, że książki są pisane w podobny sposób co Igrzyska Śmierci. Pewnie wielokrotnie słyszeliście o tym, że ostatnio w wielu powieściach pojawiają się podobne schematy, do w książkach Suzanne Collins. Te dwie serie do nich należą.
  3. "Plaga Samobójców" Suzanne Young. Jest to ciekawa młodzieżówka. (Co śmieszne, jakiś czas temu w szczecińskim empiku widziałam tę książkę na półce z pomocami naukowymi). Książkę warto przeczytać choćby dlatego, że uczy, jak nie dać się depresji.

 Kryminały
  1. Tu w sumie nie podam Wam wielu tytułów. Sara Shepard pisze w bardzo ciekawy sposób, co można zauważyć, czytając serie "Pretty Little Liars" i "The Lying Game". Czytając te książki przez cały czas zastanawia się, kto rzeczywiście jest sprawcą, a autorka całkowicie nam to utrudnia.
To tyle na dzisiaj. Do zobaczenia jutro, w kolejnym BLOGMASOWYM poście!
Ciao!

czwartek, 15 grudnia 2016

Świąteczna playlista!

Cześć! Dzisiaj przygotowałam dla Was moją playlistę na okres przedświąteczny. Są to utwory, które kojarzą mi się ze świętami, ale nie muszą być one typowo świąteczne. Gotowi? Zapraszam!


1.
Na samym początku oczywiście znane wszystkim "Last Christmas".
Może i piosenka jest stara, ale za każdym razem miło mi się jej słucha.



2.
Dalej, oczywiście "All I Want For Christmas Is You". Kojarzy mi się z wszystkimi wigiliami klasowymi i zajęciami języka angielskiego,  na których śpiewaliśmy tę piosenkę.

3.
Piosenka świetna do śpiewania, tańczenia i ogólnie do słuchania, czyli "Merry Christmas Everyone"! Cały czas mi po głowie chodzi!


4. To ostatnia piosenka typowo świąteczna, czyli "Let It Snow". 


5. Jakkolwiek to będzie wyglądać, "Let it go" także kojarzy mi się ze świętami. Może chodzi o ten śnieg, może dlatego że często zdarza mi się to oglądać w okresie świątecznym. W każdym razie, ta piosenka w święta mi towarzyszy.

6. Na samym końcu piosenka po polsku. Jest to "Kolęda Warszawska". Piosenka jest piękna, za każdym razem jak jej słucham, mam ochotę płakać. Nawiązuje ona do wydarzeń z 1939 roku i jest swego rodzaju modlitwą.



To już koniec tego postu. Jutro na blogu pojawi się moja lista propozycji książkowych prezentów, także zapraszam jutro!
Pozdrawiam!
Lexi D.

środa, 14 grudnia 2016

Rozdział XLIII.

Nasze BLOGMAS nadal trwa! Po wczorajszej przerwie przychodzę do Was z kolejnym rozdziałem. Żeby nie było - wszystko odnośnie rozdziałów działa tak jak zwykle, Może będzie tu 26 komentarzy? Dacie rady. 


A co jutro w ramach BLOGMAS? Jutro będziecie mogli poczytać już o czymś typowo świątecznym, a dokładniej o tym, jakie świąteczne piosenki towarzyszą mi w te święta. :) No cóż, miłego czytania!







