wtorek, 5 stycznia 2016

Nowy rok, a więc podsumowanie!

Witam kochani! Niedawno rozpoczął się rok 2016, więc pomyślałam, że przydałoby się małe podsumowanie:
W 2015 roku na blogu pojawiło się 19 rozdziałów.
Najwięcej wyświetleń zdobył rozdział XXIV (290 wyświetleń)
Najczęściej komentowanym był rozdział XIX  (10 komentarzy)
W przyszłym roku mam nadzieję, że zrobię podobną statystykę 5 stycznia. Dzisiaj  jest już 7036 wyświetleń. Ile będzie za rok? :)

Kochani zastanawiam się nad konkursem, ale chciałabym już na początku zastrzec, że by to się wydarzyło, na blogu powinniście się bardziej uaktywnić. Bardzo chętnie przeczytam  Wasze sugestie tego, co chcielibyście znaleźć tutaj, co nie byłoby tylko rozdziałem. Może jakieś posty z tym, co czytam? Każda sugestia będzie rozważona!
Ach i pod ostatnim rozdziałem nie napisałam tego, ale chciałabym by pojawiło się tam minimum 6 komentarzy (każdy od innej osoby) by pojawił się kolejny rozdział. Ostatnio mam  trochę mało weny, a Wasze komentarze zwykle mi pomagały. Pamiętajcie, że komentarze mogą Was przybliżyć do  konkursu!

Miłego dnia i szczęśliwego Nowego Roku!!!

piątek, 25 grudnia 2015

Rozdział XXVII.

- No co? - wzruszyłam ramionami. - A wam nic do głowy nie przychodzi?
Kevin spojrzał na Eleonorę, jednak ona nie odwzajemniła spojrzenia, tylko spuściła głowę.
- Nie. - odparli jednocześnie.
- Ech... Nie macie ani grama wyobraźni.
- Och, wypraszam sobie. - prychnęła Eleonora. - A pamiętasz wieczór, gdy była impreza u Ksawerego?
Ach... impreza u Ksawerego... Była to prywatka z okazji ukończenia szkoły przez samego Ksawa. W pewnym momencie bardzo zachciało mi się do toalety, niestety była do niej ogromna kolejka. Eleonora wymyśliła, jak dostaniemy się do łazienki, bez zbędnego czekania. Poprosiła kolegę ze starszej klasy o wejście tam przez okno, co spowodowało ogromny zamęt w damskiej toalecie. W tym czasie weszłyśmy szybko do łazienki, a ja załatwiłam swoją potrzebę. Chłopak nie chciał nic w zamian, ponieważ dało mu to tyle zabawy, iż wystarczyło mu to, jako wynagrodzenie.
- Eleo, po prostu miałaś szczęście. - wystawiłam do niej język, po wypowiedzeniu tych słów.
- Ciekawe co teraz dzieje się z Ksawerym... - powiedziała zamyślona.
- Pewnie jest teraz w tej swojej Słowacji i zalicza wszystkie laski. - odpowiedział Kevin.
Ksawery był jednym z największych uwodzicieli w Akademii. Jako że nasza szkoła jest dla wszystkich osób, które mają korzenie słowiańskie, Ksaw pochodzący ze Słowacji, mógł do niej uczęszczać. Wraz z niewielką grupą osób, chodził na zajęcia w swoim ojczystym języku. Z nami, Polakami, niezbyt często rozmawiał. Choć uczył się naszego języka, dogadywał z nami po angielsku, ponieważ twierdził, iż w ten sposób mamy pewność, że się zrozumiemy.
- A może wyruszył w tę podróż, o której mówili jego znajomi? - namyśliłam się. Dopiero po chwili zrozumiałam, że to z moich ust wypłynęły te słowa.
- Jaką podróż? - zdziwiła się Eleonora.
