
Autor: Rainbow Rowell
Tłumaczenie: Magdalena Zielińska
Wydawnictwo: Otwarte
Data premiery: 27 lipca 2015
Ilość stron: 380
Kategoria: literatura młodzieżowa
Moja ocena: 9/10
"Fangirl" nie wzbudza emocji. Ona jest emocjami.
Cath wie, co to znaczy być czyimś cieniem. W końcu jest "tą drugą". Między nią, a jej siostrą bliźniaczką - Wren, są dwie różnice, które pomagają innym je rozróżnić - ich włosy mają inną długość i Cath nosi okulary. Mimo niemal identycznego wyglądu, ich usposobienie jest zupełnie inne - Cath jest spokojna, porządna, cicha. Jej siostra to jej przeciwieństwo - jest energiczna, głośna i można ją uznać za typową imprezowiczkę. Przez całe życie były ze sobą mocno związane, ale gdy idą do college'u wszystko się zmienia - Wren nie chce być w pokoju, woli poznawać nowych ludzi i imprezować.
Gdy Cath pojawia się w swoim pokoju, spodziewa się spotkać tam dziewczynę. Jednak w pomieszczeniu znajduje się chłopak szeroko uśmiechnięty, który z czasem okazuje się mieć problemy z rozumieniem pojęcia "przestrzeń osobista". Jest to Levi, którego łączą dziwne relacje z współlokatorką Cath. Osobą z nią mieszkającą okazała się Raegan, która na pierwszy rzut oka wydaje się być przeciwieństwem głównej bohaterki. Cath zwykle jest tą, która unika innych, ponieważ jest nieśmiała. Nowo poznana dziewczyna wychodzi z założenia, że to jej powinno się unikać, co pokazuje na każdym kroku, zachowując się niczym Marsjanka.
Na drodze Cath pojawia się także pani profesor od kreatywnego pisania, która nie akceptuje zamiłowania bohaterki do pisania fikcji literackiej. Ale co bohaterka ma na to poradzić? Simon Snow i jego przygody są dla niej całym życiem. Jest stuprocentową fangirl, do tego stopnia historia ją pochłonęła, że zdecydowana się pisać swoją wersję wydarzeń, co doprowadziło do tego, że dziewczyna ma własnych fanów.
"Fangirl" była dla mnie niezwykłą lekturą. Czasem u Cath odnajdywałam swoją zaginioną bliźniaczkę, innym razem wydawała mi się obca i odległa. Tym, co mnie z nią łączy, zdecydowanie jest fakt, że żyjemy dzięki temu, że czytamy, a z drugiej strony działamy przez to w zupełnie inny sposób. Cath pisze fanfiki, bo nie jest w stanie wymyślić świata swojej powieści i się z niego cieszyć. Ja kreuję swoje światy, bo te już mi znane mnie wykańczają.
Nie mogę ukrywać, że dziwnie się czułam, gdy czytałam tę książkę przy innych osobach. Wyobraźcie sobie: siedzi dziewczyna i się śmieje pod nosem albo otwiera szeroko oczy i kręci głową. Znajomi widząc mnie się śmiali. Nie mogłam nic na to poradzić, dialogi w książce zostały wspaniale napisane. Za każdym razem nie mogłam doczekać się wymian zdań Cath z Levim, Reagan czy Wren. Intrygujące były też fragmenty powieści Gemmy T. Leslie czy tekstów Magicath.
A teraz z trochę innej beczki: W książce było bardzo dużo błędów i literówek! Utrudniało mi to czytanie, zbijało z rytmu. Mam świadomość, że nie jest to wina autorki, ale wydawnictwo wydając książkę powinno zapewnić jej korektę!
Jeśli ktoś szuka książki science-fiction, to nie warto sięgać po tę książkę. Jednak, gdyby ktoś szukał powieści pełnej emocji, wartkiej akcji, walki z problemami, dojrzewaniem to ta pozycja jest zdecydowanie dla niego. Na pewno każda fangirl odnajdzie w Cath choć cząstkę siebie. Gorąco polecam do zapoznania się z powieścią, ponieważ dialogi rozbawią nawet największego ponuraka!
Mam nadzieję, że recenzja Wam się podobała :) Przypominam, o komentowaniu poprzedniego rozdziału, ponieważ na 13 potrzebnych komentarzy, jest zaledwie 5 (serdecznie dziękuję tym, którzy skomentowali). Życzę wszystkim miłego weekendu!
Pozdrawiam,
Lexi D.