_____________________________



Po kilku próbach, Oli wreszcie udało się wejść do świata luster. Wtedy zdecydowałem się przypomnieć jej kilka podstawowych faktów.
- Pamiętaj! Jeżeli nie chcesz, by cię ktoś w realnym pomieszczeniu widział, poprzez lustro, to nie możesz dotykać tafli szkła. Możesz się przemieszczać po świecie luster, tylko tam, gdzie we właściwym świecie znajdują się lustra. Przedmioty poruszone w tym świecie przesuną się tak samo w świecie rzeczywistym.
- Okay. - odpowiedziała. - Możemy wrócić?
- Oczywiście.
Ola podeszła do lustra i przeszła na drugą stronę. Poszedłem w jej ślady.
Po chwili byłem już w świecie rzeczywistym.
- Nie lubię tam być. - nagle znikąd powiedziała Ola. Zdziwiłem się jej wyznaniem, ponieważ moim zdaniem przebywanie w świecie luster było znacznie przyjemniejsze. Nikt mnie nie obrażał, mogłem robić co tylko chciałem, a i tak nikt nie mógł się o tym dowiedzieć.
- Dlaczego? - zapytałem, zastanawiając się nad tym, jaka może być jej odpowiedź.
- Sama nie wiem... Ta energia... czuję, jakbym nie miała tam nad niczym władzy.
- Ach, no tak. - i wszystko stało się jasne. - Czarodzieje pobierają energię z ziemi. Trudno to zrobić, kiedy jest się w świecie stworzonym ze szkła.
- Jak ty możesz korzystać z magii? - zastanowiła się. - Przecież ogień  nie jest zapalony wszędzie, gdzie jesteś, a mimo to jesteś w stanie czarować.
- Demony pobierają energię z ognia piekielnego. Zauważyłaś, że jestem cały czas rozgrzany? To dlatego, że moja krew wchłania na jakiś czas ten ogień, by się ogrzewać, dając mi magię na długi czas. Jeżeli nie nadużywam mocy, energia sama mi się regeneruje dzięki promieniom słonecznym. Dla porównania, ty, jako dziecko szatana, masz drobną cząstkę tego płomienia w sobie, dzięki czemu nie musisz znajdować się w piekle, by regenerować moc.
- Och...
Widziałem, że coś jest nie tak z Olą. Przez cały czas jej oczy patrzyły na mnie smutno, były szkliste i jakby nieobecne.
- Olu, co się dzieje? - zapytałem. - I nie wmawiaj mi, że nic, bo dobrze cię znam.
- Po prostu... - zaczęła zrezygnowana. - Nie chcę jechać  na misję. Chcę odnaleźć moją przyjaciółkę. Jak mam to zrobić, będąc na tej przeklętej misji?
- Na pewno odnajdziemy Karolinę. - ciężko mi było w to uwierzyć, ale mówiąc coś takiego, czasu jest się w stanie samemu do siebie przekonać. Na mnie nie podziałało.
- Jak możesz być tego pewien? - Ola chyba nie zauważyła mojego braku przekonania. Może to i lepiej. - Jedyny nasz trop prowadził do piekła, a tam jej nie ma!
Dało mi to do myślenia. Po chwili uświadomiłem sobie, gdzie nie szukaliśmy.
- A jeśli Karolina jest w niebie?
- Jakim cudem? Przecież nie umarła!
- A jeśli została tam przeniesiona, ponieważ nikt by nie pomyślał, że może tam być?
- Zapytajmy Alessię. Może ona coś słyszała.
- Dobry pomysł.
Ruszyliśmy w stronę szkoły. Nad nami wisiały ciemne chmury.
- Pospieszmy się. Chyba będzie padać.
Nie myliłem się. Ledwo weszliśmy do szkoły, a już za nami lało.
- Alessandra! - usłyszeliśmy z końca korytarza. Szybko podeszliśmy do anielicy.
- Akurat do ciebie szliśmy. - odparła Ola.
- Powiecie o co chodzi po drodze. Twoja matka chce z tobą rozmawiać, a ja oczywiście zapomniałam wziąć z twojego pokoju telefon.
- Dobrze. Miejmy to za sobą.
Po drodze powiedzieliśmy Alessii o naszych podejrzeniach.
- Impossibile! Przecież anioły mają chronić, a nie krzywdzić.
- Może ktoś dał fałszywy alarm, że jest w niebezpieczeństwie?
- Sama nie wiem... No dobrze, zobaczę co da się zrobić.
W momencie, gdy weszliśmy do Oli pokoju, zadzwoniła jej komórka. Od razu odebrała.
- Halo? Cześć mamo.
Przez chwilę  słuchała.
-Aha, tak wiem, jestem okropna... Tak, to chyba dobrze, że ludzie gratulują ci odważnej córki... Mi też szkoda, że tak się wydarzyło... Dobrze, następnym razem zrobię coś takiego, zanim dojdzie do jakiejkolwiek śmierci... Czekaj, co?!
Ostatniej reakcji towarzyszyły szerokie jak spodki oczy Oli. Spojrzeliśmy z anielicą po sobie, a potem Ola wróciła do rozmowy.
- Jak długo?... Czemu mi nie powiedziałaś?... Dobrze... Cześć.
Rozłączyła się. Alessia od razu zapytała:
- O co chodziło?
- Moja matka... ona... jest w ciąży.
-Co?! - krzyknąłem z anielicą jednocześnie.
- To ósmy miesiąc.  Poprosiła znajomą elfkę, by rzuciła czas, dzięki któremu nie widać jakichkolwiek objawów po niej. Typowe.
- Dlaczego to przed tobą ukrywała?
- Coś mówiła, że nie chciała, bym się emocjonowała, czy coś.
Na chwilę zapadła cisza.
- Gdzie będzie rodzić? - zapytałem.
- W Szczecinie. Ma tam znajomą lekarkę, która pomoże utajnić jej wizytę. W trakcie misji pozwolą mi zobaczyć dzieciaka, zanim zostanie oddany ludzkiej rodzinie.
- Będziesz chciała go zobaczyć?
- Nie wiem.
Wiedziałem, że w głowie Oli był wtedy chaos. Ola pewnie myślała, że jej matka będzie kochała tego dzieciaka bardziej niż ją.
- Może to lepiej. Może będzie to chłopiec, który później zapewni mojemu rodowi wiele potomków, którzy sprawią, że ród nie wygaśnie. - powiedziała Ola.
- A co z tobą? - zapytała Alessia. - Za te kilka lat nie chciałabyś mieć dzieci?
- Nie powinnam mieć dzieci. Byłyby to w jednej czwartej istoty piekła. To nie wyszło by nikomu na dobre.
- No tak...
- Mogę zostać sama? Muszę to wszystko poukładać w głowie.
- Oczywiście. - anielica wyszła od razu.
Podszedłem do Oli i ją przytuliłem. Wyszeptałem do jej ucha, że wszystko będzie dobrze i przeniosłem się do siebie.
***
- Ola? Ola, wstawaj! - ktoś krzyczał.
- Za chwilę. - wymruczałam.
- Spóźnisz się na śniadanie!
- Cicho...
Jak tak można kogoś budzić? To zbrodnia w biały dzień.
Nagle zrobiło mi się zimno. Nie, mokro. Zostałam oblana wodą!
- Tego już za wiele!
Wyskoczyłam z łóżka, wprost na Alessię, trzymającą kubek, w którym wcześniej musiała być woda.
- O, wstałaś już. - udała zaskoczenie. - Idź się szybko ubrać, to może zdążysz na śniadanie.
- Nigdy więcej nie oblewaj mnie wodą.
- To się budź o czasie. No już, pospiesz się!
Ten dzień nie zapowiadał się kolorowo.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Christmas is coming BOOK TAG