 - No... Po tym, jak Ksawery opuścił szkołę, jego koledzy rozmawiali o tym, co będzie chciał robić. Jedni zapewniali, iż ich przyjaciel zwiedzi wszystkie nocne kluby w poszukiwaniu przygód, inni że wyruszy w podróż po Ameryce Południowej.
- Ej, ej, ej. - wtrącił się Kevin. - Ale odeszliśmy od tematu rozmowy.
- Ach... no tak.
- Dlaczego zrobili nam to wszystko, hm?
- A jak wiele chcesz wiedzieć?
- Tyle ile sama się domyśliłaś.
- Ech... - pokręciłam głową, nie mogąc uwierzyć, że oni sami do tego nie doszli. - Zacznijmy od tego - wszyscy, którzy tutaj przyjechali należą do rodzin arystokratycznych.
- Ale nie ma tu Eryka - wtrącił Kev.
- No właśnie. Nie ma go tu. A co go najbardziej wyróżnia spośród pozostałych dzieci arystokracji, które jeszcze się uczą w naszej szkole?
- Wiek?
- Nie głupku. Przeszedł przemianę.
- Ale my też. Tak mniej więcej kilka godzin temu. - nadal nie rozumiał do czego dążę.
- Kevin, zastanów się. Przemiana nastąpiła, ponieważ oni na to wpłynęli. Nasza przemiana powinna nastąpić za niecałe dwa lata, twoja za rok.
- Aaa... No to dlaczego chcieli to przyspieszyć?
- Myślę, że wynaleźli sposób na szybszą przemianę i chcieli ją wypróbować na nas.
- Ja jestem medium. - odezwała się Eleonora. - Kevin, czym ty jesteś?
- Czarownikiem. - wystawił jej język.
- Pokaż swój kark Oli, niech mi powie jaki kolor ma znamię.
Podszedł do mnie, pokazując swój kark. Kolor znamienia sprawił, iż zaczęłam się głośno śmiać.
- No co? Z czego się śmiejesz?
- Kevin... Masz BARDZO męski kolor znamienia. - podkreśliłam drugi wyraz, by mógł zrozumieć, o co mi chodzi.
- Różowy?! - pisnął przez zaciśnięte zęby.
Nawet Eleonora zachichotała.
- Przynajmniej będziesz użyteczny.
- Przypomnij mi... Co robią różowi?
- Różowi zwykle są kowalami i temu podobnymi.
- No dobra... Przynajmniej będę miał pewność, że umiem naprawić samochód.
- Dałabym ci poćwiczyć na moim, ale bałabym się, że coś zarysujesz. - powiedziałam.
- Ty masz samochód?
Ach... mówiąc im o wszystkim, zapomniałam wspomnieć o samochodzie, który dostałam na czternaste urodziny od szatana.
- No... kojarzysz to Ferrari na parkingu?
- To w ognisty wzór?
- Tak.
- Serio, to jest twoje?! - Kevin zaczął się szeroko uśmiechać. - Jak wrócimy, chcę się nim przejechać.
- A spróbuj mi je zarysować, a cię uduszę.
- Ola, jaki ty masz kolor znamienia? - Eleonora odezwała się niespodziewanie.
- Słucham?
- Zapytałam, jaki kolor ma twoje znamię. Kevinie, zobacz, proszę.
- Ola, podnieś kudły, bo inaczej nic nie zobaczę.
Nie byłam pewna, czy chcę by poznali kolor mojego znamienia. Nie dlatego, że im nie ufałam. Bałam się tego co mi nie znane. Każdy się boi tego, czego nie może poznać. Jakby na te słowa, do pomieszczenia weszła Alessia.
- No dobra, młodzi. Czas wyjść na spotkanie z rodzicami i w ogóle. Proszę za mną.
Ruszyłam za nią, za mną Kevin i Eleonora. Kenji, który cały czas stał w rogu i się nie odzywał, stanął z tyłu zamykając naszą gromadkę. Nagle z lewej pojawił się Maurycy.
Nawet gdybyśmy z moimi przyjaciółmi chcieli gdzieś uciec, nie bylibyśmy w stanie. Otoczyły nas 3 anioły, a z prawej strony była ściana.

