czwartek, 30 sierpnia 2018

„Diabelski Młyn” – recenzja #62

Autorka: Aneta Jadowska
Wydawnictwo: SQN
Cykl: Seria o Nikicie (tom 3)
Data premiery: 1 sierpnia 2018 roku
Liczba stron: 397
Kategoria: fantasy
Moja ocena: 9/10













Niebezpieczna podróż, nowi współtowarzysze, nowi wrogowie – czy Nikita i Robin poradzą sobie z czekającym ich wyzwaniem?

Żeby poznać odpowiedzi na nurtujące Robina pytania, bohaterowie muszą wyruszyć do Archiwum Zakonu. Jednak od kiedy ten odłączył się od kościoła, nie ma bramy, która umożliwiałaby przedostanie się do niego z prawdziwego świata. To sprawia, że całą drogę bohaterowie muszą przejść po stronie Alternatywnej. Po Bezdrożach. 

Żeby przeżyć i móc dostać się w konkretne miejsce na Bezdrożach i Rubieżach, Nikita i Robin muszą skorzystać z pomocy Niespokojnych, osób, które magia drogi przyzywa i umożliwia im stosunkowo bezpieczne przebywanie tam. W tym celu Nikita musi znaleźć kierowcę oraz dostać się w umówione z Cygańskim Księciem i jego taborem miejsce. 

„– Boję się – przyznałam. 
– Strach daje siłę”. 

Magia Bezdroży może jednak bardzo negatywnie wpływać na berserka. Czy Nikicie uda się go opanować? Czy ich współpraca rzeczywiście może być trwała? A jeśli do tego wmieszają się nordyccy bogowie? Czy Nikicie uda się ujść cało z misji i spotkania z walkiriami oraz bogami? 

Na Bezdrożach od lat nie jest kolorowo. Susze, klęski żywiołowe… Żeby temu zapobiec, trzeba dostać się do Lunaparku i ożywić Diabelski Młyn. W zamian za pomoc w tym Cygański Książę obieca przyprowadzić bohaterów do Archiwum. Jednak czy próba dokonania tego nie będzie kosztować zbyt wiele? 


Trzeci tom serii o Nikicie to idealne zakończenie trylogii! W każdej części cyklu bohaterowie zmieniają się i tworzą na nowo. Akcja rozwija się tak, że na końcu nie można się aż oderwać od historii! 

O ile w pierwszym i drugim tomie mieliśmy do czynienia z miejscami w większości rzeczywistymi lub ich alternatywnymi wersjami, Bezdroża są czymś całkowicie innym. To zupełnie inny świat, pełen pułapek i niebezpiecznej magii. Do tego dochodzą nowi, ciekawi bohaterowie, którzy bardzo urozmaicają akcję i czynią ją jeszcze ciekawszą! 

Czy tylko mi wcześniej trochę brakowało berserka? Wcześniej, jeśli działał, to raczej był w wersji żądnej krwi. W tym tomie berserk pokazuje nam się z zupełnie nowej strony, która zaskakuje, ale także sprawia, że naprawdę zaczynamy go lubić! 

W trzecim tomie dodatkowo poznajemy perspektywę Robina. Wreszcie możemy zajrzeć do jego głowy! Choć w tej, trzeba przyznać, ma spory mętlik. Nic dziwnego, że chciał wyruszyć do Archiwum! Dzięki jego perspektywie polubiłam go jeszcze bardziej – tym bardziej że Robin przygarnia smoka! No kto by nie chciał mieć takiego smoczusia? A ilustracja przedstawiająca to stworzenie jest naprawdę bajeczna! 

„Jest taka bezradność, jaką czułem w obliczu ciemnej pustki z koszmarów, śmierci, resetu, jak zwał, tak zwał. Nie można z nią walczyć, zresztą pokusa, by się poddać i zanurzyć się w ciemności, jest obezwładniająca. 
I jest bezradność, którą czujesz, kiedy ktoś jest w niebezpieczeństwie, a ty nie możesz zrobić niemal nic. W tym przypadku pokusa, żeby się poddać, w ogóle się nie pojawia. Jest jak jasny płomień nadziei, strach, ból na samą myśl, że może się nie udać. Bezradność smakuje gorzko, ale walczysz, bo nie przyjmujesz do wiadomości, że pustka i ciemność miałyby zgarnąć twoich bliskich. Przyjaźń. Nie wiem, czy wcześniej znałem to uczucie. Ale z całą pewnością to dzięki niemu czułem się prawdziwy”. 

W powieści poruszany jest też wątek potwora. W końcu są różne potwory. Cygański Książę pokazuje Nikicie, że dręczenie się, z powodu swoich możliwości jest bez sensu. Bo to sposób ich wykorzystania może sprawić, że staniemy się źli. To od nas zależy jakim potworem będziemy. Co więcej, jak sama Nikita później mówi, potwory są nimi czasami tylko w naszej głowie. Bo są tylko naszym dziecięcym wyobrażeniem. 
„Czasami konfrontacja z potworami z dzieciństwa wydaje się bardziej przerażająca niż same potwory”. 

To, że dostrzegamy w Nikicie dużą zmianę, nie znaczy, że przestaje być niebezpieczna. Ani żarłoczna. Jeju, ile ta dziewczyna je! Ta seria sprawia, że automatycznie traci się apetyt, bo ona je, jak za 10 osób! Ja bym nie ryzykowała, tak jak to zrobił Robin: 
„Robin zaryzykował życie, sięgając po ostatnie kostki czekolady należącej do kobiety w piżamie, z twarzą spuchniętą od płaczu. Cóż, nie od dziś żył na krawędzi”. 

Seria o Nikicie jest pierwszą taką historią, która, choć określa jaka mitologia przede wszystkim została wykorzystana, to się do niej nie ogranicza. Boginie w powieści mówią, że wszystko zależy tylko od osoby, od tego, jaką wiarę wyznaje. Mitologia słowiańska, nordycka czy celtycka przeplatają się. Tylko od człowieka zależy, z której z nich bogowie będą na niego oddziaływać. 


Cykl o Nikicie to pełna przygód historia, która przedstawia też ścieżkę, jaką Nikita musi przekroczyć, by całkowicie poznać siebie, by siebie zaakceptować oraz odważyć się dokonać w swoim życiu zmian. Do tego dochodzi świat fantasy, świetnie wykreowani bohaterowie, ciekawa fabuła i dobre wykorzystanie motywów z różnych mitologii. Bez żadnych wątpliwości, całym sercem zachęcam Was do poznania tych książek, bo naprawdę warto!


Za możliwość przeczytania powieści serdecznie dziękuję
wydawnictwu SQN <3

Czytaliście tę serię? Albo może macie w planach?
Co sądzicie o mieszaniu różnych mitologii? Wolicie jak jest jednolita, czy właśnie - im więcej tym lepiej? Dajcie znać w komentarzach! ;)

Do przeczytania!
Pozdrawiam!
Lexi D.

1 komentarz:

Jak już tu jesteś, to może zostawisz coś po sobie? Dzięki!