Cześć wszystkim! Ostatnio na facebooku zapowiedziałam Wam, że na blogu będą pojawiać się posty w ramach BLOGMAS. Będzie to wyglądało tak, że codziennie (poza wtorkami) do 25 grudnia będą się pojawiać posty o różnej tematyce. Oczywiście ten okres zacznę tagiem książkowy  - CHRISTMAS IS COMING BOOK TAG. Nie przedłużam, tylko zapraszam do czytania ;)

Śnieg, czyli książka, którą pokochałeś, ale potem jednak nie dokończyłeś.

Niestety jest taka książka - "Lekcje z pingwinem" Toma Michelle'a. Muszę to wreszcie skończyć!


Bałwan, czyli książka, którą może przeczytać cała rodzina.

To żeby nie było, że każdy mówi "Harry Potter"... W tym miejscu doskonale przypasuje "Dawca"  Lois Lowry. Przyjemna książka i uniwersalna.


Święta, czyli książka, która sprawia, że jesteś szczęśliwy.

Od czego by tu zacząć... tutaj mogłabym wymieniać wszystkie książki napisane przez Richelle Mead i Katarzynę Berenikę Miszczuk. A więc ograniczę się tylko do "Akademii Wampirów" i "Drugiej szansy" :)


Mikołaj, czyli książka, którą chciałbyś dostać pod choinkę.

O tym jeszcze trochę później będzie, ale bardzo, bardzo, ale to bardzo chciałabym przeczytać "Waleczną czarownicę" Danielle L. Jensen, która niestety doczeka się premiery dopiero w styczniu :< Z takich co już są, to choćby "Przebudzona o świcie" C. C. Hunter.


Śnieżka, czyli książka, która złamała ci serce.

Żeby była tylko jedna... "Silver. Druga księga snów" ostatnio złamała mi serce... Od pewnego momentu moje biedne serduszko pękało po kolejnych słowach i wydarzeniach... Ale nie powiem Wam o co chodzi, bo przecież nie wypada spoilerować, zwłaszcza przed świętami!


Sanki, czyli książka, którą kochacie ponad wszystko.


Żeby się nie powtarzać, to oczywiście "Cześć, księżniczko" Blue Jeansa. Kocham, kocham i jeszcze raz KOCHAM!


Mróz, czyli książka, którą cię zawiodła.

Do takich książek należy "Wszechświat kontra Alex Woods". Ludzie się nią zachwycali, to przeczytałam. Znudziłam się, czytając to. A gdy ktoś mi próbował  wmówić, że to fajna pozycja, to argumenty mnie nie przekonały.



Tym razem do wykonania tagu nominuję jedynie Lenę Magdosz (która NA PEWNO to teraz czyta). Miłego robienia tagu! ;)

To na tyle z tego postu. Kolejny BLOGMASOWY post już w środę i będzie to... kolejny rozdział.  A co w czwartek, to dowiecie się w środę. ;) 
Do zobaczenia (przeczytania) wkrótce! :D
Lexi D.

czwartek, 8 grudnia 2016

Sąd książkowy #1 - "Złoty Kompas"

Cześć!
Jakiś czas temu (tak ze 4 miesiące bym powiedziała) powstała na facebooku pewna grupa blogerek, które sądzą książki. Tak jakoś wyszło, że zostałam do niej dodana, jednak na początku się nie udzielałam, bo chciałam zobaczyć, jak to mniej więcej wygląda. Po jakimś czasie, wreszcie zdecydowałam się brać udział w "rozprawie" książki. Padło na "Złoty Kompas", czy też w wersji brytyjskiej - "Zorzę Północną". Osobą, z którą miałam przyjemność prowadzić rozprawę jest Suomi, także zapraszam do naszych przemyśleń i osądźcie, która z nas miała więcej racji :)






















Oskarżyciel: Oskarżam "Złoty Kompas" o bycie książką bardzo naiwną. Widziałam kiedyś fragment filmu i bardzo mi się podobał, ale niestety o istnieniu książki dowiedziałam się dopiero niedawno i od razu zapragnęłam ją przeczytać. Niestety była to tylko naiwna historia dla dzieci, a do tego główna bohaterka była całkowicie nijaka.

Obrońca: Sprzeciw! Książka rzeczywiście skierowana jest przede wszystkim do młodszych czytelników, ale co z tego? Każdy z nas patrzy na treść powieści w zupełnie inny sposób i może ona bawić zarówno młodszych jak i starszych czytelników. Główna bohaterka wychowywała się wśród ludzi wysoko postawionych, przez co na pierwszy rzut oka wydaje się być osobą nudną i bez charakteru. To właśnie sposób, w jaki próbuje naśladować starszych, sprawia, że dorośli także dobrze się bawią czytając tę pozycję.