czwartek, 24 grudnia 2015

Rozdział XXVI.

- Kevin! - nawet nie zauważyłam, gdy się do niego przytuliłam. Kompletnie zapomniałam, że przybył ze mną i Eleonorą. - Co z Kubą?
- Śpi. Nie mogę  uwierzyć, że on całe dnie to robi.
- Kevinie. - odezwał się anioł za moim przyjacielem.
- Co, Maurycy?
- Odejdź od niej. Emanuje od niej zła energia.
- Taaa, wiem. No i? Nie skrzywdziła mnie w ciągu ostatnich 4 lat znajomości, a nagle ma zrobić to teraz?
- Aktywowali wasze magiczne moce. Nawet nie wiesz, jak może być teraz potężna.
- Jasne. Zaraz mnie obleje wodą? A może uleczy? Stworzy eliksir usypiający? Błagam.
- Alessio, byłaś świadkiem, jakby co? - zwrócił się do mojej anielicy.
- Ona go nie skrzywdzi Marc. - odpowiedziała mu tylko.
- To jest twoja podopieczna? - przewrócił oczami. - nieźle dobrali anielicę i czarownicę, nie powiem.
- Masz coś do mnie?! - warknęłam. Już nie lubiłam tego anioła. Tak jak za Kenjim nie przepadałam, tak Maurycego po prostu znienawidziłam.
- Ach, no wiesz, sam nie wiem. Mój podopieczny przyjaźni się z niebezpieczną istotą człekopodobną. Powinienem być zachwycony?
- Powinieneś się mniej obchodzić z nienawiścią. - przez chwilę spoglądaliśmy na siebie wściekle. Musiałam wyglądać zabawnie, skoro różniło nas co najmniej 30 centymetrów. Na szczęście anielice nie są tak wysokie, jak ich męskie odpowiedniki. One są mniej więcej mojego wzrostu. - A poza tym nie jestem istotą człekopodobną. Ja JESTEM człowiekiem.
- Ludzie nie są w stanie od niechcenia niszczyć całej planety.
- Maurycy, daj spokój. - odezwała się Alessia.
- Daj spokój? Daj spokój?! Jesteś aniołem stróżem! Sama powinnaś ją przejrzeć od razu. Nie boisz się, że zniszczy świat?! Nie martwisz się, jak będą cię później traktować w niebie?!
- Nie zależy mi na ich opinii. - odpowiedziała niewzruszona. Podziwiałam ją. Na jej miejscu nie umiałabym zachować spokoju przy takim dupku. - Porozmawiajmy. Bez świadków. - spojrzała wymownie na Kevina i mnie.
- Nie zostawię go z NIĄ. - patrzył na mnie wściekle.
- Zaraz wejdą do środka. Tam jest Kenji. Jest doświadczony, nie to co ty.
Chyba stwierdzenie, że nie jest doświadczony trochę go opuściło na duchu, ale w końcu zgodził się odejść kawałek. Kevin wszedł ze mną do pokoju, w którym mam mieszkać z Alessią i Eleo.
- Helloł bejbe! - mój przyjaciel nie dał po sobie poznać zdenerwowania, jakie panowało jeszcze trzydzieści sekund temu.
- Kev. - powiedziała tylko moja przyjaciółka. Na jej twarzy pojawił się uśmiech, ale widać było, że nadal nie może się pozbierać, po tym jak straciła wzrok.
- Co ci jest? - zapytał zaniepokojony.
- Ech...
- Eleo straciła wzrok. - spojrzałam na niego smutno.
- No nie. Tego już za wiele. Nie dość, że przez nich pierwszy raz w życiu przespałem więcej niż 6 godzin, Ola nie może się spotkać ze swoim chłopakiem, a Eleo straciła wzrok. Co z nimi jest nie tak?!
Poczułam, że na moje policzki wpełzł ogromny, czerwony rumieniec, gdy Kevin wspomniał o Mike'u, jako moim chłopaku. Choć w sumie rzeczywiście tak było, myśl o tym, że jesteśmy razem wydawała się niezwykła.


***


Pamiętam, że w szkole było bardzo głośno o tym, że ja i Mikołaj jesteśmy razem. Na początku, ta sława nas trochę przerażała, ale później mieliśmy już wywalone na to co się o nas mówi. Najdziwniej czuliśmy się między naszymi przyjaciółmi. Ja ludzi poznawałam przez niego, a on przeze mnie, więc każdy z nich o nasz związek pytał się, gdy był na pewnym gruncie. Później nie miało już znaczenia kogo się pytało.
Karolinę poznałam w dniu, w którym się wprowadziłam do akademii. Poznałyśmy się w pokoju. Prawie cały czas słyszałam o tym, jaki to jej brat jest głupi, nudny, arogancki i bezczelny. Po jej opisie stwierdziłam, że strasznie nie lubię jej brata. Ale nigdy nie chciała mi powiedzieć, kto nim jest. Jego tożsamość była długo przede mną ukryta. Właściwie, dowiedziałam się od Mikołaja, że ma siostrę na moim roczniku, o imieniu Karolina. Gdy to usłyszałam, zaczęłam podawać dokładny opis wyglądu mojej współlokatorki, a on cały czas potwierdzał moje dane. Później zaczęłam się głośno śmiać, a Mike pytał się, czy wszystko ze mną w porządku. Jak już poznał wersję, jakim to oni są rodzeństwem, którą rozpowiada Karolina, poczuł się zawstydzony, ale też zaczął się śmiać. 
Kevina przedstawił mi Mikołaj. Na początku byłam niepewna tej znajomości, wydawał mi się zbyt pewny siebie, za bardzo lubił imprezować. Później jednak zrozumiałam, że bez Kevina w naszej paczce, to nie byłoby to samo. Do tej pory tak uważam.
Eleonora jest najbardziej nadzwyczajną osobą. Poznałam ją na zajęciach, które miałyśmy wspólnie i już na początku zrozumiałyśmy, jak wiele mamy ze sobą wspólnego. Obie kochałyśmy książki, nienawidziłyśmy div, lubiłyśmy gry planszowe i szachy. Gdy Mike ją poznał trochę się przeraził, bo na pierwszy rzut oka, Eleo wygląda jak kujon. Nikt nawet nie podejrzewa, jaka groźna może być, gdy się tylko postara. Mikołaj po jakimś czasie to zrozumiał i zaczął obdarzać ją ogromnym szacunkiem. 