Oskarżyciel: Pierwsze tomy Harry'ego Pottera czy moich ukochanych Zwiadowców też skierowane są raczej do młodszych czytelników, a mimo to wciąż świetnie się przy nich bawiłam. Dziecko zachowujące się jak dorosły ma zniszczone dzieciństwo i po niej było to widać. Tylko i wyłącznie słuchała się ich rozkazów oraz grała salonową lalkę.


Obrońca: Lyra zdawała sobie z tego sprawę i w pewnym momencie zdecydowała się powiedzieć „Stop” takiemu traktowaniu. Uciekła i, jak w powieści można zauważyć, udowodniła, że nie jest tylko laleczką, pokazała, że umie walczyć o swoje i wreszcie: że dla przyjaciół może zrobić wszystko. Salonowa lalka posłuchałaby swoich opiekunów i trzymałaby się od wszystkiego z daleka, a tego bohaterka nie zrobiła.

Oskarżyciel: Rzeczywiście, ale wciąż zdecydowanie daleko jej do niesamowitej postaci. Wciąż brak jej jakieś ikry, która sprawiłaby, że zakochałabym się w jej osobowości. Poza tym pomysł na fabułę był okropny i nieludzki. Zazwyczaj lubię takie rozwiązania, ale nie w książkach dla dzieci i przede wszystkim temu czegoś brakowało.

Obrońca: Nie każda powieść, którą można kupić w księgarni będzie niesamowita, sprawiająca, że zabraknie nam tchu w trakcie czytania. Lyra nie miała być kimś, kogo pokochamy, miała być dzieckiem, którego losu powinniśmy żałować, na której życie ona sama nie ma wiele wpływu. Każdy autor ma zupełnie inną wizję świata i najwidoczniej Philip Pullman zdecydował się pokazać świat, jako okrutne miejsce, dzięki czemu dzieci przestałyby postrzegać świat w jaskrawych barwach, doszłyby do tego szarości i czerń. Dzięki takiemu zabiegowi, dzieci wchodzące w dorosłość nie boją się wyzwań, mają świadomość, że mogą ponieść porażkę.

Oskarżyciel: No dobrze, po części się zgodzę, ale można było to opracować w jakiś ciekawszy sposób. Podobał mi się pomysł z daimonami, ale badania nad tym, co się stanie, gdy pozbawi się ich najmłodszych i światy równoległe? Trochę nie rozumiem związku między jednym a drugim.

Obrońca: Akurat w tym miejscu wszystko kręciło się wokół Pyłu. Z tego, co słyszałam, w kolejnych częściach jest to dokładniej wyjaśnione, dlatego też myślę, że był to zabieg świadomy, który miał sprawić, że czytelnicy sięgną po kolejne tomy, szukając odpowiedzi.


Mam nadzieję, że podobała Wam się realizacja naszej rozprawy :) Dajcie znać w komentarzach, czy chcielibyście więcej tego rodzaju postów, a także, czy powinnam częściej rozmawiać z blogerkami na różne tematy, o czym później moglibyście czytać ;) 
Pozdrawiam,
Lexi D.

sobota, 3 grudnia 2016

„Szeptucha"; Recenzja #12



Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk

Wydawnictwo: W.A.B.

Data premiery: 3 lutego 2016r.

Ilość stron: 352

Kategoria: fantasy

Moja ocena: 9/10















Żeby zrozumieć, o czym jest „Szeptucha”, najpierw należy wyobrazić sobie, że Mieszko I nie przyjął chrztu. Następnie, mając to na uwadze, wyimaginować sobie, jak wyglądałaby Polska w XXI wieku.
Gosia Brzózka, po ukończeniu medycyny, musi udać się na roczną praktykę do szeptuchy, wiejskiej znachorki, która jest podstawowym ogniwem polskiej służby zdrowia. Dziewczyna jest bardzo niezadowolona z tego obowiązku, gdyż wiąże się on bezpośrednio z przyrodą (której nie znosi), chodzeniem po lesie pełnym kleszczy (których się panicznie boi) oraz z bogami (w których nie wierzy).
Bohaterka powieści wyjeżdża na praktyki do Bielin, gdzie już pierwszego dnia spotyka najprzystojniejszego mężczyznę, jakiego kiedykolwiek widziała. Mieszko, uczeń lokalnego wróża, jest tajemniczy, przez co niezwykle intryguje Gosię.
Gosię czeka w Bielinach ciężka praca nie tylko związana z pokonaniem lęku, jaki wywołuje w niej możliwość zachorowania na boreliozę. Będąc na praktykach u szeptuchy, musi uwierzyć w bogów, poznać wszystkie zabobony oraz zapamiętać właściwości wielu ziół. Nie jest to dla niej łatwe, gdyż Gosia, jako człowiek po ukończeniu medycyny, wierzy jedynie w antybiotyki i to co zobaczy.

Co się stanie, jeżeli bogowie zapragną, by Gosia w nich uwierzyła?
Czy Mieszko jest tym, za kogo Gosia go uważa?
Czy bohaterka przekona się do zawodu szeptuchy?
Czy dziewczynie przestanie doskwierać samotność?

Powieść zaintrygowała mnie już w momencie, gdy autorka napisała na swojej stronie, że jest w trakcie jej pisania. Ostatnio coraz rzadziej spotyka się książki o tematyce słowiańskich bóstw, dlatego też ta pozycja szczególnie przykuła moją uwagę.
Autorka w niesamowity sposób wykreowała postaci. Każdy ma zupełnie inny typ osobowości, dzięki czemu każdemu z nich można by przypisać jakąś indywidualną cechę, której innym bohaterom brak.
Szczególnie spodobała mi się postać Baby Jagi, czyli szeptuchy. Z jednej strony była wyrozumiała, cierpliwa i wesoła, a z drugiej – uszczypliwa, przesądna i arogancka. Wspierała Gosię, kiedy ta tego potrzebowała, ale też miejscami, dawała jej jasno do zrozumienia, jak bardzo się myli.
Powieść w niesamowity sposób wprowadza czytelnika w świat magii i słowiańskich bóstw. Dzięki niej możemy poznać obrzędy i tradycje, jakie panowały w naszym kraju ponad tysiąc lat temu.
Książkę czytało mi się szybko, czytając nie mogłam się doczekać tego, co spotka mnie na kolejnej stronie. Dialogi były świetne, wypowiedzi Gosi i jej przyjaciół często doprowadzały mnie do śmiechu.
„Szeptucha” to świetna zapowiedź dalszych losów Gosi i już nie mogę się doczekać, aż w moje ręce wpadnie kolejna część, czyli „Noc Kupały”. Z niecierpliwością czekam na zapoznanie się z kolejnymi wydarzeniami, jakie czekają tych niesamowitych bohaterów.
Publikację polecam przeczytać nie tylko, dlatego że jest świetnie napisana, opowiada o czymś rzadko spotykanym, czy wyszła spod pióra Polki, choć są to już dobre powody do zapoznania się z nią. Powieść polecam przeczytać, gdyż pokazuje, że warto cieszyć się z chociażby krótkiej chwili szczęścia. Powinniśmy szukać pozytywów w naszych codziennych czynnościach, tak jak Gosia, bo to dzięki temu nasze życie nabiera barw.


Czytaliście już tę pozycję? :) Jeżeli tak, to czy podobała Wam się? A jeżeli nie, czy macie zamiar po nią sięgnąć?
Pozdrawiam!
Lexi D.

piątek, 25 listopada 2016

"Nerve"; Recenzja #11

Tytuł oryginału: Nerve
Autor: Jeanne Ryan
Tłumaczenie: Donata Olejnik
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data premiery: 31 sierpnia 2016r.
Ilość stron: 300
Kategoria: science-fiction/obyczajowa
Moja ocena: 7/10






Vee jest klasyczną nastolatką. Ma marzenia, przyjaciół, pasję i uczy się. Od dłuższego czasu jej to nie wystarcza.
Sydney, przyjaciółka Vee, jest bardzo popularna, co zawdzięcza swojej niezwykłej urodzie. Jest aktorką w szkolnym teatrze, gdzie większość głównych ról przypada właśnie jej. Vee cieszy się szczęściem przyjaciółki, ale doskwiera jej życie w cieniu osoby idealnej.
Pewnego dnia zmęczona pomocą przyjaciółce przy roli w teatrze, ulega wypadkowi, po którym rodzice zmartwieni o nią, uniemożliwiają jej wszelkiego rodzaju wyjścia. Po dłuższym czasie ustalają termin, w którym Vee będzie mogła jak każda nastolatka wychodzić z przyjaciółmi na imprezy.
Podekscytowana dziewczyna nie może się doczekać wolności. Na każdym przedstawieniu przyjaciółki, obserwuje zza kulis Sydney i chłopaka, w którym się podkochuje. Zazdrość o przyjaciółkę popycha ją do wzięcia udziału w Nerve.
Nerve to swego rodzaju reality show, do którego każdy może się zgłosić. By to zrobić, należy nagrać filmik z jednym z podanych na oficjalnej stronie wyzwań. Za każde wyzwanie uczestnik dostaje wymarzone nagrody.

Co się stanie, gdy Nerve wybierze Vee do kolejnych wyzwań?
Czy nagrody przekonają Vee do podejmowania coraz to trudniejszych wyzwań?
Czy uczucie Vee do chłopaka z teatru przeminie, dzięki poznanemu przez Nerve Ianowi?
Jakie zadania będą czekać Vee i Iana?
Jaki wpływ na przyjaźń Vee z Sydney będzie miało Nerve?

Nie polubiłam głównej bohaterki. Była niezwykle irytująca. Nie dostrzegała wielu ważnych faktów oraz pozwalała, by młodzieńcze zauroczenie decydowało za nią.
Powieść przedstawia różne problemy, dotyczące młodych ludzi. Nie brakuje w niej nieszczęśliwego zakochania, tak zwanego "friendzone" czy sprzeczek zazdrosnych przyjaciółek. Każda postać z otoczenia głównej bohaterki miała jakiś wpływ na akcję, ponieważ każdy w jakiś sposób brał udział w popchnięciu Vee ku wyzwaniom Nerve.
Mimo że bohaterka przez większość akcji twierdzi, że nie bierze udziału w Nerve dla nagród, jej zachowania wskazują na coś zupełnie przeciwnego. Jeśli nawet nie robi tego dla nagród, to robi to po to, by kogoś zdenerwować, bądź dla chłopaka. Vee jest egoistką, choć ukrywa to pod ładnymi słowami i dobrymi czynami.
Historia zdecydowanie jest zabawna. Przez większość stron śmiałam się z głupoty głównej bohaterki. Choć wielokrotnie spotkałam się z irytującą postacią w książkach, jeszcze nigdy nie czytałam o tak lekkomyślnej dziewczynie.
Choć książka nie należy do tych "z wyższej półki", to na pewno warto ją przeczytać. Pokazuje zasady działania reality show i jego wpływu na biorących  w nim udział ludzi. Wykreowane przez autorkę postaci nie zachwycają, ale wartka akcja umożliwia nam przyjemne przeczytanie książki. Dodatkowo pokazuje coś co we współczesnym świecie jest na porządku dziennym - manipulację. Książka pokazuje nam, jak zauważyć manipulację i czego nie robić, gdy już do niej dojdzie.