***


- Kevin, nie gorączkuj się tak. - powiedziałam tylko.
- Eee tam. Widać, że w was też się gotuje. 
Zaczęłyśmy się śmiać.
- Kevin, Kevin, Kevin... - powiedziała Eleonora. - W nas się nie gotuje. W nas się smaży.
- Na dużym ogniu. - dodałam.
- I jeszcze z olejem. 
- Dobra, dobra. Jak myślicie co miało na celu to całe nie wiadomo co, dla którego musieliśmy tu przyjeżdżać?
- Chyba się domyślam. - odparłam, po krótkiej chwili milczenia.
Oboje spojrzeli na mnie wyczekująco.

środa, 23 grudnia 2015

Święta!


Witam kochani! Święta wreszcie nadeszły, a co za tym idzie czas na świąteczne posty na blogu! Dzisiaj mam dla Was Świąteczny TAG, do którego nominowała  mnie Paulina z bloga Miasto książek, za co bardzo dziękuję :) Przy okazji zapraszam Was do obserwowania bloga w najbliższych dniach, pojawią się kolejne rozdziały!

Ulubiony świąteczny film
Nie jestem pewna. Przyznam się szczerze, że nie mogę tu powiedzieć o Kevinie, ponieważ jestem z tej maaaaałej mniejszości, która nigdy nie oglądała tych filmów (naprawdę, nie śmiejcie się ze mnie). Może powinnam tu powiedzieć o "Opowieści wigilijnej".

Ulubiony świąteczny kolor
Biel i granat. Lubię te dwa kolory.

Ubierasz się odświętnie, czy spędzasz Święta w piżamie?
Zwykle staram się siedzieć w piżamie jak najdłużej by później na spotkanie z rodziną się ubrać świątecznie.

Jeśli w tym roku mogłabyś dać prezent tylko jednej osobie, to kto by to był?
Zdecydowanie mojej przyjaciółce, Ani. Znam ją od 13 lat i nie wyobrażam sobie kolejnych 13 bez niej.

Otwierasz prezenty w Wigilię czy świąteczny poranek?
W Wigilię ;)

Czy kiedykolwiek zbudowałaś dom z piernika?
Nigdy. Nie poradziłabym sobie.

Co lubisz robić podczas przerwy świątecznej?
Czytać, uczyć się, robić egzaminy próbne, spędzać czas z rodziną, rozmawiać z przyjaciółmi.

Jakieś świąteczne życzenia?
Moje przyjaciółki spędzające czas ze mną.

Ulubiony bożonarodzeniowy zapach?
Oj nie wiem... Chyba zapach barszczu. Nie lubię zapachu mandarynek i cynamonu, a na zapach choinki mam alergię :<

Ulubione świąteczne jedzenie.
Pierogi! Tylko je jem... Bo nie jem ryb... ani grzybów... Mało jem w Wigilię...






Połowa lampek na choince jest wypalona: Książka która zaczynała się dobrze, ale potem zleciała jak z górki.
"Wilczy brat" Michelle Paver. Seria początkowo była naprawdę super, ale później się trochę znudziłam.









Irytująca ciocia Basia nie chce zostawić Cię w spokoju: Średniawa książka, którą wszyscy się zachwycają.
 W moim przypadku będą to zdecydowanie "Papierowe miasta" i "Gwiazd naszych wina" Johna Greena. Nie mówię, że są nie do przeczytania, ale nie wniosły wiele do mojego życia.







Twoje pupile nieustannie przewracają świąteczne dekoracje: Wybierz bohatera, który sporo napaskudził (nie może to być czarny charakter!)
 Pan Poe w serii Niefortunnych Zdarzeń! Boże, jak mnie denerwuje to, że on cały czas kaszle!









Słyszysz, jak Twoi rodzice wystawiają prezenty i dowiadujesz się, że Święty Mikołaj nie istnieje : Książka która została Ci zaspojlerowana.
Właściwie, nikt mi nigdy w całości nie zaspojlerował książki. Niestety przez przypadek przeczytałam, kto umrze w "Leku na śmierć" Jamesa Dashnera, przez co się prawie że popłakałam, czytając książkę.









Widok z okna przysłania Ci gruba warstwa śniegu: Bohater, którego po prostu nie mogłeś zrozumieć.
Cyrus z "Miłości alchemika". Jak można być tak podłym?!









Należysz do jedynej w swoim rodzaju grupy singli, a wszędzie wokół słyszysz Mariah Carey i jej "All I Want For Christmas" : Książkowa para, której nie możesz znieść.
Elena i Damon z "Pamiętników Wampirów". Ale to chyba dlatego, że jestem za Steleną...










Nie możesz się pozbyć tego szorstkiego, wełnianego swetra, który otrzymałaś na święta lata temu" Wybierz kilka książek, które siedzą na Twojej półce już trochę czasu, jednak brak Ci motywacji by je przeczytać, mimo to nie masz serca się ich pozbyć.
Hmmm... "Złamana Przysięga" Michelle Paver, "Prawie w domu" Pam Jenoff i "Wybacz, ale będę Ci mówiła skarbie" Federico Moccia. Jakoś próbuję czytać, ale mi się nie udaje...


Babcia odleciała na reniferku: Bohater, którego śmierci cały czas nie możesz przeboleć. ( może to być postać z filmu) (UWAGA NA SPOJLERY)


Z "Leku na śmierć" nie mogę przeboleć śmierci Newta. Nieee...
Z "Kosogłosa" nie mogę znieść śmierci Finnicka...







Wszystkie centra handlowe są okropnie zatłoczone:  Seria, która ma za dużo tomów/ za bardzo się ciągnie.

O jej... Tu chyba powiem znowu o Kronikach Pradawnego Morku Michelle Paver. Niby ma tylko 6 części, ale nie jestem w stanie przebrnąć przez 5...







Grinch: Bohater, którego nienawidzisz (nie może to być zły charakter!)
Nie wiem dlaczego, ale ja chyba wszystkich bohaterów książek lubię. No dobra, skoro muszę wybrać, to chyba nienawidzę Gale'a z "Igrzysk Śmierci". Jakoś tak... denerwuje mnie.








O jej... to wszystko. Wyjątkowo nikogo nie nominuję, ponieważ nie mam dużo czasu na napisanie tego postu.
 Życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt, żebyście byli uśmiechnięci i radośni, nawet wtedy, gdy wszyscy chcieliby byście płakali. Byście byli silni, nie poddawali się, nawet gdy wszystko jest przeciwko Wam. Byście użyli mocy, która zresztą jest w Was, w dobrym celu i jak najrozsądniej. Byście czuli się bezpieczni w pobliżu osób, które kochacie. Wesołych, radosnych i rodzinnych Świąt!!!





A tak w ogóle to byłabym wdzięczna za każdy Wasz ślad obecności. Komentarze mile widziane! ;)

niedziela, 15 listopada 2015

Rozdział XXV.

Zanim zaczniesz czytać ten rozdział, wyposaż się w paczkę chusteczek. Mogą się przydać.       dzisiaj mija rok, od kiedy istnieje blog. Z tej okazji dodaję specjalnie rozdział 25, więc mam nadzieję, że się cieszycie. Tym razem nie daję limitu komentarzy. Wiedzcie jednak, że zanim dodam kolejny rozdział, będę musiała mieć ku temu powód, więc 4 komentarze, to będzie za mało. Miłego czytania!