Czytaliście już tę pozycję? A może dopiero macie zamiar? Napiszcie w komentarzach! :D
Pozdrawiam i życzę miłego weekendu!
Lexi D.

wtorek, 22 listopada 2016

Rozdział XLII.

Kolejny rozdział specjalnie dla Was! Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Może spróbowalibyście zostawić 25 komentarzy? :/ Miłego czytania!


________________________________________________________




Leżałam w łóżku, gdy nagle rozległo się pukanie. Na początku chciałam prosić Alessię, która tymczasowo zajęła łóżko Karoliny, o otwarcie drzwi, ale dość szybko zauważyłam, że anielicy nie było.
Przez chwilę liczyłam, że niespodziewany gość sobie pójdzie, ale pukanie nie ustąpiło.
Mozolnie wstawałam z wygodnego łóżka i podeszłam do drzwi. Nie myślałam o tym, że jestem w piżamie, bo zamierzałam spławić gościa.
- Witaj Olu. - tego gościa nie mogłam wyrzucić. W progu stała szkolna psycholog.
- Zień dobry pani psor. - wybełkotałam trochę zaspana. Po chwili ziewnęłam, nie zasłaniając nawet ust.
- Och, chyba cię nie obudziłam? - na jej twarzy widziałam  zaskoczenie. - Sądziłam, że jedenasta to dobra godzina.
- A o so chozi?
- Poproszono mnie, o przeprowadzenie z tobą zajęć. Spokojnie, nie musimy wychodzić z twojego pokoju.
- Niech pani wejdzie. - powoli zaczęłam się budzić. - Może pani chwilkę poczekać? Szybko się ubiorę.
- Naturalnie nie ma problemu.
Wyjęłam z szafki bieliznę, jeansy i czarny podkoszulek. Poszłam do łazienki i wielce się cieszyłam, że miałam przywilej posiadania łazienki w swoim pokoju.
Na półce nadal stały kosmetyki Karoliny. Gdy zauważyłam, że im się przypatruję, od razu odwróciłam wzrok. 
Wzięłam szybki prysznic, użyłam dezodorantu, ubrałam się i szybko rozczesałam włosy. Cały proces zajął mi 5 minut.
- Na czym dokładnie mają polegać nasze zajęcia? - zapytałam, wychodząc z łazienki.
Nauczycielka siedziała w fotelu obok mojego łóżka. Skierowałam się w tamtym kierunku usiadłam obok niej.
- Pewnie już słyszałaś o tym, jakie masz znamię. - Nie podobał mi się ten początek. - Z zapisków, jakie znaleźliśmy na jego temat, wynika, że musimy nauczyć cię kontrolowania emocji. Złoszcząc się, możesz przez przypadek doprowadzić do czyjejś śmierci.
- Przecież każdy tak może. Nawet zwykły śmiertelnik, czując złość może kogoś zabić, choćby zrzucając obiekt złości z mostu, czy walnąć ostrym narzędziem. - zauważyłam.
- Tylko, że w przypadkach o których mówisz, to złoszczący się robi krzywdę. A w twoim przypadku, to twoje zdolności, myśląc, że cię chronią, zabiją osobę, która cię zezłościła. 
- Jak to działa? - zaciekawiła mnie.
- Nie do końca wiem, jak to wytłumaczyć. Chodzi o to, że żywioły odpowiadają na twoje silne emocje, a zwłaszcza  negatywne. Wtedy próbują cię obronić, pozbywając się przeciwnika.
- Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Jeśli się zdenerwuję, to ziemia może się otworzyć i pogrzebać kogoś żywcem?
- Mniej-więcej tak to działa.
- Świetnie. - parsknęłam. Miałam najgorsze moce. Spośród całej puli musiałam dostać coś takiego.- To może zacznijmy?
Nauczycielka nie czekała, aż zmienię zdanie. Zaczęła mi podawać różne metody na uspokojenie, między innymi liczenie do dziesięciu.
- Jeśli to nie pomaga, spróbuj liczyć w innym języku. Mózg wtedy skupia się tylko na tym i  wypycha przeszkadzający mu gniew.
Po skończonych zajęciach byłam znudzona i nadal złą na to, czym mnie obdarował los.
- O to twój plan lekcji na najbliższe tygodnie. Większość będzie się odbywała w twoim pokoju. Pełny wymiar zajęć rozpoczyna się jutro, dzisiaj przyszłam tylko ja.
- Dziękuję. - nie byłam wdzięczna. To było tylko puste słowo, które miało przyspieszyć jej wyjście.
- Ach, jeszcze jedno. Niedługo przyjdą po rzeczy twojej koleżanki.
- Co?!
Nagle otworzyło się okno. Po chwili do pokoju wleciała spora gałąź, która minęła twarz pani pedagog o kilka centymetrów.
- Tak, musimy jeszcze poćwiczyć. - wymamrotała pod nosem. - Do zobaczenia jutro.
Wstała, podniosła gałąź i wyszła z pokoju, zamykając za sobą drzwi.
Spojrzałam na swój nowy plan zajęć.