_____________________________________

- Ale... przecież to niemożliwe. - odparłam w odpowiedzi.
- Błagam. W naszym świecie wszystko jest możliwe. - przewróciła oczami.
- Ale... ja cię nie znałam! Przecież... to chyba trzeba odczuwać z kimś jakąś więź, czy coś...
- Nie koniecznie. Może po prostu to była jakaś twoja moc, która się uaktywniła?
O tym nie pomyślałam. Może rzeczywiście mogę widzieć przeszłość?
- Ale jaki jest sens takiej "mocy", jak to nazwałaś? Przecież wiedza o tym, że coś się już wydarzyło nic nie da.
- A może jednak? Nie czytałaś nigdy kryminałów? Albo nie oglądałaś takich seriali? Dzięki poznaniu historii, jak ktoś został zamordowany, umieli obronić innych przed tragedią.
Może i Alessia miała trochę racji. Ale nie chciałam jej tego przyznawać.
- Alessio? - tym razem odezwałam się niepewnie.
- Tak?
- Co się wydarzyło? No wiesz, w dniu twojej śmierci?
- Pewna jesteś, że chcesz usłyszeć?
- Nie, nie jestem pewna. Ale czuję, że powinnam poznać całą twoją historię.
Anielica westchnęła. Przez ciszę, jaka zapadła, miałam wrażenie, że mi nie opowie, ale po chwili zaczęła mówić.
- Miałam wtedy 11 lat. Mieszkałam w pięknym domu, przypominał pałac. Każdego dnia robiłam obchód wokół budynku. Zajmowało mi to cały dzień - uśmiechnęła się. Po chwili znów posmutniała. - Niestety, bardzo rzadko widziałam się z moimi rodzicami. Codziennie mieli jakieś ważne sprawy biznesowe. Byłam wychowywana przez różne opiekunki i lokai. Akurat nie miałam zajęć z prywatnymi nauczycielami, ponieważ nawet oni, dawali mi wolne w wakacje. Choć może wydawać się to dziwne, cieszyłam się z takiego życia. Miałam wszystkiego pod dostatkiem, gdy prosiłam o lody - dostawałam je, o cokolwiek bym nie poprosiła, mogłam liczyć, że to dostanę. Kiedyś nawet dostałam konia. Co prawda, prosiłam o kucyka, ale jako małe dziecko nie rozróżniałam jednego od drugiego.
- Dzień przed moją śmiercią, w moim domu pojawił się jakiś dziwny mężczyzna. Podawał się, za brata mojej matki, a ona to potwierdziła. Ale ja mu nie ufałam. Chodziłam na palcach, gdy mijałam pomieszczenia, w których się znajdował, byle tylko mnie nie zauważył. Ale i tak widział mnie. Dostrzegałam to w jego oczach. Bałam się jego spojrzenia. Było takie... groźne, natarczywe. Gdy odchodziłam z zasięgu jego wzroku, czym prędzej zaczynałam biec. Od zawsze, gdy czegoś się bałam, biegłam do ogrodu i chowałam się za żywopłotem.
- W dniu, kiedy umarłam, znowu uciekłam za żywopłot. Ale tym razem, on poszedł za mną. Niestety, nie było gdzie stamtąd uciec. To była ślepa uliczka. A on się zbliżał. Nie wiedziałam, co chciał ze mną zrobić. Szeptał tylko "Och, Aless, Aless" i tak cały czas. Bałam się, jak nigdy dotąd. Potem... jak już się zbliżył... nie zabił mnie. On...
Alessia zaczęła płakać. Nie musiała kończyć. Doskonale wiedziałam co miała na myśli. Przytuliłam ją, by mogła spokojnie się wypłakać. Nie mogłam uwierzyć, że brat jej matki mógł zrobić jej coś takiego! Ona miała tylko 11 lat. Gdy już Alessia otarła ostatnią łzę, spojrzałam na nią dokładnie. Miała zapuchnięty nos i oczy, ale nie zapowiadało się na kolejną falę łez. W końcu zapytałam:
- Alessio... W takim razie... Jak umarłaś?
- Ach... to było tak, że... bo wiesz... on mnie zakneblował, gdy... I potem zaczęłam krzyczeć, że powiem wszystko rodzicom. A on, nie chciał by się czegokolwiek dowiedzieli. Był tak rozwścieczony, że... rzucił mną jak szmacianą lalką. Siła uderzenia była tak wielka, że zemdlałam. On miał przy sobie nóż i by mieć pewność, że nigdy się nie obudzę, on... wbił ostrze w moje serce. I wtedy opuściłam swoje ciało, jako duch.
- Alessio, bardzo ci współczuję. - spojrzałam na nią smutno. Nigdy nie spodziewałam się, że coś takiego mogłoby się wydarzyć. Zaczęłam jeszcze bardziej nienawidzić mojego ojca. To była jego wina.
- A wiesz, co w tym jest najsmutniejsze? - na jej policzku pojawiła się kolejna łza. - W niebie mi powiedzieli, że moja śmierć nie była planowana na ten dzień. Że tak naprawdę bym wtedy nie umarła. Niestety... moje odgrażanie się sprawiło, że mnie zabił. Ale i tak, bym umarła w wieku 12 lat.
- Dlaczego? - zapytałam trochę oburzona.
- Bo umarłabym w czasie porodu. Podobno urodziłabym bliźniaki.
- O, Boże... - wyszeptałam. Nie dość, że została zgwałcona, to jeszcze zapłodniona. - Alessio nie wiem, jak ty to przeżyłaś. Ja bym na twoim miejscu zamknęła się sobie.
Anielica uśmiechnęła się smutno.
- Na początku tak było. Ale powoli, inne anioły pomagały mi w zrozumieniu tego.
- W piekle nie byłoby tak dobrze... - wymamrotałam.
- Co powiedziałaś? - nie usłyszała mnie. Dobrze.
- Nie nic...
- Może wróćmy teraz do pokoju? Eleonora zacznie się martwić.
- Och... no tak, wracajmy.
Szłyśmy powoli. Pod drzwiami do mojego pokoju stał nikt inny, jak Kevin. Uśmiechnął się.
- Widzę, że nie tylko ja, dostałem nowego ochroniarza, co?
Dopiero po chwili dostrzegłam za jego plecami postać z białymi skrzydłami.

wtorek, 10 listopada 2015

Zbliża się...