9.00 - 10.00                                                                Historia specjalizacji
10.10 - 11.10                                                       Eliksiry - jak się nie zabić
11.20 - 12.20                                                           Obrona przed gniewem
12.20 - 13.00                                                                   Przerwa obiadowa
13.00 - 14.00                                                                Bezpieczne zaklęcia
14.10 - 15.10                           Jak się wyleczyć nie ryzykując morderstwa
15.20 - 16.20                                         Odporność na czyjeś wspomnienia
16.30 - 17.30                                                             Obrona przed atakiem


Świetnie - pomyślałam. Wychodziło na to, że miałam tylko jedną wspólną przerwę z pozostałymi uczniami.
Moje zajęcia z panią pedagog na szczęście skończyły się idealnie na początku przerwy obiadowej, więc zeszłam powoli do sali jadalnej.
Na korytarzu wszyscy się na mnie gapili. W duchu pogratulowałam sobie, że nie związałam wcześniej włosów. Nie chciałam czuć spojrzeń innych na mój kark, choć i tak bez tego się nie obyło.
Gdy wreszcie doszłam do sali jadalnej, poczułam ulgę, widząc moich przyjaciół, pilnujących dla mnie wolnego miejsca.
- Ola! - Kevin jako pierwszy mnie zauważył. Wszystkie osoby siedzące na sali, zaczęły oglądać się za mną. Poczułam, jak na mojej twarzy pojawiał się rumieniec. I tyle był z niezwracania na siebie uwagi.
Szybko podeszłam do moich przyjaciół.
- Dzięki Kev. Marzyłam o zrobieniu przedstawienia na całą szkołę.
- Nie ma sprawy. - mrugnął do mnie prawym okiem. Czasami zastanawiałam się, czy on na pewno wie, czym jest sarkazm.
- Mamy jakieś wspólne zajęcia? - zapytała Eleonora.
- Masz przy sobie plan lekcji? - odpowiedziałam pytaniem.
Przytaknęła. Wyjęła ze swojej torby kawałek papieru i podała mi go, bym mogła porównać nasze plany zajęć.
Nie zdziwiłam się, że większość zajęć się kompletnie różniła. Ale lepiej było mieć coś wspólnego niż nic.
- Mamy razem historię specjalizacji i bezpieczne zaklęcia. - odparłam.
- Tylko? - moja przyjaciółka posmutniała.
- Niestety. - spojrzałam na Kevina. - A jak twój plan?
Bez słowa podał mi kartkę.
- Tak samo, jak z Eleonorą. To takie niesprawiedliwe! - Moja specjalizacja coraz bardziej mnie irytowała.
- Dlaczego się dziwisz? - zapytał mój przyjaciel. - Mamy zupełnie inne specjalizacje.
- Kim jesteś i co zrobiłeś z Kevinem? - zaczęłam się histerycznie śmiać. - Nigdy nie byłeś takie poważny.
- Eee tam. Po prostu nie słuchasz mnie dość dobrze.
Nagle ktoś położył dłoń na moim ramieniu. Wzdrygnęłam się, ale na szczęście to był tylko Mike.
- Cześć! - dałam mu całusa w policzek.
- Cześć. - uśmiechnął się. - Masz ochotę na mały trening?
- Znowu mam biegać? - jęknęłam, po czym wzdrygnęłam się.
- Nic z tych rzeczy. Chociaż, jeśli chcesz...
- Nie! - przerwałam mu. - Dobrze, chodźmy. Do zobaczenia później.
To ostatnie skierowałam do przyjaciół. Zanim odeszłam, sięgnęłam szybko po kanapkę z kurczakiem i ruszyłam za Mike'iem.
- Co będziemy trenować?
- Spróbujesz wejść do lustra.
- Super!
- Może pomoże to nam odnaleźć Karolinę.
Posmutniał. Wzięłam go za rękę i uścisnęłam jego dłoń.
- Będzie dobrze.
- Wiem. - uśmiechnął się, ale w jego oczach nadal czaił się smutek.
- Gdzie będziemy trenować? - wzięłam gryza kanapki.
- Pomyślałem, że w altanie będzie dobrze.
- Oczywiście, że będzie. - uśmiechnęłam się szeroko.
Puścił moją dłoń, by swoją ręką móc mnie objąć w talii. Nie przeszkadzałam mu, lubiłam gdy tak robił.
Przeszliśmy błonia, później minęliśmy kilka drzew w lesie i wreszcie trafiliśmy na ścieżkę, prowadzącą prosto do altany. W czasie wędrówki zjadłam swoje obiado-śniadanie.
- Niedługo was wyślą na misję. - Mike przerwał ciszę.
- Skąd wiesz? - nie spodziewałam się tej informacji.
- Nauczyciele o tym ciągle rozprawiają.
- Wiesz kiedy?
- W ciągu miesiąca. Jest jeszcze coś.
- Co takiego?
- Nie będą wam mogły towarzyszyć anioły. Z tego co zrozumiałem, tylko Alessia z wami pojedzie, żeby w razie co udawać waszego opiekuna.
- A co z tobą? Możesz z nami pojechać?
- Nie mam zakazu. Zresztą - nie muszą wiedzieć, że z wami będę.
- Wiesz, kto ze mną pojedzie?
- Na pewno Eleonora, bo to z jej powodu pozwolili jechać Alessii. Ale nie jestem pewien, czy wyślą z wami Kevina czy Kubę. Słyszałem też coś o Eryku, ale nie wiem, ile w tym prawdy.
Usiedliśmy na podłodze w altance. Mike wyjął lusterko z kieszeni bluzy.
- Gotowa na trening?
- Jak nigdy.

sobota, 5 listopada 2016

Jak odróżnić fangirl od zwyczajnego czytelnika?