Witam kochani!
Na początku chciałabym Was wszystkich przeprosić, za moją nieobecność na blogu i facebooku. Niestety, mój kochany laptop, zrezygnował z bycia mi posłusznym. Trochę mi z tego powodu przykro, ale prawdopodobnie, do stycznia uda mi się załatwić nowszy, działający sprzęt.
Post ten jest pisany z dość oczywistego dla mnie powodu. Już niedługo, bo 15 listopada, minie dokładnie rok od opublikowania przeze mnie pierwszego rozdziału historii o młodej Oli. Pomyślałam, że w ramach tego, opowiem Wam coś nie coś o tej historii - głównie po to, by odpowiedzieć na niektóre pytania i komentarze. A więc, zapraszam:
Chciałabym na wstępie powiedzieć, że mój sposób pisania nie jest przypadkowy. Oczywiście, nie mówię tu o kilku błędach, które jak każdy człowiek najzwyczajniej w świecie popełniam. Chodzi mi raczej o krótkie opisy. W kilku recenzjach doczytałam się już, że to trochę przeszkadza. Prawda jest taka,  że nie mogę Wam zdradzić wszystkiego, bo cóż by był ze mnie za autor, który zdradza swoje plany. Wiedzcie jednak, że nic nie dzieje się bez powodu.
Dalej - co najmniej 3/4 moich czytelników  irytuje wiek głównej bohaterki. To także nie jest bez powodu. Tak samo, jak w poprzednim wypadku, nie mogę Wam zdradzić szczegółów. Ale za to, mam dla Was dobry przykład powieści, w której  główny bohater jest młody, a nam jakoś nie przeszkadza jego wiek - mówię tu o "Akademii Dobra i Zła" , "Harrym Potterze" i "Percym Jacksonie i Bogach Olimpijskich". Mam nadzieję, że te przykłady pozwolą Wam spojrzeć na opowiadanie z innej perspektywy.
Dużo z Was narzeka też na długość rozdziałów. Na to też mam argument - Jestem wielką fanką Blue Jeansa,  hiszpańskiego autora. Rozdziały w jego powieściach mają od 1 do 15 stron, to nie jest wiele. Mimo woli, bardzo trudno odzwyczaić mi się od czegoś przyjemnego, dlatego też z przyzwyczajenia, moje rozdziały są krótkie. Ale ma to pewną zaletę - macie pewność, że jadąc jakimś środkiem miejskiego transportu zdążycie przeczytać rozdział!
Troszkę też o działaniu tego, jak dodaję kolejne rozdziały - jak zauważyliście za każdym razem wypisuję Wam pewną minimalną liczbę komentarzy. Chodzi mi głównie o to, że chciałabym wiedzieć, czy ktoś to nadal czyta. Trudno jest coś takiego ocenić, gdy jedna osoba pisze po 3 komentarze. Dlatego też liczy się 1 komentarz od osoby, ale moje się nie liczą. Jeśli chcecie być na bieżąco w sprawach mojej działalności na blogu, to możecie skomentować, ja odpowiem.  Jeśli się wstydzicie, możecie do mnie napisać maila  w formularzu kontaktowym, wtedy mam pewność, że chodzi o mojego bloga. Jeśli nie ufacie temu, to mój mail jest podany w zakładce kontakt.
Jeśli macie jakieś pytania  do mnie odnośnie bloga lub opowiadania, wystarczy skomentować.  Jeśli uzbiera się tego dość sporo, dodam  kolejny post, w którym odpowiedziałabym na Wasze pytania.
Wygląda na to, że już napisałam wszystko, co chciałam. Życzę Wam miłego dnia wolnego ;)

sobota, 10 października 2015

Rozdział XXIV.

Moi drodzy! Dzisiaj dodaję rozdział, chociaż pod poprzednim nie było odpowiedniej ilości komentarzy. Ostatnio na moim blogu nie ma wysokiej aktywności, jest jeszcze mniejsza. A szkoda, bo rozważam zorganizowanie w najbliższym czasie konkursu. Ale rozdział dodaję z jeszcze innego powodu, nie tylko po to, by podwyższyć aktywność. Historia, którą możecie czytać na tym blogu, jest pisana przeze mnie dokładnie od roku! A już na początku listopada będziemy świętować pierwsze urodziny bloga! Może więc warto troszkę podwyższyć aktywność? ;) Im więcej będzie tutaj komentarzy tym lepiej, ale następny rozdział pojawi się, gdy pod tym postem będzie 8 komentarzy! Moje się nie liczą :P I liczy się tylko jeden pozostawiony przez Was :P Powodzenia! :D
____________________________________

- Eleo. - szepnęłam tylko. Całkowicie mnie zaszokowała.
- Wiesz co w tym jest najgorsze? - powiedziała przez łzy.
- Co? - zapytałam, choć wiedziałam, że i tak zaraz mi powie.
- Już nigdy nie przeczytam książki. To boli.
- A co, audiobook to coś złego? - zapytał Kenji. Spojrzałam na niego spode łba.
- Audiobook? Przecież to zabicie wyobraźni i dobrej książki!
- Tak tylko powiedziałem... - wymamrotał anioł.
 Audiobooka sobie wymyślił.
- Jesteś jej aniołem stróżem, powinieneś wiedzieć, kiedy coś powiedzieć, a kiedy nie.
- Ola? - znów powiedziała Eleonora.
- Tak, Eleo?
- Jaki kolor ma moje znamię?
- Myślisz teraz o tym znamieniu? - potrząsnęłam głową. Przypomniałam sobie, że ona tego nie widziała, ale nie miałam pojęcia, co mogłabym powiedzieć.
- Chcę się o czymś upewnić.
Podniosłam jej włosy do góry i spojrzałam na kark.
- Twoje znamię ma białe wypełnienie.
- Tak też sądziłam... - w jej głosie brzmiał tylko żal i smutek.
- Eleo, co to znaczyło?
- Nie pamiętasz? - tym razem to ona była zdziwiona.
- Wiesz... nie. - odpowiedziałam szczerze.
- To znaczy, że jestem medium.
- Czyli ty...
- Tak.
Biedna Eleo. Stracić wzrok, gdy kocha się czytać, to chyba najgorsza rzecz jaka mogła ją spotkać.
- Po co im to było?! - powiedziałam wściekła.
- To by się stało prędzej, czy później. - zaczęła ich bronić moja przyjaciółka.
- No i co z tego?! Do tego czasu przeczytałabyś jeszcze ze 100 książek! A oni ci to odebrali.
Ziemia pod naszymi nogami zaczęła się trząść.
Eleonora wymacała moje ramię, które na szczęście nie było daleko i zaczęła mnie lekko głaskać. Ziemia się uspokoiła.
- Ola, musisz się opanować. Nic nie dzieje się bez powodu.
- Może masz rację. Co nie zmienia faktu, że niszczyć życie mogliby jakiemuś głupiemu śmiertelnemu, a nie tobie.
- A może oni nie myśleli, że ja będę medium...
- Co masz na myśli?
- No wiesz... Jakiś czas temu trochę poczytałam o historii naszych rodzin. Nigdy nie zdarzyło się, by ktoś ze szlachetnego rodu był medium. Jestem pierwsza.
- Och, Eleo. - objęłam ją. - Jak myślisz, co się teraz stanie? - wyszeptałam jej do ucha.
- Nie wiem. - odszepnęła w odpowiedzi. - No właściwie to coś mi już świta, ale nie powinnam ci mówić.
- Słucham?! - wyprostowałam się.
- Olu, zrozum. Chciałabym ci móc powiedzieć wszystko, ale... Sama nie wiem. To wszystko jest takie nowe.
- Rozumiem. - naburmuszyłam się, choć nie chciałam by usłyszała to w moim głosie. - Idę się przejść. Niedługo wrócę.
Wyszłam z pomieszczenia, zanim Eleonora mogłabym mnie zatrzymać. Gdyby mnie poprosiła o zostanie z nią, pewnie bym to zrobiła, choć byłoby to bolesne.
Chciałam stamtąd wyjść jak najszybciej.
Nie odeszłam daleko, gdy dołączyła do mnie Alessia. Choć nie przyznałabym jej tego, bardzo ucieszyłam się z jej towarzystwa.
- Dokąd idziesz?
- Na świeże powietrze.
Szłam prosto przed siebie, mając nadzieję, że idę w odpowiednim kierunku.
- Ale wiesz, że to w drugą stronę? - zaśmiała się.
- No i co się śmiejesz? Nie znam topografii tego zakichanego miejsca.
- Chodź za mną, wyjdziemy sobie do ogrodu.
Rzeczywiście znała drogę. Bez chwili wahania, zaprowadziła mnie do małego ogrodu. Usiadłyśmy na ławce, za żywopłotem.
- Ach...
- Co tak jęczysz? - zapytałam.
- To miejsce mi przypomina o moim dawnym domu.
- Ten mały ogródek?
- Nie... Raczej to, że jesteśmy w zamkniętym miejscu, gdzie jest ogród, ta ławka...
- Alessio muszę ci o czymś powiedzieć. - wypaliłam, zanim do końca przemyślałam swoją decyzję.
- O co chodzi? - zapytała zaniepokojona.
- Niedawno miałam dziwny sen.
- To się bardzo często zdarza wśród ludzkości, wiesz?
- Ale ten był naprawdę dziwny. Byłaś w nim ty. Miałam go zanim cię poznałam.
Chyba ją trochę zaskoczyłam.
- I co było w tym śnie? - zapytała zaintrygowana.
- Nie wiem, czy powinnam o tym mówić... - już nie byłam taka pewna.
- Mów.
- Ech... pojawiłam się w pięknym zamku. Wiesz, takim jak z Disneya. Chodziłam po wszystkich pokojach, ale nie było tam ludzi. Gdy to zauważyłam, zaczęłam biec, a potem trafiłam do ogrodu. Na początku, widząc pukiel włosów ucieszyłam się, ale... okazało się, że ta osoba... Ta osoba była martwa. I to ty byłaś tą osobą.
Na jej twarzy pojawiło się przerażenie. Chyba zrozumiała o co mi chodziło.
- Leżałam w ogrodzie? - upewniła się.
- Tak.
- Za żywopłotem?
- Yyy tak. Skąd wiesz?
- To... chyba widziałaś w śnie moją przeszłość.