Zacznijmy od początku, czyli od tego, na czym będę opierała poniższe informacje.
Od września chodzę do nowej szkoły, a co za tym idzie - poznałam wiele różnych osób. Czujnie obserwowałam osoby, które twierdziły, że lubią czytać. Zawiodłam się.
Mówiąc o fangirl i fanboyach (będę używała tylko pierwszego zwrotu by wyglądało to schludniej, ale niech chłopcy wiedzą, że ich też będę miała na myśli) będę opierała się na zachowaniach moich przyjaciół, zaznajomionych blogerów i oczywiście swoich.

Wartość książki
Podstawową różnicą między fangirl a zwykłym czytelnikiem jest sposób traktowania książek. Większość fangirl dba o książkę, jak o skarb, którego utrata będzie ciosem w samo serce. Dla zwykłego czytelnika książka jest tylko przedmiotem, ma jedynie wartość materialną. Wystarcza mu fakt, że przeczytał pozycję.

Aury
Wokół fangirl panuje aura wiedzy. Nie mówię tu o takiej wiedzy, jaką przekazuje się nam w szkołach. Fangirl po prostu wie i rozumie. Bycie fangirl nie musi oznaczać, że jest się mądrą. Oznacza jedynie, że jeśli zapyta się ją o ulubioną powieść, to zasypie Cię różnymi cytatami. A najgorzej, jeśli zacznie się wyrażać złą opinię o tej książce, bo wtedy staje się lwicą, która obroni honoru książki za wszelką cenę. Dla porównania zwykły czytelnik jest zazwyczaj osobą o dużej wiedzy, ponieważ czyta, żeby urozmaicić swoje życie. Szanuje opinie innych, nawet jeśli nie zgadza się z nimi.

Ulubiona książka
Pytanie o ulubioną książkę, to odwieczny problem fangirl. Zwykły czytelnik prawie od razu nazwie ulubioną pozycję albo dwie, ale fangirl? Ona będzie się zastanawiać, aż w końcu powie, że książki są niczym dzieci dla matki, a matka ulubionego dziecka nie wybiera, bo kocha je wszystkie tak samo.

Cytaty
Książka fangirl jest przepełniona różnymi karteczkami, które zaznaczają stronę lubianego przez nią cytatu. Tak naprawdę nie jest to jej potrzebne, ponieważ większość z nich jest w stanie wyrecytować obudzona nagle o północy, ale i tak zaznacza cytaty, bo inaczej nie byłaby sobą. Zwykły czytelnik nie potrzebuje pamiętać cytatów, bo gdyby tego pragnął, to przeczytałby książkę jeszcze raz.

Gadżety
Po co komu gadżety? Nie zadawaj tego pytania fangirl. Zwyczajny czytelnik tylko wzruszy ramionami i odpowie, że nie ma pojęcia. Ale fangirl? Ona będzie oburzona. Przecież gadżety to podstawa! Jak inaczej ludzie by rozpoznali, czym się interesuje?!

Uwaga, spojler!
To jedna z największych wad fangirl. O ile zwykły czytelnik niewiele rozmawia o książkach, o tyle fangirl rozprawia o nich bez przerwy. W wyniku rozmów z nią, znasz zakończenie książki, którą aktualnie czytasz, bo nie umie trzymać języka za zębami.

Biblioteczka
Zwykły czytelnik nie potrzebuje mieć dużych zbiorów. Jego półki wypełniają przede wszystkim prezenty, ewentualnie książki trudno dostępne w bibliotece. Ale fangirl? Ona jest chciwa. Jej chciwość nie polega na pragnieniu posiadania wszystkich butów świata. Ona chce mieć każdą przeczytaną przez siebie książkę na własność. Inaczej jak będzie mogła zaznaczać cytaty i wracać do ulubionych scen później?

Chodzenie do kina
Zwykły czytelnik ogląda filmy, by zapoznać się z dziełem kultury. Fangirl idzie na ekranizację lubianej przez siebie powieści, by móc później marudzić na to, jak reżyser skopał sprawę. No bo przecież autor inaczej to napisał!





Co powiecie o takim zestawieniu różnic? Zgadzacie się z nim?
Jesteście (według powyższych cech) raczej fangirl czy zwyczajnym czytelnikiem?
Oczywiście post nie miał na celu nikogo obrazić. Chciałam tylko przedstawić cechy, które najczęściej zauważam, ale nie bierzcie wszystkiego zbyt dosłownie.

Jeżeli post Wam się spodobał, dajcie znać w komentarzach!
Pozdrawiam!
Lexi D.